Error
  • JUser: :_load: Unable to load user with ID: 172
Published in Artykuły

Krótka historia myśli ludzkiej

Written by Tuesday, 24 February 2015 17:46   Read 9856 times

Do czasów nam współczesnych obowiązywał  zakaz swobodnego myślenia i publikowania myśli nie zgodnych z nakazanym trendem. Myśliciele najczęściej jeśli publikowali swoje przemyślenia i teorie to robili to w tajemnicy. Z pewnych względów, o których min. mówimy na tym portalu, nie wolno było szerzyć prawdziwej wiedzy. Nieoficjalna wiedza kryła się pod nazwą „ezoteryka”.  


Ezoteryka - omówienie pojęcia
Ezoteryczny - wewnętrzny, ukryty, tajemny.
Egzoteryczny - zewnętrzny, popularny.


Ezoteryka, to wiedza, która kiedyś była tajna. W jej tajniki byli wtajemniczani tylko wybrani po przejściu odpowiednich szkoleń, procedur, selekcji. Wtajemniczanie odbywało się za pomocą inicjacji. "Uprawiano" ją w tajnych stowarzyszeniach i zakonach. Nie wolno jej było upowszechniać, ponieważ jej znajomość dawała siłę i władzę. Lepiej było ażeby szerokie masy utrzymywane były w ciemnocie. Jednak tego rodzaju wytłumaczenie tajności ezoteryki jest zgoła egzoteryczne. Tak naprawdę to ezoteryka broni swojej tajności przez samą swoją naturę. Niemożliwe, bowiem jest jej zrozumienie bez odpowiedniego poziomu świadomości. Prawdziwy sens tych nauk może zrozumieć i doświadczyć właściwie tylko oświecony. Z drugiej strony jednak, uczestnictwo w tej wiedzy przyspiesza oświecenie. Obecnie, chociaż nie ma już tajnych stowarzyszeń to i tak kolejne etapy wtajemniczeń uzyskuje się poprzez inicjację.

Wiedza ta została upowszechniona, ponieważ dogoniła ją ogólna wiedza ludzkości.
Teraz oficjalna nauka daje siłę i władzę i jest dużo bardziej niebezpieczna niż kiedyś była ezoteryka. Ezoteryka uznana była za niebezpieczną z dwóch powodów: Po pierwsze; daje magiczne moce i jeśli dostanie się w niepowołane ręce egoistycznego maga, wyszkolonego tylko częściowo, może przynieść opłakane skutki. Po drugie - obala dogmaty egzoterycznego chrześcijaństwa. To było dla niego niebezpieczne, bo podważało władzę kościoła. Dlatego została zakazana pod karą śmierci. Z tego powodu wiedza ta była tajna tylko w chrześcijańskiej Europie. Na wschodzie, gdzie panowały inne religie, a właściwie bardziej prądy filozoficzne, nie była w ogóle utajniona. Wchodziła w zakres oficjalnej filozofii i kształtowała światopogląd. Kto chciał, mógł z niej korzystać na tyle na ile potrafił ją zasymilować.


Ezoteryka nie jest religią. Nie opiera się, bowiem na dogmatach ani na wierze. Nie uznaje również nadprzyrodzoności. Nie jest również nauką. Ponieważ nie ogranicza się wyłącznie do materialistycznego eksperymentu. Jest wiedzą opartą o poznanie intuicyjne, syntetyczne myślenie i przekazy z dawnych pism. Są nimi indyjskie Wedy i Purany, które ludzkość zna od niepamiętnych czasów. Skąd one się wzięły? Tego nikt nie jest pewny. Czy pochodzą z jakiejś dawniejszej, lepiej rozwiniętej cywilizacji niż nasza, czy są przekazem z "wyższych sfer" bytu czy może pochodzą od cywilizacji pozaziemskiej?


Podobną, głęboką wiedzę, można znaleźć w żydowskiej Kabale i naukach hermetycznych, rodem z Egiptu. Prawdopodobnie wszystkie te źródła mają wspólne pochodzenie.  W każdym razie wiedza w nich zawarta przekracza wszystkie zdobycze naszej nauki. Dopiero teraz najnowsza fizyka teoretyczna zaczyna docierać do tych samych prawd, które zawarte są w Wedach. Jest to wstydliwy temat, zaliczany do tabu, o którym nie wolną mówić, jeśli nie chce się stracić naukowej wiarygodności. Zaliczenie, bowiem Wed do źródeł wiedzy obala całe mniemanie o nas samych, wiedzę na temat historii planety, biologii i ewolucji. Uznanie ich zmusiłoby ludzkość do głębokiej weryfikacji całego światopoglądu. Dlatego, też ezoteryka była i w zasadzie jest nadal zakazana.
Ezoteryka twierdzi, że wszystkie zjawiska świata i wszechświata, nawet te najbardziej paranormalne są racjonalne i wytłumaczalne. Nie może, bowiem istnieć w świecie coś, co nie mieści się w możliwościach tego świata. Mogą, co najwyżej istnieć zjawiska, których na razie wytłumaczyć racjonalnie nie potrafimy. W obrębie ezoteryki wszystkie zjawiska są racjonalizowane i nadawane są im pojęcia, na miarę aktualnych naukowych możliwości. Nie dzieli ona świata na materialny i nadprzyrodzony. Wszystko jest tym samym światem, który co najwyżej różnie się manifestuje. Zakłada również, że wszystkiego, co istnieje we wszechświecie możemy doświadczyć, - jeśli będziemy potrafili. Osobiste doświadczenie i poznawanie jest określane terminem gnosis (gnoza). Nic tutaj nie jest ujęte w dogmaty i podane na wiarę. Mówienie, że ezoteryka uznaje i zakłada, nie jest prawidłowe. Nic nie jest tutaj narzucane. To prawdy odkrywają się same. Wiedza jest otwarta i gotowa to ciągłej weryfikacji. Okazuje się jednak, że weryfikacja potwierdza pierwotnie przyjęte założenia.


Ezoteryka nie jest ateistyczna. Uznaje pojęcie Boga, ale nie jako ojca karzącego i miłującego, mającego jakiś emocjonalny stosunek do ludzi - tak jak to jest z reguły w religiach. Bóg jest tutaj nadrzędną inteligencją, w której wszyscy się zawieramy. Oprócz Boga jedynego istnieje cała hierarchia bogów mu podrzędnych. Są to po prostu istoty stojące na dużo wyższym poziomie ewolucji niż człowiek….. (wcale nie są to kosmici)


W obrębie ezoteryki zawiera się kilka terminów i kierunków jej podrzędnych. Jest to, wspomniana wcześniej gnoza, alchemia i hermetyzm Poza tym teozofia, okultyzm i psychotronika. Gnoza to samodzielne poznanie i doświadczanie.
Alchemia w zasadzie dotyczy głównie transmutacji (przemiany) samego alchemika. Hermetyzm - to wiedza pochodząca ze starożytnego Egiptu  Teozofia to nauka powstała w końcu XIX w. Jest kompilacją całej wiedzy ezoterycznej podanej współczesnym językiem Okultyzm to konkretne umiejętności poparte głęboką wiedza ezoteryczną. Psychotronika - to praktyczne wykorzystanie wiedzy ezoterycznej. Są w niej zawarte  sposoby i metody uzyskiwania pożądanych rezultatów.
Te głębokie pojęcia ezoteryczne zdeprecjonowano i używano w znaczeniu egzoterycznym. W ten sposób powstały poniższe niedorzeczności.


Z gnozy zrobiono gnostycyzm i odbierano go jako rodzaj religii. Jest to już z założenia pojęcie przeczące gnozie.
Z alchemików zrobiono szalonych szarlatanów usiłujących zamienić ołów w złoto. Niektórzy pewnie to robili, ale nie byli ezoterykami. Hermetyzm zamieniono na herezję. Było to pojęcie budzące grozę i bardzo pojemne, pod, które kwalifikowały się wszystkie nie katolickie poglądy.Teozofia jest kojarzona ze spirytyzmem i ośmieszonym Towarzystwem Teozoficznym a psychotronika ze współczesnym oszołomstwem.


Ezoteryka zajmuje się rozwojem duchowym. Wokół tego pojęcia istnieje wiele nieporozumień. Jest to termin, w który tak jak do worka wrzuca się wszystkie zagadnienia dotyczące tego co pozamaterialne. Prawdziwy rozwój duchowy to rozwój świadomości. Zagłębianie się w swoje własne wnętrze i poprzez nie łączenie się z szerokimi zakresami wszechświata.


Potencjalnie w każdym człowieku znajduje się brama do nieskończoności. Jednak jej otwarcie nie jest takie łatwe i proste. Droga do tej bramy to właśnie droga rozwoju duchowego. Praktycznie jest nim wszystko, co obejmuje rozwój, wszystkie zbierane doświadczenia są drogą rozwoju duchowego. Jednak to, co postrzegamy ściśle w zakresie tego terminu to finisz tuż przed metą. To już nie szukanie bramy a raczej kluczy do niej.


Często zdolności parapsychiczne utożsamia się z wysokim poziomem rozwoju duchowego. Są to jednak tylko jego ewentualne skutki uboczne, które wcale nie muszą występować. Samo posiadanie zdolności paranormalnych nie jest również żadnym dowodem na wysoki poziom rozwoju. Zdolności takie mogą wystąpić niezależnie od niego i być rezultatem specyficznego talentu lub efektem treningu. Mam tu na myśli wszelkie formy operowania energią takie jak uzdrawianie, telekineza, jasnowidzenie (astralne) Są to zjawiska czysto fizyczne.


Na tych stronach spróbuję odsłonić rąbek tajemnicy i przekazać parę informacji mieszczących się w ramach ezoteryki.
Wiedzę i jej uwewnętrznienie każdy musi jednak zdobyć sam. Żaden nauczyciel nie zrobi tego za ucznia. Może tylko zainspirować go i przekazać informacje. Nigdzie tak bardzo jak tutaj nie sprawdza się powiedzenie, że uczniowie dzielą się na dwie kategorie: samouki i nieuki.


Ażeby stać się prawdziwym ezoterykiem i okultystą, trzeba się temu całkowicie poświęcić. Ta dziedzina nie znosi żadnej chałtury. Nie można jej również wybrać wyłącznie świadomością osobowości. Decyzja to wybiera się sama i jest podyktowana najgłębszymi pragnieniami duszy i jej przeznaczeniem.


Główne tezy ezoteryki
teza I
Opracowałam je głównie na podstawie "Doktryny tajemnej" Heleny Bławatskiej oraz pracach Arthura Powella.
W Duchu istnieje korzeń wszechświata, który jest przyczyną Ducha.
Duch jest przyczyną wszelkiego istnienia. Jest jednocześnie próżnią i pełnią.
Jest wszystkim. Jest zawsze.
Zawiera w sobie przeciwieństwa.
W Duchu zawarty jest kosmos jako jego przejawienie.
Matryca wszechświata, czyli światło-ciemność stanowi niebyt. On to jest prawdziwym bytem – noumenem, z którego powstają byty mu podległe – fenomeny.
Noumen jest niepoznawalną rzeczą samą w sobie. Fenomeny natomiast są skończone i poznawalne.
Wszechświat jest żywą istotą. Wszystko, co istnieje przeniknięte jest siłą życiową. Wszystko jest energią i światłem.
Ciemność i światło są wieczną matrycą, z której wynika źródło światła i w której zanika. Światło jest odmianą ciemności.
Matryca jest spolaryzowana na linii światło – ciemność.
Z ciemności i światła poprzez tchnienie Ducha wyłania się ruch. Z ruchu powstaje przejawienie.
 
 
Ciemność + światło + ruch =    przejawienie (życie)       
Noumen    fenomeny    
 
Boska czwórnia : matka, ojciec, syn, życie stworzone przez niepokalane poczęcie.


teza II
Wszechświat podlega bezustannej ewolucji. Zmienia się wszystko, od atomów począwszy na noumenie skończywszy. Kosmosy zanikają i rodzą się na nowo. Nasz kosmos jest jednym z wielu. Stale pozostaje tylko zarodek wszechświata. Kosmosy pojawiają się i trwają w periodycznym cyklu zwanym Matha Kalpa, który obejmuje czas dla nas niewyobrażalnie długi.
Noumen wszechświata jest czystą abstrakcją nieuchwytną dla naszego rozumu. W drodze od noumenu do fenomenu abstrakcje się konkretyzują przybierając formy coraz bardziej dla nas zrozumiałe.
Ewolucja polega na przekształcaniu bezpostaciowej energii wszechświata w świadomą istotę. Proces odbywa się najpierw przez inwolucję - stopniowe gęstnienie, przechodząc w coraz niższe sfery. Następnie ewolucję, czyli powrót do sfery najwyższej, ale już jako istota świadoma.
Ewolucję przechodzą nie tylko istoty żywe, lecz cała materia. Życie jest następstwem wcześniejszej ewolucji materii nieożywionej.
Proces ewolucji nie wynika sam z siebie, lecz jest skutkiem świadomego działania Logosa ( najwyższy byt układu planetarnego będący składową Ducha.) "Narzędziem w ręku Boga" jest fohat. To siła życiowa, inteligentna energia kosmiczna przenikająca świat przejawiony i będąca potencjałem w świecie nieprzejawionym.
W świecie fenomenów jest siłą natury realizującą boski plan rozwoju. W noumenie jest samą myślą Boga. Siłą sprawiającą, że "słowo ciałem się stało".


teza III
Czas jest iluzją tworzoną przez kolejne stany świadomości. Rzeczywisty przedmiot lub podmiot składa się ze zmiennych stanów - ich zjaw w materialnej formie. "Przybywa" z przeszłości, pojawia się w teraźniejszości i niknie w przyszłości.
Rzeczywisty czas to trwanie. Przemijanie to czas zjawisk – to, co nasze zmysły zdolne są odebrać
teza IV
Wszechświat jest ściśle zhierarchizowany. Poziomy hierarchii to poziomy świadomości i ducha. Materia jest sprawczym czynnikiem wyrażającym duszę. Natomiast przez duszę wyraża się duch. Wszystkie trzy tzn. materia, dusza i duch są trójcą stanowiącą jedność. We wszechświecie istnieją inteligentne siły, które są jego umysłem. Są to siły sprawcze, wykonujące prawa natury, chociaż również nim podlegające.


Wyróżniamy siedem sfer bytu: Atma, Buddhi, Manas, Mental, Astral, eteryczna i fizyczna. Sfery te różnią się gęstością materii, wysokością wibracji i funkcja, jaką spełniają we wszechświecie. Sferą wszechświata odpowiadają poszczególne ciała ( warstwy świadomości) człowieka i nazywane są tak samo jak sfery bytu. Człowiek jest istotą funkcjonująca we wszystkich sferach bytu (przynajmniej potencjalnie). Sferami rządzą istoty do tego powołane stwarzając określoną rzeczywistość. Nasza wiedza dotycząca hierarchii twórczych ogranicza się do naszego Logosa – układu słonecznego. Najwyższą instancją jest „siedmiu”. Jest to siedem duchów różnie nazywanych. W Egipcie- siedmioma tajemnymi Bogami lub duchami w słońcu. W hinduizmie – synami Adi. W Wedach- Dzani-Czochani. W judaizmie – sefirotami. W chrześcijaństwie – archaniołami. Im podlega dwanaście hierarchii niższych, których odpowiednikami w europejskiej symbolice są znaki zodiaku. Ponieważ pięć z nich zakończyło już swoja pracę i zostało wyzwolonych, działa ich obecnie siedem. Zajmują się oni kierowaniem ewolucją i stwarzaniem światów.



Krótka historia myśli ludzkiej


Wstęp
Historia myśli wyznacza historię zdarzeń. Myśl, bowiem nie tylko wyprzedza jakiekolwiek zdarzenie, lecz wręcz tworzy je.
Przyglądając się historii dostrzegłam ścisłą analogię pomiędzy trendami myślowymi a wydarzeniami. Jest tu jednak, pomiędzy jednym a drugim, spore przesunięcie w czasie. Przesunięcie to wyjaśniłabym w ten sposób: Ktoś "wpada na nowy pomysł", który podczas jego życia jest nie do przyjęcia przez ogół ludzkości, bo ta wyznaje system przekonań sprzed tego pomysłu. Nowa idea napotyka, więc na wielki opór i zostaje odrzucona. Jednak z biegiem czasu zyskuje coraz więcej zwolenników, przeważnie z następnego pokolenia, które jeszcze nie usztywniło swoich przekonań. To oni wdrażają nowy pogląd dla ogółu ludności tak, że idea zostaje wchłonięta w system przekonań i staje się obowiązująca - aż do następnej nowości. Stąd istnieje duże przesunięcie w czasie pomiędzy tendencjami myślowymi a wydarzeniami. Intelektualni przodownicy - teoretycy tworzą już nową epokę. Intelektualiści praktycy z powodzeniem pracują na bazie istniejących standardów. Lud natomiast w swoich poglądach tkwi w epoce poprzedniej.
 
Starożytność
Historia cywilizacji człowieka rozpoczęła się w momencie, gdy ten zaczął myśleć. Myśl pociągnęła za sobą celowe działania. Jednak od pierwszych celowych działań do powstania myśli naukowej minęło bardzo wiele czasu. Ile dokładnie, nie wiadomo, bo nauka ciągle zmienia  zdanie na ten temat. W każdym razie było to wiele dziesiątków tysiącleci.
Pierwsze zarejestrowane myśli, które traktujemy jako naukowe są sprzed 600-400 lat p.n.e. Są to od razu myśli tak wielkie, że aż zapierają dech w piersiach i do tej pory są wyznacznikiem myśli ludzkiej. Wygląda to tak jakby pojawiły się znikąd, nie podlegając ewolucji.


Myśliciele starożytni w swoich czasach odgrywali rolę naukowców i byli specjalistami od całej ówczesnej wiedzy. A wiedza ta mieściła się pod jednym pojęciem - filozofii.
Nie posiadali oni żadnych przyrządów zwiększających możliwość postrzegania. Dysponowali wyłącznie swoim umysłem. Jakbyśmy dzisiaj powiedzieli - nie mieli żadnych liczących się możliwości poznawczych a mimo to odkryli wszystkie znane nam do tej pory ogólne prawdy. Poza istniejącą obecnie wiedzą szczegółową i techniczną nasze pojęcia na temat istoty wszechświata, sensu i celu życia, dobra- zła, prawdy - fałszu - nic się nie zmieniły. Dalej zastanawiamy się nad tymi samymi problemami a wyniki naszych badań niewiele odbiegają od wyników starożytnych.


Problemem, który już od czasów Talesa zaprzątał głowy jest problem stałości i zmienności świata. Świat obserwowalny wydaje się być zmienny. Lecz czy takim jest makro i mikrokosmos?. Współczesne dane naukowe wskazują, że rzeczywiście jest zmienny. Tak też uważał Heraklit mówiąc, że "nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki"


Całość kosmosu jest ciągłym przepływem. Wszystkie rzeczy powstają i giną. Jedynie uniwersalna zasada głosząca zmienność pozostaje niezmienna. Każda rzecz i zdarzenie posiada w sobie własne przeciwieństwo. Zło i dobro nie istnieją, bowiem -
 "Zło czyni dobro przyjemnym a głód każe cenić nadmiar".


Myśl Heraklita jest również zbieżna w czasie i treści z chińską koncepcją tao (termin ten wyjaśniam w rozdziale "Myśl wschodnia").
Współczesna nauka, dysponująca niewiarygodnymi wręcz narzędziami, stwierdziła to samo, co on, który nie dysponował niczym więcej prócz własnego intuicyjnego rozumu.


Genialną intuicją wykazał się Demokryt domyślając się, że materia składa się z niepodzielnych cząstek, które nazwał atomami. Szkoła wywodząca się od Demokryta, zwana atomistyczną, rozszerzyła tę teorię. Atomiści uważali, że atomy mają różne kształty: są sferyczne, podobne do ostrosłupów, graniastosłupów itp. Wyposażone są w haczyki i posiadają różne rozmiary. Każdy przedmiot natomiast nie jest niczym innym niż kombinacją atomów rozproszonych w pustej przestrzeni. Formy, jakie tworzą, zmieniają się, ale ich istota - atomy, pozostają takie same. W teorii tej została wstępnie pogodzona zasada stałości i zmienności. Zmienna jest tylko forma zewnętrzna składająca się z niezmiennych elementów wewnętrznych, będących jej istotą.
Wizja Demokryta w świetle osiągnięć współczesnych nauk ścisłych wydaje się być naiwną i prostą. Imponujący język równań matematycznych, potężne akceleratory cząstek, komputery przeliczające miliony danych. Jak do tego mają się graniastosłupy i haczyki wymyślone przez pierwszych atomistów? A jednak to oni nakreślili plan budowy materii. My robimy to samo, tylko innymi sposobami. Czy wizje przez nas stworzone są mniej naiwne? Nie wiadomo, sami mamy, co do tego poważne wątpliwości.
Atomiści z dużą dokładnością opisali budowę i funkcjonowanie materii. Wiemy obecnie, że materia składa się z atomów ( nazwa Demokryta została zachowana) a one rzeczywiście są strukturami bardzo trwałymi i niezmiennymi - przynajmniej w obserwowalnym przez nas przedziale czasowym. Pojedynczy atom jest sferyczny, ale już ich większe skupiska, tworzące cząstki, posiadają strukturę przestrzenną przypominającą trójwymiarowe figury. Struktury te rzeczywiście mają elementy, które można by określić mianem haczyków. Są to konfiguracje umożliwiające cząstce łączenie się z innymi cząstkami.
Zarzucanym, dużym błędem jakoby popełnili atomiści jest to, że określili atom jako najmniejszą, niepodzielną jednostkę materii.
Dzisiaj wiemy, że są cząstki mniejsze od atomu i one tworzą jego strukturę. Ale właśnie, tworzą strukturę wewnętrzną, nie tworząc form. Pojedyncze cząstki elementarne nie tworzą tego, co dzisiaj rozumiemy jako materię. Materię tworzą dopiero ich wzajemne kombinacje - atomy. A te rzeczywiście są stałe i niepodzielne ( w naturze, nie licząc reaktora i bomby atomowej).
Nie podzieli się przecież np. 1 atomu węgla o liczbie at. 4 ( czterech protonach w jądrze) Na 4 atomy wodoru o liczbie at.1 ( 1 proton w jądrze) W tym względzie atomiści mieli rację.


Okazuje się, że człowiek samym tylko rozumem i intuicją odkrył budowę materii, którą my po upływie 24 wieków potwierdzamy swoimi własnymi, o wiele bardziej skomplikowanymi metodami. Dzięki istniejącym obecnie urządzeniom poszerzającym naszą możliwość obserwacji, możemy zobaczyć to samo na własne (fizyczne) oczy, co Demokryt widział oczami wyobraźni. Może, więc oczy wyobraźni wcale nie są gorsze od np. mikroskopu?


Atomiści poszli jeszcze dalej określając sposób funkcjonowania materii. Stwierdzili, że podstawową cechą materii jest ruch. Atomy poruszając się z różnymi prędkościami zderzają się i odbijają od siebie w ściśle określonych kierunkach. Tworzą miedzy sobą połączenia i rozpadają się. Wyciągnięto stąd wniosek, że ruchy atomów, a co za tym idzie, budowane przez nich formy, można całkowicie przewidzieć. Określony ruch posiada określony skutek, który jest przyczyną następnego skutku. Wynika z tego, że materia jest całkowicie zdeterminowana położeniem i ruchem cząstek. Wszystko, co się w materii dzieje jest ściśle zdeterminowane i nie ma od tego wyjścia. To stwierdzenie nosi miano determinizmu. Było i jest ważnym kierunkiem myśli.


Deterministyczną teorię "rozmiękczył" Epikur wprowadzając do niej małą poprawkę - element przypadkowości. Według niego, atomy w swoim ruchu ulegają delikatnym odchyleniom, które pozwalają na nie do przewidzenia wariant ruchu. Poprawka Epikura została nazwana indeterminizmem.


Filozofia Demokryta i Epikura jest całkowicie materialistyczna. Zakłada wytłumaczenie działania świata ruchem materii. Nawet myśl i dusza są tutaj materialne, tylko zbudowane z innych atomów niż materia fizyczna. Dokładnie te same poglądy znajdujemy w ezoteryce. Wszystko we wszechświecie ma formę materialną tylko, że materia jest różna.


Podejście indeterministyczne starożytnych filozofów również zostało potwierdzone współcześnie. Stwierdzono, że atomy rzeczywiście zderzają się tworząc między sobą związki i duże cząstki, formując się w materię. Formowanie to jest zdeterminowane ścisłymi regułami wynikającymi z prawa skutku i przyczyny. Można by prześledzić dokładny cykl tworzenia. Jednak nie do końca. Materia, bowiem jest zdeterminowana w 99%. Ten jeden procent dowolności w dostatecznym stopniu wystarcza do tego, aby mógł się dokonywać proces tworzenia i zmiany. To 99% natomiast zapewnia materii stabilność.


O niemożliwym do określenia stanie materii mówi zasada nieokreśloności Haisenberga. Jego odkrycie i sformułowanie tej zasady było krokiem milowym w podejściu nauki do konstrukcji świata. Po dwudziestu kilku wiekach udowodniono to, co "wymyślili" starożytni nie dysponujący żadnymi przyrządami. Prawdziwą gwiazdą na niebie ziemskiej cywilizacji był Platon.
Światło jego myśli prowadziło ludzkość przez całą jej historię. Chociaż były momenty, kiedy zostawało ono nieco przyćmione, to i tak zawsze przebijało się przez mroki wskazując, chyba jednak, prawidłową drogę.


Analiza filozofii Platona wykaże, dlaczego takie fenomeny, o jakich wspomniałam są możliwe. Dlaczego np. Demokryt zobaczył strukturę materii.


Platon uważał, że wszystkie twory świata zjawisk mają swoje pierwowzory  - idee.
Idee te są obecne w strukturze człowieka ( jakbyśmy powiedzieli to współczesnym językiem, w podświadomości i nieświadomości), lecz on ich nie pamięta. Nauka natomiast polega wyłącznie na ich przypominaniu. Twierdzi, że człowiek niczego nie może się nauczyć, czego już nie wie.


Niestety Platon nie tłumaczy tego, kiedy człowiek się uczy, jeżeli się nigdy nie uczy. Skąd wiedza znalazła się w jego nieświadomej pamięci? Myślę, że Platon zdawał sobie sprawę z tej niejasności a brak odpowiedzi na to pytanie świadczy o jego mądrości i przenikliwości. Wolał zostawić puste miejsce niż wypełniać je niedorzecznymi teoriami. W swoich, bowiem czasach nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Dopiero teraz wyłania się sensowna teoria tłumacząca tezę Platona. Jest to teoria holograficznej budowy wszechświata.  W wielkim skrócie - mówi ona o tym, że każdy najmniejszy element wszechświata zawiera informację o całości. Wynika stąd wniosek, że człowiek rzeczywiście nie musi się niczego uczyć. Cała, bowiem wiedza o wszystkim znajduje się w każdym, najmniejszym nawet elemencie jego ciała. Nauka polega tylko na wydobyciu jej i uświadomieniu.


Ale pojęcie hologramu w czasach Platona było nieznane. Zarzucić możemy Platonowi jedynie to, że i tego nie odkrył. A może nawet odkrył? Tylko ludzie go nie zrozumieli?


Platon twierdzi, że jedyną prawdziwą wiedzą, jaką człowiek może posiąść jest wiedza zdobyta za pomocą poznania rozumowego. Najniższą jej formą jest zdobycie informacji, jako hipotezy, bez zrozumienia. Najwyższym poziomem, czyli pełną wiedzą jest rozumienie jej całą swoja istotą. Natomiast to, co możemy zarejestrować naszymi zmysłami jest złudne i tymczasowe.
Poznanie zmysłowe jest tylko poznaniem zniekształconych idei. Wyraził to w swojej sławnej alegorii o jaskini.


W jaskini ludzie od zawsze przykuci do skały widzą cienie na skalnej ścianie. Są to cienie prawdziwego życia toczącego się poza jaskinią. Odczepieni od skały i wyprowadzeni na zewnątrz nie od razu będą mogli dostrzec rzeczywistość, która do tej pory była dla nich nierozpoznanymi ideami, a których widzieli tylko zniekształcone odbicie. Rzeczywistości nie dostrzegą z dwóch powodów. Po pierwsze: kiedy wyjdą z mroków jaskini zostaną oślepieni przez jaskrawe światło, do którego ich wzrok nie przywykł.


Po drugie: nie łatwo im przyjdzie zaakceptować tak inne obiekty od tych, które do tej pory obserwowali. Ich świat gwałtownie się zmieni. Będą musiały runąć wszystkie filary, na których była zbudowana ich dotychczasowa świadomość. Ludzie ci w końcu zrobią to, lecz będzie to dla nich trudne. Alegoria platońskiej jaskini ma bardzo głęboką wymowę psychologiczną i ezoteryczną.


Rzeczywiście, psychologia dowodzi, że człowiek ma duże trudności z przewartościowaniem swojego światopoglądu. Zmuszony do niego może tego nawet nie przeżyć. Może zachorować  na śmiertelną chorobę lub na nerwicę czy chorobę psychiczną.
Ponadto właściwością człowieka jest to, że boi się wszystkiego, co nieznane. Woli nieznane odrzucić niż zaakceptować. Woli znany ból niż nieznaną nadzieję, bo a nóż będzie jeszcze gorzej?.


Lęk przed nieznanym i autentyczne niebezpieczeństwo zawalenia się filarów świadomości prowadzące do katastrofy jest jednym z powodów, dla których ezoteryka była wiedzą tajemną i budzącą trwogę. Kiedyś tylko nieliczni byli zaszczyceni możliwością poznania prawd i zobaczenia światła. Dzisiaj, choć to jest dla wszystkich dostępne, odstrasza właśnie ten lęk przed nieznanym i lęk przed grożącą katastrofą oślepienia i zaślepienia. Poza tym adepta z "jaskini zmysłów" należy wyprowadzać powoli ażeby zdołał zrozumieć i przyswoić obrazy prawdziwego świata i nie został oślepiony jaskrawym światłem poznania. Platon ponadto zwrócił uwagę na coś szczególnego, coś, co nie jest doceniane a wydaje się niezwykle ważne. Chodzi o jego sposób nauczania. Nauczanie, nie operowaniem informacjom ze świata zjawisk, a nauczanie myślenia. Operowanie abstrakcjami i ideami bezpośrednio na płaszczyźnie rozumu. Określiłabym to jako myślenie ponad logiczne - trójwymiarowe. Tylko ten sposób myślenia może doprowadzić do uświadomienia wiedzy w nas istniejącej. W blasku myśli Platona wyrósł następny wielki myśliciel - Arystoteles. Wychowanek Akademii Platońskiej - kontynuował dzieło mistrza.


Mieszcząc się w platońskiej filozofii rozbudował ją i uszczegółowił. Jednak wprowadził do swojej nauki istotną zmianę. Wyszedł z założenia, że rzeczywistość, która nas otacza może być wytłumaczona i zrozumiana bez odwoływania się do świata idei. Skonstruował teorię opartą na pojęciach materii i formy. Dała ona podwaliny całej współczesnej nauce - nawet psychologii uchodzącej za wiedzę bardzo młodą.


To zdumiewające, ale dopiero po ok. dwudziestu wiekach realizują się wizje Arystotelesa. Arystotelesowska wizja świata zakłada jedność bytu materialnego i duchowego. Również wstrukturze człowieka widział jedność składającą się z trzech poziomów: wegetatywnego, zwierzęcego i rozumowego.


Co ezoterykom przypomina filozofia Arystotelesa?. Jest to nieomalże dosłowne odwzorowanie. To samo spojrzenie na strukturę człowieka i uznanie jej jako jedność.Psychologia natomiast odwróciła się od swojego pierwowzoru arystotelesowskiego i w swoim krótkim życiu zdążyła przejść przez meandry filozofii materialistycznej i kartezjańskiej. Po tych licznych i bolesnych doświadczeniach, z trudem i oporami skłania się ku ścieżce pokazanej kiedyś przez Arystotelesa tworząc psychologię humanistyczną uznająca podejście holistyczne do człowieka.


Arystoteles zajmował się problemem stałości i zmienności. Stwierdził on, że w każdym wydarzeniu można rozpoznać dwa podstawowe elementy. Istnieje to, co musi pozostać takie samo stanowiąc przy tym przedmiot przemiany.
Stwierdził fakt zachodzenia prawdziwych zmian jakości. Wprowadził również pojęcie celu (teleologia). Mówi on, że każda istota rozwijająca się w sposób naturalny, której w rozwoju nie przeszkadzają jakieś specjalne okoliczności, dąży do jakiegoś wyznaczonego celu. Sposobem, w jaki ta naturalna celowość przejawia się są formy, które przybiera.
Teozofia (jeden z kierunków w ezoteryce - będzie o nim mowa dalej) twierdzi, że Platon był jednym z wielkich wtajemniczonych, którzy zeszli na ziemię, aby przekazać ludziom wiedzę i wytyczyć kierunek rozwoju.
Platon rzeczywiście wskazał, wydaje się po latach i licznych doświadczeniach, właściwy kierunek rozwoju. Ludzkość jednak od niego odchodziła szukając dróg według własnego pomysłu. Lecz okazuje się dzisiaj, że po licznych zakrętach wracamy do założeń pierwotnych. Dzieje się to niekoniecznie z pełną świadomością powrotu do źródła, ale dzieje się.
Około 450 lat po śmierci Platona , jak twierdzi teozofia, pojawiło się na ziemi następne jego wcielenie - Plotyn.
Dokończył on i rozszerzył idee platońskie tworząc prawdziwą metafizykę. Stała się ona pierwowzorem dla religijnych i duchowych ścieżek rozwoju, oczywiście głównie chrześcijańskich.


Plotyn zakładał, że istnieje jeden byt - boska jednia - Absolut. Wyłania on z siebie kolejne byty niższe - ducha, duszę i materię. Duch jest uwikłany w cielesność będącą powodem jego upadku i niedoskonałości. Powstaje dualizm ducha i materii. Duch stał się wielkim celem a materia przeszkodą. Duch człowieka może wrócić do ducha bytu poprzez poznanie intuicyjne lub (i) ascetyczne praktyki. Oba te sposoby prowadzą do ekstazy poznawczej pozwalającej doświadczyć Boga.
Poglądy Plotyna są tożsame z teozofią i ezoteryką w ogóle. Są również filozoficzną podstawą wszystkich ezoterycznych religii i poszukiwań duchowych. Okaże się w dalszych wywodach, że tezy Plotyna jak i Platona są identyczne z tezami filozofii i ezoteryki wschodu. Widzę tutaj jednak jedną zasadniczą różnicę. Ezoteryka wschodnia i współczesna twierdzi, że zjednoczenie z Absolutem zachodzi wtedy, gdy znika dualizm, i to jest najwyższy stan świadomości. Gdy ciało i duch są zjednoczone. Ciałem odkrywa się ducha i ciało jest tak samo święte jak duch. Plotyn, dualizm utrzymuje negując ciało i nakazując ascetyzm. Nie wiadomo, dlaczego. Być może w tamtych czasach, na tamtym poziomie ewolucji i w takich właśnie realiach historycznych, było to potrzebne jako antidotum na bardzo zmysłową epokę starożytną.


Wahadło zegara odmierzającego czas i bieg historii waha się od jednego do drugiego maksimum. Jedno maksimum to duch, drugie - materia.  W starożytności liczył się człowiek jako całość - jego duch, umysł i ciało. Pod koniec czasów rzymskich zdecydowanie przeważyło ciało. Ale kończy się epoka starożytna. Epoka sztuki i rozumu. Słoneczni bogowie Hellady zostają strąceni z Olimpu, przez co w zapomnienie odchodzą odwieczne symbole i kosmiczne archetypy. Ich miejsce przejmuje teraz dogmatyczna filozofia chrześcijańska. Na dziesięć wieków zapomniany zostaje rozum i rozsądek. " A gdy rozum śpi, budzą się demony". W ponurych zamczyskach i klasztorach średniowiecznej Europy biedni szeregowi poddani kościoła katolickiego targani byli niepokojami o losy swoich grzesznych dusz a diabły i demony szalały ... w ich umysłach.


Średniowiecze
Średniowiecze, jak każda inna epoka, miało też swoich mędrców, bynajmniej nie gorszych od tych, którzy byli przedtem i potem. Światło ich filozofii jednak nie docierało do szerszych warstw społeczeństwa a despotyczne władze pozwalały tylko na to, co mogło utrzymać lud w ryzach. Filozofia ówczesna musiała być filozofią chrześcijańską, bowiem tylko taka miała szansę bytu. Poza tym cała nauka i kultura skupiona była w rękach kościoła. Jednak prawdziwa filozofia chrześcijańska zawiera w sobie uniwersalne prawdy przewijające się przez wszystkie czasy i kierunki filozoficzne. Te głębokie, uniwersalne prawdy są ezoteryczne i bardzo różnią się od stosowanej doktryny religijnej będącej jednocześnie doktryną polityczną. Pierwszym filozofem chrześcijańskim, który "nadał ton" średniowiecznej myśli religijnej był św. Augustyn. Połączył on doktrynę chrześcijańską z filozofią Platona i Plotyna. Od Platona przejął pogląd, że prawdziwa rzeczywistość ma naturę duchową, oraz, że cały byt pochodzi od Boga. Od Plotyna z kolei zapożyczył pogląd, że życie poświęcone kontemplacji jest jedyną drogą prowadzącą do wiedzy i szczęścia. Ze względu na to, że przecież dusza została stworzona na obraz Boga to samowiedza staje się środkiem do jego poznania.  Za sprawą Augustyna  w filozofii europejskiej nastąpił zwrot ku wnętrzu. Po raz pierwszy zauważył on, że poznawać można nie tylko za pomocą obserwacji i rozumu, ale również uczuć. Introspekcja we własną duszę za pomocą uczucia prowadzi nas do doświadczenia Boga. Ten sposób myślenia zajmuje ważne miejsce we współczesnych terapiach psychologicznych i drogach rozwoju duchowego. Tzw. poznanie wewnętrzne było i jest naczelną zasadą ezoteryki. Św. Augustyn twierdził, że celem życia człowieka jest kontemplacja Boga w poczuciu grozy i czci. Z tej właśnie koncepcji zrodziła się filozofia chrześcijańska. Ale co niektórzy gorliwi jej zwolennicy wzięli twierdzenie św. Augustyna chyba zbyt dosłownie.


Filozofię św. Augustyna przyjął za źródło swoich dociekań św. Anzelm. Nie podzielał jednak jego poparcia dla Platona i Plotyna. Celem Anzelma było badanie prawd wiary. Czyli punktem wyjścia była doktryna chrześcijańska, którą za pomocą dociekań rozumowych w scholastycznym sposobie rozumowania, starał się udowodnić.


Piotr Abelard był znakomitym logikiem okresu scholastycznego. Jego śmiałe badania teologiczne prowadzone za pomocą dialektyki arystotelesowskiej doprowadziły do wniosku, że filozofowie greccy byli bliscy odkryciu chrześcijańskich prawd. Naraził się tym bardzo ortodoksyjnym władzom kościoła i pewnie, dlatego, w odróżnieniu od swoich znakomitych poprzedników, nie został ogłoszony świętym.


Abelard odrzucił istnienie boskich idei- pierwowzorów, według których powstaje cała boska emanacja. Twierdzi, że każda rzecz ma swoje własne właściwości a żadna z nich nie jest ważniejsza od innej. Nie ma nadrzędnych form i uniwersaliów. Są one jedynie konstrukcjami, które przyjmujemy posługując się językiem. Ten pogląd Abelarda zgadza się z tym, co zastaje się na poziomie świadomości absolutnej.


Świat przyrody i arystotelesowska koncepcja jego rozumowego badania zafascynowały św. Tomasza z Akwinu. Ponieważ władza papieska niechętnie tolerowała teorię Arystotelesa, że Bóg to abstrakcyjne zjawisko przyrodnicze i pojęcie wszystkiego, Tomasz wprowadził rozróżnienie między sferą rozumu a sferą objawienia. Filozofia Arystotelesa zajmowała się odtąd tylko sferą rozumu. W tej postaci mogła ona egzystować w teologii chrześcijańskiej. Tomasz pogodził filozofię z wymaganiami dogmatu. Ponieważ nauka jako taka wtedy nie istniała, filozoficzne, logiczne rozumowanie było jedynym sposobem poznawania przyrody. Św. Tomasz uważał, że świat możemy poznać głównie przez postrzeganie zmysłowe i analizę rozumową. Moralność nie jest kwestią wolności ani biologicznego determinizmu. Zależy ona od szczególnej natury ludzi, danej przez Boga, od naturalnego prawa, zasady moralnej, w jaką zostaliśmy wyposażeni i do której dochodzimy poprzez rozum. Trzeba przyznać, że św. Tomasz w tym stwierdzeniu bardzo zbliżył się do ezoterycznych zasad.    Oponentem św. Tomasza z Akwinu był Wilhelm Ockham. Odrzucił on zarówno teologię jak i filozofię Arystotelesa. Był radykalnym empirystą. Twierdził, że "bytów nie należy mnożyć ponad konieczność" i nie wybierać bardziej skomplikowanego wyjaśnienia, jeżeli prostsze objaśnienie jest wystarczające. Twierdzenie to zostało nazwane brzytwą Okhama.


Specjalną osobistością średniowiecza był Mistrz Echard (ur. w 1260r). To jeden z największych mistyków świata. Żył w Europie, więc symbolika, jaką się posługiwał wywodziła się z chrześcijaństwa. Doktryną religijną jednak nie była. Z tego powodu Mistrz Echard popadł w konflikt z kościołem. Do momentu, kiedy nie wydało się, że jest prawdziwym mistykiem, był cenionym dostojnikiem kościoła a nawet wykładowcą na Sorbonie. Gdy okazało się, że to, co głosi w sposób drastyczny odbiega od jedynej, właściwej doktryny, został potępiony i uznany za heretyka. Poglądy swoje musiał odwołać.
Mistrz Echart miał dostęp do prawdy źródłowej a ta jest poza religijna i poza doktrynalna; a już na pewno nie zaspokoi politycznych aspiracji żądnych władzy dostojników. Doświadczenia mistyczne Mistrza były tak głębokie, że nam, zwykłym śmiertelnikom trudno je zrozumieć. Sam mistrz miał nie lada trudności z przekazaniem ich. Słowa i teorie są tylko marnym odbiciem w krzywym zwierciadle tego, co doświadcza mistyk.
Mistrz dzielił człowieka na dwie części. Człowieka zewnętrznego, czyli istotę chodzącą po ziemi i mającą świadomość opartą na zmysłach fizycznych. Człowieka wewnętrznego, który jest prawdziwy, wieczny, niewzruszony i potężny poprzez swoją skromność i pokorę wobec Boga. Dzięki właśnie pokorze może zjednoczyć się z Bogiem a raczej pozwolić Bogu na zjednoczenie się z nim. Dopiero wtedy, gdy człowiek zewnętrzny zostanie zdominowany przez wewnętrznego, stanie się nikim i umrze -  będzie możliwe takie zjednoczenie. I nie ma tu żadnych kompromisów, żadnego powolnego przechodzenia. Jest to przeskok w byciu z ziemskiego ja na boskie ja. Zasadę tę później w kilku symbolicznych zwrotach ujął Goethe. Ustami Fausta powiedział:
-Już wóz ognisty, ze skrzydły u steru
Spuszcza się po mnie, czuję ja w sobie,
Że nowym torem krążąc wskroś eteru,
Ku nowym sferą tory wyżłobię, ku życiu bogów.
Jak to? Więc stanąć w ich zastęp wielmożny
Tyś godzien? Ty, przed chwilą robaku podnożny?
- Tak - tylko od słońc ziemi i ziem pogranicza,
Odwróć stanowczo oblicza.


Jednak mistrz Eckhard nie zalecał izolowania się od świata i zasklepiania się w sobie. Twierdzi, że człowiek powinien pomóc innym wejść na drogę prowadzącą do Boga. Zalecał, aby żyć w człowieku wewnętrznym, ale być czynnym w świecie zewnętrznym. Czym wobec tego Mistrz podpadł kościołowi?
Twierdzi, że zło jest takim samym obliczem Boga jak dobro, a człowiek zły wypełnia tylko jego wolę. Nie ma wobec tego niewłaściwych myśli i czynów a już na pewno niewłaściwej wiary.
Człowiek jest równy Bogu, bo w niego się zamienia. Taki jest cel człowieka i taka jest wola Boga. Bóg istnieje dzięki człowiekowi a człowiek dzięki Bogu.


Zewnętrzne dzieło, czyli to, co człowiek czyni, dla Boga nie liczy się. Ważny jest skutek, jaki to czyni w jego duszy.
Ludzki rozum jest niestworzony i niepowtarzalny. Czyli, że rozum stwarza człowiek sobie sam a Bóg liczy na to, że on to zrobi.
Wszystkie stworzenia (włącznie z człowiekiem - materialnym) to nic.
Bóg nie jest ani dobry, ani zły, ani miłosierny.


Wiadomo, że takie poglądy nie mogły podobać się kościołowi, bo pozbawiały go jedynej racji. Każdy, bowiem pogląd i każda droga prowadzi do Boga. Nie tylko droga doktryny chrześcijańskiej. Trzeba przyznać, że poglądy te sięgają samego sedna istnienia. Jednak w "normalnych" ludziach mogą budzić lęk a wręcz przerażenie. Okazuje się, że Bóg nie jest dobry, że Jezus nas nie zbawił, musimy to zrobić sami, że kościół jest do niczego niepotrzebny, a tak naprawdę, to w ogóle nas nie ma. Może to doprowadzić słaby umysł do szaleństwa. Ojcowie kościoła byli "normalnymi" ludźmi, nie mistykami, i nic dziwnego, że ze strachu przed taką prawdą palili na stosie tych, co ją głosili.


Mistrz Echard zainspirował wielu wielkich filozofów. Mni. Mikołaja z Kuzy, Jocoba Boehme, Hegla, Karla Jaspersa, Heideggera.
W tym miejscu chciałabym umieścić pewną uwagę. Moim zdaniem mówienie, że jeden myśliciel "ściągał" teorie od innego jest niesłuszne i niesprawiedliwe. Być może wszyscy oni dochodzili do jednej prawdy niezależnie od siebie. A, że była to taka sama prawda? - no cóż, przecież właśnie jest to cechą samej prawdy. Wiemy to z ezoteryki, że osobiste odkrycie prawdy jest możliwe. Powiem wręcz, że jest konieczne do jej uwewnętrznienia. Jeżeli człowiek tego nie potrafi nie jest ezoterykiem a jedynie posiada zbiór informacji z ezoteryki. Tak, że moim zdaniem każdy prawdziwy mistyk czy filozof ( pojęcia te są bardzo bliskie, lecz różni je poziom świadomości) osobiście odkrywa prawdy, które głosi. Wcale nie musi brać ani przykładu, ani inspiracji z poprzedników.
To, co, moim zdaniem, najciekawsze w średniowieczu, to nieźle się mające nauki hermetyczne. Ale do wyjaśnienia tego twierdzenia muszę się cofnąć do Aleksandrii na przełomie epok.


Aleksandria, leżąca w delcie Nilu, była miejscem, w którym zbiegały się drogi z całego ówczesnego świata. Tu ścierały się różne kultury i wpływy. Tu słychać było jeszcze echo starożytnej wiedzy egipskiej, która dała główne podwaliny hermetyzmu. Najnowsze badania historyczne ukazują zupełnie inne źródła naszej wiedzy niż te, o których byliśmy do tej pory przekonani. Okazuje się, że wpływ starożytnego Egiptu na naszą współczesność jest znacznie większy niż spodziewaliśmy się. Potwierdza to w sposób naukowy podwaliny i sens hermetyzmu. Zaznaczę tylko, że obrzędy przekazane w ewangeliach, stosowane przez Jezusa, są analogiczne do egipskich i wywodzą się z kultów Izis i Ozyrysa. Ezoteryczne chrześcijaństwo wykazuje duże podobieństwa do religii staroegipskiej. Różna jest tylko symbolika i mitologia. Głęboki sens pozostaje taki sam.


W Aleksandrii obecny był judaizm ze swoją księgą mądrości - Kabałą. Starożytna wiedza Grecji, Persji, Mezopotamii. Docierały również dalekie echa z Indii i Chin. Później dołączył również islam ze swoim ezoterycznym sufizmem. Był to, więc prawdziwy światowy tygiel. Nazwany on został synkretyzmem aleksandryjskim. W tyglu tym "uwarzył się" syntetyczny pogląd zwany hermetyzmem.


Termin hermetyzm pochodzi od imienia legendarnego Hermesa Trismegistosa. Jest on prawdopodobnie połączeniem różnych postaci i ich idei. Na pewno jej pierwowzorem był egipski bóg Thot i grecki Hermes. Z kolei, czy Thot lub Hermes istnieli naprawdę?- nie wiadomo. Przypuszcza się, że Thot  to kapłan egipski obdarzony niezwykłą wiedzą i mądrością. Zostawił on legendarną tablicę szmaragdową, która zawiera główne założenia hermetyzmu i alchemii.


Hermetyzm to mistyczna tradycja, zbiór nauk i sposób myślenia odrzucający uproszczone wierzenia i ślepą wiarę. Odrzuca dogmaty i autorytet kapłanów. Nie akceptuje intelektu jako najdoskonalszego sposobu poznania. Zamiast tego wszystkiego podkreśla mistyczne doświadczenie - bezpośrednie poznanie absolutu, czyli gnosis. Hermetyzm dotarł do Europy. Przyczyniły się do tego arabskie podboje i "wizyty" krzyżowców i pielgrzymów w ziemi świętej. Jednym słowem kontakt z kulturą arabską. Doprawdy, to zdumiewające, że tego rodzaju nauki na dobre zadomowiły się w ortodoksyjnie chrześcijańskiej Europie. A jednak tak się stało. Astrologią z lubością zajmowali się nawet najwyżsi dygnitarze kościoła. Uprawiana była na dworach królewskich a nawet wykładana na uniwersytetach. Kwitła również alchemia.


Alchemia to nauka o przemianie. Właściwie rozumiana alchemia mówi o przemianie wewnętrznej człowieka w istotę boską. Uproszczone, strywializowane i ośmieszone pojęcie alchemii rozumiane jest głównie jako usiłowanie przemiany ołowiu w złoto. Alchemia w średniowieczu była nauką skupiającą całą ówczesną wiedzę - mistyczną i eksperymentalną. Alchemicy byli jedynymi, którzy naukowo i racjonalnie podchodzili do świata i wykonywali eksperymenty naukowe. Alchemia jednak, różniła się tym od tego, co dzisiaj rozumiemy jako czystą naukę, że traktowała badany świat jako jedność a nie tak jak dzisiaj, zbiór pojedynczych, nieprzystających do siebie zjawisk. Dla alchemika człowiek, świat przyrody, kosmos, wszechświat - to jedno. Są to elementy całości wzajemnie od siebie zależne.


Alchemia była również uprawiana przez ludzi kościoła, jako, że kościół miał całkowity monopol na naukę i kształcenie. Największym alchemikiem, uważanym przez współczesnych teozofów za wtajemniczonego, był franciszkanin Roger Bacon. Był on człowiekiem wszechstronnie wykształconym, wielkim pionierem nauki eksperymentalnej. Jego badania obejmowały alchemię, chemię, matematykę, astronomię, magnetyzm i optykę. Uważa się, że dokonał przełomowych odkryć w dziedzinie optyki, oraz, być może, to on wynalazł proch strzelniczy. Przewidział też, że kiedyś powstaną statki pływające bez wioseł i żagli, wozy poruszające się bez koni i maszyny latające. Przepowiednie te świadczą o tym, że był rzeczywiście wtajemniczonym, a nie tylko "zwykłym" uczonym, skoro miał tak dobry wgląd w przyszłość. Bacon  popadł w niełaskę kościoła i otrzymał zakaz pisania. Potem został jednak zrehabilitowany.


Innym, znanym alchemikiem byłdominikanin i biskup Albert Wielki. Jego uczniem był św. Tomasz z Akwinu. Pracował nad fizyką, astronomią, zoologią, botaniką, mineralogią oraz astrologią, magią i alchemią. Usiłował pogodzić magię z doktryną chrześcijańską. Był na swoje czasy prawdziwym wielkim naukowcem o otwartym umyśle.


Jak więc widać, średniowiecze to nie tylko ciemnota i ślepa wiara w Boga Tonie tylko stosy św. inkwizycji. To również prawdziwa, wielka filozofia i prastare nauki ezoteryczne. Egzystowały one, co prawda w "drugim obiegu", ale to właśnie one były podłożem i motorem zmian. To na nich kształtuje się wiedza i postęp. To one dały podwaliny dla nauki. To na nich wychowali się najwięksi myśliciele będący "lokomotywami" cywilizacji, jak chociażby Roger Bacon, Leonardo da Vinci, Paracelsus, Giordano Bruno, Izaak Newton a nawet... Jezus Chrystus. 


Średniowiecze jest ciągle dla nas dziwnym i niezbadanym czasem, kryjącym w sobie wiele tajemnic. Fascynują nas stale takie zagadki wymagające dogłębnych badań jak np. istnienie zakonu templariuszy, katarów i tajemnica św. Graala
Pierwszym założeniem powołania do istnienia rycerskiego zakonu templariuszy była ochrona pielgrzymów zdążających do ziemi świętej. Możliwe, że "efektem ubocznym" tych podróży było poznanie wiedzy tajemnej, czyli hermetyzmu. Okazało się, bowiem, że templariusze wyznają jakąś inną religię niż powinni. Stali się strażnikami nie tylko pielgrzymów, ale jakiejś wielkiej tajemnicy. Co wyznawali templariusze i jakiej tajemnicy strzegli? - do końca nie wiadomo. Z przesłuchań inkwizycji wynika, że nie uznawali Jezusa za Boga i zbawiciela. Przepłacili to życiem. Cały zakon został z rozkazu papieża doszczętnie wytępiony. Ci, którzy nie zdołali zbiec i ukryć się, zostali w sposób pokazowy, spaleni na stosie. Podobny los spotkał katarów. Kościół miał powody ażeby ich nie lubić. Sprzeciwiali się bogaceniu się kościoła i jego dogmatycznej i pompatycznej władzy. Nie uznawali władzy papieża. Nie czcili krzyża z powieszonym na nim Jezusem uważając, że jest to makabryczny i nieuzasadniony niczym symbol. Z nimi również wiąże się tajemnicę św. Graala. W roku 1207 papież Innocenty III nakazał rozpocząć wielką krucjatę przeciwko heretykom. W 1209 roku w miasteczku Beziers we francuskiej Langwedocji dokonano niezwykłego mordu. Zlikwidowano ok. 200 katarów i 20 000 mieszkańców miasta, którzy solidaryzowali się z katarami i oddali za nich życie. Krucjata trwała 40 lat. Dopuszczano się w tym czasie okrutnych mordów. Na stosach spłonęło tysiące ludzi.


Wspominam o tym, gdyż tragedie te podkreślają tajemniczość i ważność prawd, które stały za nimi. Dziesiątki tysięcy  ludzi gotowych było pójść na męczeńską śmierć w jej obronie.  Kościół natomiast zdecydował się na takie ludobójstwo ażeby rzecz się nie wydała. Stoi za tym tajemnica Świętego Graala. Prawdopodobnie chodzi tu o nieuznawanie boskości Jezusa oraz oddawanie czci Janowi Chrzcicielowi i Marii Magdalenie. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, bo są to ostatecznie święci chrześcijańscy, tylko, że katarzy przyjęli inną hierarchię ich ważności. Podłożem tego były jakieś przekazy historyczne, które koniecznie musiały zostać utajnione.


Przez to, że władze rzymskiego kościoła wygrały wówczas tę wojnę, na wieki została utajniona i zapomniana pradawna wiedza a Europa poszła drogą najgorszą z możliwych. Bo czyż może być gorsza droga od tyranii i ludobójstwa?
Spadkobiercami tajemnicy Świętego Graala i nauk hermetycznych templariuszy stali się różokrzyżowcy i loża masońska. Z nauk różokrzyżowców wywodzi się dziewiętnastowieczna teozofia, która jest jednym z ważniejszych systemów ezoterycznych. Tak, więc widzimy tu wyraźną łączność zdarzeń i przekazów. Przekazów, które prowadzą nas do Egiptu i to tego sprzed 20 000 lat. Prowadzą nas do Izis, Ozyrysa, Horusa i Thota. Prowadzą nas do piramid IV dynastii faraonów. Budowli tak doskonałych, że ich wykonanie niemożliwe byłoby nawet dla nas współczesnych, dysponujących - jak nam się wydaje, doskonałą wiedzą i techniką. Z tych danych wyłania się obraz, z którego doniosłości zupełnie nie zdajemy sobie sprawy.


Renesans
Wahadło, zgodnie ze swoim prawem, zaczyna opadać osiągając środek swojej amplitudy w okresie, który nazywamy renesansem.
Myślowy nacisk na ducha maleje a wzrasta wpływ myślenia "bliżej materii". Znowu pojawia się tendencja środka - godzenia ducha z materią. W filozofii następuje powrót do myśli starożytnej i zainteresowanie człowiekiem jako całością. Światło Platona zaczyna powtórnie przebijać się przez mgłę.


Sposób myślenia o człowieku jako jedności materii i ducha nazwano humanizmem. Jednak średniowiecznej spuścizny nie da się od razu zapomnieć. Mocno wryła się w podświadomość społeczną. W myślach i wydarzeniach tamtej epoki ścierają się przeciwstawne tendencje, co sprawia, że czasy te są niespokojne, ale i twórcze. Przyspiesza się obieg informacji poprzez wynalezienie druku. Kopernik ogłasza swoją heliocentryczną teorię a Kolumb odkrywa Amerykę. Okazuje się, że ziemia i człowiek nie są centrum Wszechświata i jedynym zainteresowaniem Boga. Europejczycy natomiast nie są jedynymi ludźmi na ziemi. Nie mogło to pozostać bez wpływu na sposób myślenia. Co prawda , nie można mówić o wpływach kultury azteckiej na Europę, jednak ziarnko wątpliwości co do jednoznacznej racji, zostało zasiane.


Z tego wrzącego kotła wypływają na wierzch nauki hermetyczne. Pojawia się Jacob Boheme - teozof i alchemik działający na poboczach oficjalnej filozofii. Był to prawdziwy ezoteryk, który uważał, że u źródeł świata zjawiskowego istnieje podstawa wywodząca się z bezpodstawności niebędącej jednak nicością. Jest on mistycznym wizjonerem, który w przyszłości wywrze wpływ na niemieckich idealistów.


Znaczącym i uznanym filozofem był Mikołaj z Kuzy zwany Kuzańczykiem, którego poglądy łączą częściowo ducha i materię. Dostrzegł to, że człowiek obraca się w sferze przeciwieństw nie potrafiąc znaleźć środka. Środkiem tym ma być poznanie intuicyjne chwytające jedność. Uchwycenie sensu w świecie przeciwieństw wymyka się z braku intuicyjnego spojrzenia. Boga uważa za byt nieskończony, który jest wszędzie i nigdzie. Chociaż Kuzańczyk ( przynajmniej oficjalnie) nie miał się za ezoteryka, lecz jego poglądy są typowo ezoteryczne, albowiem łączące wszechświat w jedna całość.


Podobne poglądy wyznawał Giordano Bruno. Uważał, że Bóg jest wszędzie i jest wszystkim, gdyż nie daje się odróżnić od tego, czego jest przyczyną, stanowiąc wszechobecną zasadę wszystkiego. Istnieje nieskończona liczba światów podobnych do naszego albowiem Bóg, który jest nieskończony mógł stworzyć jedynie nieskończoność. To było nie do zniesienia dla myślących antropocentrycznie ówczesnych decydentów- czyli ojców kościoła i Giordana Bruna, zgodnie z panującym wówczas zwyczajem, spalono na stosie.


Myślicielem, który odegrał dużą rolę w ówczesnej Europie był Pico della Mirandoli. Uważał on, że człowiek posiada wolność, która sprawia, że jest tym, czym się staje. Staje się zaś tym, czym jest dzięki swym własnym uczynkom. Jest to przecież kwintesencja karmy.Przyroda dla niego nie jest księgą, nadającą się do prostego odczytania, lecz potokiem życia, którego składniki są wzajemnie powiązane. Stanowi ona pierwszy stopień ducha. Dzięki zjednoczeniu się z przyrodą - magii naturalnej, człowiek może opanować jej siły i wykorzystać do swoich celów. Znowu widać tu ideę karmy oraz synchroniczności. Synchroniczność szczególnie wyraźnie zaznaczona jest w ezoterycznej filozofii chińskiej jako pojęcie tao.


Znaczącą osobistością tej epoki był Paracelsus. Jego myśli miały wpływ na kształtowanie się późniejszych poglądów i działań. Był on filozofem i lekarzem. Uważał, że człowiek jest mikrokosmosem a jego zdrowie zależy od zharmonizowania się z wszechświatem. Należy dążyć do poznania podobieństw, bo one pozwalają poznać istotę zjawisk. Podobne nie tylko pozwala poznać podobne, ale również leczy podobne. W ten sposób Paracelsus przyczynił się do powstania homeopatii, która to teraz, po ok. 400 latach, szturmem wdziera się do współczesnej medycyny.


Jak więc widać wahadło poglądów i historii w dobie renesansu rzeczywiście znalazło się w punkcie środkowym gdzie połączone zostały przeciwne prądy - "do materii" i "do ducha". W renesansie, bardzo płytko pod powierzchnią oficjalnej filozofii, kwitł hermetyzm. Prawie oficjalnie nauki hermetyczne uprawiano na wielu dworach, które w tym czasie były centrami życia kulturalnego i politycznego. Jednym z najważniejszych był ośrodek we Florencji. Tam wielki ówczesny mag Ficino na wzór Akademii Platońskiej założył Akademię Florencką. Mecenasem całego przedsięwzięcia był Cosimo de Medici. Na jego dworze znalazło schronienie wiele wybitnych postaci. Bywał tam oczywiście sam Ficino, mieszkał za młodu Michał Anioł - był on zresztą prawie przez całe życie pod opieką Medyceuszy. Członkami Akademii byli mni. Leonardo da Vinci, Rafael, Pico della Mirandola. Ten ostatni wchodzi do panteonu oficjalnej filozofii tak jak Boheme i Bruno. Lecz wszyscy oni byli zadeklarowanymi zwolennikami hermetyzmu, alchemikami i magami. Hermetyzm gościł na dworze angielskiej królowej Elżbiety I. Jej zaufanym człowiekiem był John Dee - czołowy mag tej epoki. On sam zresztą ustalał astrologicznie datę jej koronacji. Widać zrobił to dobrze, bo Elżbieta I była królową świetnie "wpasowaną" w prądy energetyczne świata i trzeba przyznać, znakomicie "płynęła" razem z nimi. Była władcą wybitnym.


John Dee cieszył się jej protektoratem. Zresztą zasłużył sobie na to. Był jednym z głównych szpiegów królowej, znakomicie władającym kryptogramami i szyframi, które to, w większości były jego własnego pomysłu. Założył osobiście siatkę szpiegowską z wieloma agendami mni w Krakowie. Był również autorem pomysłu Imperium Brytyjskiego. Zajmował się niezliczoną ilością dziedzin: mni nawigacją, kartografią, techniką, wiedzą hermetyczną. Był wizjonerem, miał nadzieję na stworzenie złotego wieku cywilizacji, rozwój nauki i techniki poprzez udostępnienie wiedzy prostym ludziom pracy. Sam przyczynił się do tego tłumacząc na angielski hermetyczną wiedzę, aby udostępnić ją rzemieślnikom, którzy w tamtych czasach byli technikami- praktykami. Można powiedzieć, że jego wizja spełniła się.   John Dee współpracował z cesarzem Austrii Rudolfem II - z dynastii Habsburgów. Rudolf oprócz tego, że był jednym z bardziej znaczących władców Europy, wybitnym cesarzem i politykiem, zajmował się również ezoteryką, hermetyzmem, alchemią i magią. Jego kulturowym dziełem było rozbudowanie swojej biblioteki. Była ona największym i najbardziej spójnym księgozbiorem na kontynencie. Był mecenasem wszelkich nauk a hermetyzmu i alchemii w szczególności. Dzięki swojej potędze i autorytetowi udzielał skutecznego schronienia alchemikom, którzy podpadli papieżowi. Skorzystał z tego również John Dee.


Na dworze Rudolfa II działał Trithemius. Zajmował się on białą magią, lub jak ją wówczas nazywano, magią anielską. Trithemius wiedział, że białą magią mogą zajmować się ludzie o czystych umysłach. Dzisiaj byśmy powiedzieli - czystej podświadomości. W przypadku, kiedy intencje nie są jednoznacznie czyste i bezinteresowne to z białej magii wychodzi czarna a na przywoływania maga odpowiadają nie anioły a demony.


Uczniem Trithemiusa był Agryppa. Postać niezwykle barwna. Prawdziwy człowiek renesansu. Uczony alchemik, lekarz, żołnierz, protegowany licznych dworów i ścigany przez kościół. Autor wielu skandali, wpadający w liczne opresje. Wydał wielkie dzieło "De occulta philosophia", w którym zamieścił całą wiedzę hermetyczną. Agryppa twierdził, że sam alchemik jest prawdziwym podmiotem i przedmiotem swoich eksperymentów i tak naprawdę chodzi o proces własnej transmutacji. O jego znajomości zasad organizacji wszechświata świadczy docenianie pierwiastka żeńskiego ucieleśnionego w materii pod postacią kobiety. Oficjalnie bronił pozycji kobiet i ganił patriarchalny system społeczny. Można go, więc uznać za prekursora feminizmu.


Oświecenie
Nadszedł wiek XVII. Wiek iście przełomowy i brzemienny w skutki. A stało się tak głównie za sprawą  Rene Descartes zwanego Kartezjuszem. On to, bowiem rozdzielił człowieka i wszechświat na odrębne pierwiastki. Podział ten do tej pory jest obowiązującym sposobem myślenia.


Kartezjusz zastanawiał się nad tym, co jest rzeczywiste a co nie. Jaki jest dowód na to, że istniejemy, i czy świat jaki postrzegamy takim de facto jest. Dowodem na istnienie świata i człowieka ma być wywiedzenie prawd z innych prawd, które można uznać za aksjomaty. Końcowym wnioskiem tego wywodu jest jego sławne powiedzenie "myślę, więc jestem".
Jaką ideę można uważać za oczywistą, za aksjomat? Taką, o której nie można powiedzieć, że jest nieprawdziwa. Takimi ideami są twierdzenia matematyki i geometrii. Jest Bóg, który wszystko stworzył i tym zarządza a materia jest rozciągłością myśli Boga i rządzi się przez niego wyznaczonymi, ściśle określonymi prawami. Są one regularne i mechaniczne. Świat jest maszyną, której działanie można odkryć.


Człowiek składa się z trzech elementów: ciała, umysłu i ducha, a jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Dusza należy do Boga, ciało do materii a umysł jest gdzieś pośrodku i decyduje o świadomości ciała.. Jaki jest między nimi związek? - tego do tej pory w katezjańskim paradygmacie nie udało się tego ustalić.


To stwierdzenie Kartezjusza dało podstawę do materialistycznego podejścia do świata i człowieka. Stało się wygodnym podłożem do powstania współczesnej nauki. Nauka zajmuje się tym, co materialne, a ponieważ świat jest maszyną to wszystko da się zbadać i udowodnić bez zbędnego zawracania sobie głowy wątpliwościami czy coś jest prawdą subiektywną czy obiektywną. Od tej pory prawdą jest to, co mieści się w pojęciu świata maszyny. Wszystko, co "wystaje" poza maszynę niegodne jest uwagi i zostaje obcięte - najlepiej za pomocą brzytwy Ockhama. Co bardzo wymowne, brzytwa Ockhama jest wynalazkiem głębokiego średniowiecza a znakomicie zdaje egzamin w rękach współczesnych materialistów. Niczym gilotyna, obcina brodę razem z głową. Koncepcja Kartezjusza w swojej wręcz karykaturalnej postaci pokutuje do dzisiaj. Wyrazem tego jest choćby współczesna medycyna. Mamy lekarza od nerek, lekarza od płuc, lekarza od oczu ( dobrze, że nie każdego oddzielnie). Nie ma tylko lekarza od człowieka. Mamy specjalistę od umysłu - psycholog i psychiatra, i specjalistę od duszy - księdza. Ten ostatni ma niewiele do roboty, bo ludzie zajęci bezustannym uważaniem żeby tryby maszyny świata nie zmasakrowały ich, na duszę nie zwracają zupełnie uwagi. Sam ksiądz najczęściej swoją pracę wykonuje bardzo nieudolnie, bo sam został mocno zainfekowany materializmem i jest tak samo chory jak cała reszta, a co gorsze wcale nie chce się leczyć.
Chociaż czysty materializm został przez samą naukę zakwestionowany ok. sto lat temu to w świadomości społecznej funkcjonuje prawie wyłącznie i małe są szanse na szybką zmianę sytuacji mentalnej. Mało tego, dopiero w XIX w. "wgrał" się na dobre do świadomości przeciętnego człowieka.


W tej chwili, co bardziej postępowi myśliciele uważają Kartezjusza za ojca wszelkiego dzisiejszego zła. Ale czy rzeczywiście jest nim?. Przywołując zgoła nie kartezjańską, a ezoteryczną zasadę celowej ewolucji, należy przypuszczać, że materializm był koniecznym etapem w rozwoju. Rzeczywiście doprowadził do faktycznego rozdziału człowieka na ciało, intelekt i duszę. Przy czym intelekt prawie stał się Bogiem a Bóg intelektem. Podział ten nie jest dobry. Rozpatrując fakty historyczne według teleologicznej zasady celowości wszelkiego istnienia należy przyjąć, że skoro fakt nastąpił, to ma korzystne znaczenie dla rozwoju i życia. Rzeczywiście, chyba tak się stało. Nacisk na uściślenie i ograniczenie rozumowania doprowadziło do oddzielenia myślenia od uczuć, wrażeń i fantazji, czyli od skrajnych subiektywizmów. Myślę, że ograniczenie takie jest konieczne dla stworzenia dobrze zorganizowanego społeczeństwa. Niemożliwym by było budowanie technicznej cywilizacji na bazie subiektywnych odczuć każdego jej członka oddzielnie. Patrząc na problem z drugiej strony - wyodrębnienie intelektu od uczuć jest koniecznym etapem ewolucji. Jest to etap wyższy od pierwotnego zlania się czucia i intelektu. Następnym etapem będzie ponowne połączenie ich, ale już na zupełnie innym poziomie i zasadach
Z tego punktu widzenia, można powiedzieć, że cywilizacja oparta na skrajnym materializmie, jest efektem ubocznym procesu ewolucji.


Rozpatrując zjawiska historyczne z punktu widzenia materialistycznego można stwierdzić, że ruchy społeczne rządzą się takimi samymi prawami jak biologia. Procesy regulowane są za pomocą mechanizmu sprzężenia zwrotnego. Wobec tego naturalnym zjawiskiem jest odwrócenie się procesu w chwili jego maksymalnego nasycenia. I znowu proces przebiega w odwrotnym kierunku również do maksymalnego nasycenia, ale na przeciwnym biegunie. To jest właśnie ruch wahadła.
Oba podejścia, choć wydają się być tak różne, nie wykluczają się wzajemnie. Powiedziałabym, że podejście materialistyczne jest podrzędne w stosunku do teleologicznego. To pierwsze wyjaśnia mechanizm działania - przecież musi taki być. To drugie określa sens istnienia pierwszego. Jeżeli zostawimy samo mechanistyczne podejście to i tak nie dowiemy się genezy i celu. Wyjdzie na to, że cała przyroda nie wiadomo skąd się wzięła i po co istnieje. Jeśli rozpatrzymy tylko podejście teleologiczne, nawet w tej postaci, że wszystkim rządzi Bóg a nam nic do tego, to i tak nie dowiemy się, w jaki sposób rzecz się dzieje. W takim razie, wychodzi na to, że Kartezjusz był postacią nader potrzebną. Był albo kreacją Boga albo mechanizmu społecznego. Łącząc oba podejścia zgodnie z syntezą ezoteryczną - był kreacją Boga zamanifestowaną poprzez działanie procesu społecznego.
Filozofia Kartezjusza dała początek epoce zwanej Oświeceniem. Paradoksalnie słowo to ma przeciwstawne znaczenia jako termin ezoteryczny i historyczny. Historycznie oznacza epokę kierującą się myślą intelektualną - materialistyczną i odrzucenie zabobonów i skrajnego subiektywizmu. Ma to być epoka rozumu i mądrości. Ezoterycznie zaś, oparcie myślenia na logice i materializmie jest anty oświeceniem. Dopiero właśnie odwrót od intelektualnego myślenia i powrót do rozumienia wewnętrznego jest oświeceniem.
Oświecenie jest to epoka panowania rozumu. Jednak rozum jest tu pojmowany jako intelekt a nie tak jak w ezoteryce i filozofii późniejszej - jako wyższa forma myślenia.


W tym czasie, po raz pierwszy w historii, tworzy się intelektualne lobby, które staje się kołem zamachowym zmian. Filozofowie stają się jednocześnie naukowcami i działaczami politycznymi. Kartezjańska zasada świata maszyny zostaje potwierdzona mechaniką Newtona, która to właśnie została przez niego stworzona. Buffon pisze "Historię naturalną", przedstawiając systematykę gatunków i anatomię porównawczą. Oba te dzieła "odduchowiły" przyrodę i przekonały o tym, że jest ona poznawalna.
Na specjalną uwagę zasługuje tu postać Isaaka Newtona. Uznany on jest dzisiaj za ojca współczesnej, materialistycznej nauki. Jest, bowiem twórcą wspomnianej mechaniki, która jest podstawą całej fizyki a nawet wszystkich nauk przyrodniczych. Sam Newton pewnie byłby zbulwersowany faktem, że jego postawa naukowa została tak zdeprecjonowana a sama nauka okrojona i wyrwana z kontekstu. Newton uważał się przede wszystkim za filozofa i to hermetycznego. Większość jego dzieł poświęcona jest filozofii, teologii, alchemii i magii. Mechanika, którą stworzył, to tylko fragment większej całości. Fragment zaobserwowanych praw natury, a nie natura jako taka. Dzieła Newtona zostały po jego śmierci ocenzurowane i schowane. Nikt nie znał ich aż do 1936 roku, kiedy to jego spadkobiercy wystawili je na aukcji w Sotheby’s. Szersza publiczność została niemile zaskoczona tak, że o wydarzeniu tym wolała szybko zapomnieć. Fakt ten, bowiem jakoś pomijany jest przez naukę. Wielki Newton był przecież koronnym dowodem na słuszność materialistyczno - mechanistycznego podejścia do świata. Czyżby ten monumentalny dowód miał zostać obalony?. Czyżby dotychczasowy idol materialistów okazał się "prymitywnym" i nienaukowym magiem?. W związku z tym, dla utrzymania umysłowego status quo, zapomniano o tym niemiłym incydencie i pozostawiono Newtona na jego starym piedestale.


Pierwszy opublikował skrywane dokumenty lord Keyns. Doszedł on do wniosku, że "najgłębsze instynkty Newtona były okultystyczne, ezoteryczne, semantyczne (...). Newton nie był pierwszym w wieku rozumu. Był ostatnim w wieku magów".
Niezwykle tajemniczym zjawiskiem tego okresu byli Różokrzyżowcy - tajny zakon Braci Różanego Krzyża. Ich symbolem, bowiem był krzyż i róża. Tajny był do tego stopnia, że nikt nigdy nie widział żywego różokrzyżowca. Na światło dzienne wychodziły tylko ich publikacje. Uznano nawet jego istnienie za mistyfikację. Założycielem zakonu był Christian Rosenkrentz żyjący prawdopodobnie w latach 1378-1484. On sam nakazał ukrywanie istnienia zakonu przez 120 lat po jego śmierci, czyli do roku 1604. Po tym czasie jego istnienie reaktywował Johann Walentyn Andreae. Lecz w dalszym ciągu istnienie to manifestowało się jedynie poprzez pisma a nie uczestniczenie w życiu.


Idee, jakie głosili różokrzyżowcy opierały się na wiedzy hermetycznej i chrześcijaństwie ezoterycznym. Ich nauka to alchemia, czyli jej główną funkcją była transformacja samego alchemika. Wiedza ta była prawdziwą filozofią natury. Propagowali również skromność i ubóstwo, co naturalnie, mało komu się podobało.


Misję zmiany myślenia ludzkości odczuwał Diderot. Zainicjował on pisanie Encyklopedii. W tworzeniu jej brały udział najtęższe umysły epoki. Celem napisania encyklopedii było upowszechnianie wiedzy racjonalnej i walka z ciemnogrodem. W tym czasie nastąpiła również zasadnicza i szybka przebudowa świadomości społecznej oraz politycznych aspiracji szerokich mas.
John Lock głosi liberalizm polityczny cechujący się moralnym podejściem do polityki i postuluje stworzenie społeczeństwa obywatelskiego z poszanowaniem praw i wolności obywateli.


Monteskiusz, Rousseau i Volter są orędownikami prawa naturalnego, które to obdarza wszystkich ludzi jednakowymi prawami. Nie przebierając w słowach i metodach demaskują niemoralne mechanizmy dotychczasowych rządów nawołując przy tym do zmieniania sytuacji.


Idee te trafiły na bardzo podatny i przygotowany na ich przyjęcie grunt. Lud - przede wszystkim francuski, bo tam właśnie była kolebka oświecenia, zmęczony nieudolnym panowaniem dwóch ostatnich Ludwików, zbuntował się wreszcie i w desperackim akcie zburzenia Bastylii zamanifestował swoją nową świadomość. W długiej i burzliwej rewolucji francuskiej poleciało wiele głów. Powstał ogromny chaos, z którego narodzić się miała nowa świadomość demokratyczna. Ale na efekty tego "zabiegu" trzeba było jeszcze długo czekać. Musiało przejść przez Europę  wiele burz nim narodził się nowy system polityczny i gospodarczy. W walce nowego ze starym wygrywało raz nowe raz stare. Jednak trwał powolny proces uwewnętrznienia w świadomości społecznej idei równości i wolności a wraz z nim ugruntowywał się intelektualny racjonalizm.


Całkowicie materialistyczne podejście przypieczętował swoją filozofią David Hume. Jego myśli miały ogromny wpływ na kształtowanie się podejścia do teorii poznania. Hume, bowiem z całą bezwzględnością zganił wszelką metafizykę nazywając ją fantazją metafizyków i patologią myślenia. Stwierdził, że nie ma żadnych przesłanek do tego, aby snuć niczym niedające się udowodnić przypuszczenia. Zaprzeczył tym samym sensowności poznania intuicyjnego uznając wyłącznie to, co da się potwierdzić eksperymentalnie. A tym, czego potwierdzić nie możemy, nie ma, co sobie zawracać głowy. Problem przyczynowości, który w całej dotychczasowej filozofii traktowany był jak najbardziej poważnie, został zredukowany u Hume a do reakcji na bodźce. Zaprzeczył platońskiej koncepcji idei, które człowiek przynosi z sobą na świat. Twierdzi, że nasza wizja świata jest wyuczona i powstaje na drodze utrwalonych doznań zmysłowych. Idea rodzi się z doświadczenia. Doświadczenie wywołuje wrażenie. Wielokrotne powtarzanie tych samych doświadczeń wytwarza przeświadczenie. Nie istnieją, więc żadne idee wrodzone a tylko wyuczona wizja świata.


Takie podejście jak Hume’ a jest podłożem współczesnego behawioryzmu. Kierunku w psychologii, który zakłada, że człowiek rodzi się pustą kartą, na którą życie wpisuje treść. Na podstawie tego podejścia powstało wiele skutecznych technik psychologicznych, mni.  NLP, polegająca na wymazywaniu z podświadomości niewygodnych i ograniczających człowieka przeświadczeń. Dowiedziona skuteczność tego podejścia wskazuje na jego trafność. Lecz i ta teoria, zdawałoby się, tak odległa od wszelkiej metafizyki, również mieści się w ezoteryce. W teorii rozwoju duchowego kładzie się duży nacisk na tzw. oczyszczenie podświadomości ze złudnych przekonań i przeświadczeń będących efektem osobistego doświadczenia niemającego nic wspólnego z obiektywną prawdą. Usunięcie z podświadomości przekonań, usztywniających umysł a nabytych w ciągu życia jest warunkiem i punktem wyjścia jakiegokolwiek zaawansowanego szkolenia duchowego. Dopóki umysł nie stanie się oczyszczony z naleciałości przekonań, szkolenie duchowe ogranicza się wyłącznie do procesu oczyszczania.


Trwa burzliwy okres Oświecenia. Toczą się wojny, padają monarchie i stare świętości. Materializm wciska się w sposób myślenia coraz większej ilości ludzi, a racjonalna nauka fascynuje. Niebawem przekształci się ona w technikę i stanie się nową ostoją i nadzieją na rozwiązanie ludzkich problemów.


Pod powierzchnią burzliwie rozwijającego się świata i w opozycji do niego, ukryło się to, co wieczne i niezmienne. Prawdziwa intuicyjna i filozoficzna myśl. Leibniz formułuje pojęcie indywidualności jako monady, która podlega własnemu prawu będącemu jednocześnie wariantem ogólnego prawa rządzącego wszechświatem. Monady powstały na drodze stworzenia z niczego. Są jednorodne i niepodzielne. W każdym momencie wyraża się w nich całość istnienia. Są z sobą zsynchronizowane i tworzą swoistą harmonię, którą nazwał przedustanowioną. Teoria na pierwszy rzut oka może wydać się niewiarygodna, lecz z ezoterycznego punktu widzenia "z grubsza" oddaje mechanizm funkcjonowania wszechświata. Równolegle do Kartezjusza żył, myślał i pisał Baruch Spinoza.


Jego poglądy były jednak skrajnie różne niż Kartezjusza. Rozbudowaną filozofię Spinozy można by ująć w kilku podstawowych postulatach.Rzeczywistość jest nieskończoną substancją będącą przyczyną samej siebie, która posiada nieskończoną liczbę atrybutów takich jak np. myślenie i rozciągłość.


Substancja ta jako przyczyna jest Bogiem a jako skutek i natura stworzona - przyrodą.
Dusza jest ideą ciała.
Człowiek jest wytworem substancji i kieruje nim chęć zachowania własnego istnienia.
Wszystko, co dzieje się w świecie mentalnym ma swoje odbicie w świecie fizycznym i odwrotnie.
Czyny człowieka uwarunkowane są przez uczucia, których źródłem są przedmioty i nasze idee.
Zbawienie można osiągnąć stając się mędrcem i zdobywając najwyższy stopień poznania, który jest jednocześnie miłością do Boga i kontemplacją przynoszącą energię i radość


Tezy te są równocześnie podstawowymi założeniami wszystkich systemów ezoterycznych.
Spinoza nie publikował swoich dzieł po pierwszej ideologicznej porażce.Opublikował bowiem swoją interpretację pisma świętego, która była niezgodna z interpretacją nakazaną przez kościół. Po tym fakcie był przez jednych potępiany z kretesem a dla innych był wzorem. Lecz bynajmniej nie dla tych, na których mu zależało. Nie chciał, aby jego szczytne idee służyły za pożywkę libertynom. Był to powód, dla którego nie publikował. Uznany został dopiero w XIX w przez takich wielkich jak Hegel, Schelling i Fitche. 


Koncepcją filozoficzną, którą należałoby odnotować jest koncepcja Berkaleya. Berkaley twierdzi, że wszystko, co uważamy za istniejące tak naprawdę jest tylko wrażeniem stworzonym przez nasz umysł. Cały świat widzialny jest przez człowieka wymyślony. Natomiast sam człowiek jest wymyślony i myślany przez Boga. Teoria ta przez jego współczesnych traktowana była jako niedorzeczna. Jednak w obliczu ezoteryki - i co być może zaskakujące, nowoczesnej nauki, jest prawidłowa. Berkaley ponadto uważał, że człowiek może poznać tylko idee, jakie ma w swoim umyśle, a idee te z kolei pochodzą do Boga. W tym poglądzie przebija się wyraźnie myśl Platona, która mówi, że poznanie polega na odkrywaniu tychże wewnętrznych idei.
Na firmamencie filozofii pojawia się Imanuel Kant. Jedna z większych osobowości naszej cywilizacji. Kant ,chociaż ciałem tkwi w oświeceniu to jego rozum i jego myśli kształtują naszą współczesność.


Wielcy myśliciele tworzyli podwaliny nowych trędów historycznych i naukowych na długo wcześniej (czasami setki lat) niż one pojawiły się w świadomości społecznej. Tak też,wydaje mi się, jest z Kantem. Przez sobie współczesnych był niezrozumiany. Nawet przez tych wybitnych, a cóż dopiero przez ogół społeczeństwa. Tenże ogół z reguły nie zastanawia się nad tym skąd biorą się jego poglądy i żyje zgodnie z tym, co jest "wgrane " do podświadomości społecznej. Ta natomiast kształtuje się przez setki lat zanim przemieni się z jednego bieguna w drugi. Impulsem do przemian są rewolucyjne myśli i odkrycia. Impuls taki ludzkość otrzymała właśnie od Kanta. Kant z kolei został zainspirowany myślą Hume’a. Podszedł zupełnie inaczej do metafizyki, niż to było znane do tej pory, wyznaczając granicę poznania. Wydaje mi się, że właśnie dzięki temu posunięciu metafizyka i filozofia w ogóle, stały się bardziej racjonalne i konkretne.


Kant twierdzi, że warunków poznania należy szukać w podmiocie a nie w przedmiocie poznania. Przedmiot jawi się podmiotowi w taki sposób, w jaki on sam jest w stanie go przyjąć. Sam proces poznania przebiega w sposób następujący: empiryczne dane rejestrowane są przez naszą zmysłowość, po czym porządkowane są przez intelekt - umieszczane w czasie i przestrzeni. Lecz czas i przestrzeń nie są obiektywnymi danymi lecz formami a priori,   warunkującymi nasze doświadczenia. Do nich oprócz czasu i przestrzeni należy jeszcze przyczynowość i konieczność. Ponieważ nie możemy abstrahować od warunków poznania, możemy poznać rzeczy tylko w takiej postaci, w jakiej się nam przedstawiają. A przedstawiają się nam zgodnie z naszymi warunkami poznania. W związku z tym możemy mówić tylko o tym, co się przedstawia a nie mażemy powiedzieć nic o warunkach tego przedstawienia. To właśnie jest cecha aprioryczności. To, co wychodzi poza granicę poznania jest transcendentalne - niepoznawalne, ale dostępne doświadczeniu. To, co aprioryczne docierać może do nas w formie przeświadczenia moralnego, które jest manifestowane przez rozum praktyczny a jego podłożem jest charakter inteligibilny wypływający właśnie z niepoznawalnej dla nas zmysłowo aprioryczności. Kant zakłada również istnienie nieśmiertelnej duszy i Boga oraz celowość rozwoju. Twierdzi jednak, że nie należy usiłować udowadniać intelektualnie istnienia ich, gdyż to właśnie wchodzi w zakres aprioryczności i jest jej przyczyną. Wobec tego człowiek nie ma dostępu do tych danych i bezsensownym jest usiłowanie zrozumienia bytu za pomocą poznania intelektualnego. Kant tym samym określa granicę nauki i oddziela ją od filozofii. Naukę i filozofię łączy natomiast filozoficzna refleksja na temat nauki nazwana epistemologią.


Odnosząc twierdzenia Kanta do ezoteryki - odnajdujemy tu zakresy poziomów rozwoju. Według ezoteryki człowiek może poznać tylko tyle na ile pozwala mu jego poziom. Cała reszta jest dla niego niedostępna, czyli a priori. W ten sposób ezoteryka automatycznie broni swojej tajemnicy, ponieważ niepojęte dla człowieka jest to, co wykracza poza możliwości jego świadomości. Kant, określając granice poznania, niechcący potwierdził jedną z podstawowych tez ezoteryki -  istniejące poziomy świadomości.


Filozofia pooświeceniowa
Kolejną teorią próbującą wytłumaczyć problemy bytu i poznania jest teoria Fichtego. Dzieli on byt na "Ja" i "nie Ja". Świadomość istoty doświadczenia przybiera formę przedmiotu (świat zewnętrzny) i podmiotu ( własne Ja). Ja jest bezosobową aktywnością, która przybiera cechy indywidualnego umysłu. Fichte nie zgadza się z Kantem, co do całkowitej niepoznawalności tego, co a priori. Widzi, bowiem poznanie aprioryczności poprzez poznanie własnego Ja. Ja, bowiem jest bezpośrednią kreacją bytu - absolutem subiektywnym. Jest to trudne do pojęcia na bazie podejścia materialistycznego jednak całkowicie zgadza się z podejściem ezoterycznym. "Ja" Fichtego będące jednocześnie kreacją obiektywnego "nie Ja" przypomina koncepcję ezoteryczną ego (duszy), które jest zindywidualizowaną formą sfery przyczynowej. Sfera ta jest częścią absolutu i matrycą wszelkich form przejawionego bytu. Jest to sfera indywidualności i jedności. Indywidualność zjednoczona w jedność, lub indywidualność powstała z jedności. Poza tym Fichte stwierdził to samo, co twierdzi ezoteryka, że absolut można poznać poprzez własne "Ja", czyli transcendencję.
Również bardzo do ezoteryki zbliżył się Schelling twierdząc, że przyroda to widzialny duch a duch to niewidzialna przyroda. "Ja" natomiast jest moralnym ideałem. Absolut, będący wspólnym źródłem przyrody i "Ja" posiada tę samą strukturę, co one, tyle, że w stopniu doskonałym. Przyroda i duch są przedmiotem- podmiotem. W przyrodzie przeważa obiektywność a w duchu subiektywność. Wszystko znajduje się w absolucie.


Jeszcze bardziej ezoteryczna jest filozofia Hegla.
Całe szczęście, że żył on w czasie, kiedy kościół nie decydował już o życiu i śmierci, bo w przeciwnym wypadku skończył by tak jak Giordano Bruno, bowiem poglądy jego były jeszcze bardziej heretyckie. Hegel uważał, że absolut, czyli Bóg, nie jest doskonały i podlega ewolucji. Absolut jest w trakcie tworzenia a ono zasadza się na tezie i antytezie. Obie ścierają się między sobą tworząc jednocześnie dynamiczną całość, która jest syntezą ich obu. Pełną i skończoną wiedzę będzie można uzyskać, gdy absolut osiągnie pełną harmonię i zrównoważenie między dwoma biegunami. Absolut ewoluuje poprzez tworzenie złożonych struktur materialnych, czyli życie. To samo dotyczy człowieka jako części absolutu. Ewoluuje on razem z nim i powiększa swoje możliwości poznania. Tak, że świadomość człowieka jest dynamiczna i rozwijająca się.


Filozofia Hegla sięga tej najgłębszej i najsubtelniejszej warstwy ezoteryki będącej jednocześnie najtrudniejszą do zrozumienia, bo wybiegającą poza fizyczną, zjawiskową świadomość. Można powiedzieć, że pełne zrozumienie tego zjawiska oznacza pełne oświecenie umysłowe i duchowe.


Następnym filozofem, który moim zdaniem wniósł ogromny wkład do skarbnicy ludzkiej myśli, był Artur Schopenhauer (1788-1860).  Doceniony został głównie przez nie filozofów - intelektualistów i artystów. Filozofia jako taka, co najwyżej go tolerowała. Był zbyt mistyczny i ezoteryczny. Przebija w nim filozofia i mistycyzm wschodu i iście hermetyczna synteza. Nie podobało się to nauce zafascynowanej materializmem a później wręcz pragmatyzmem.


Gdyby złożyć teorię Kanta, Hegla, Schelinga, Fichtego, Schopenhauera w jeden system otrzymalibyśmy prawie kompletną, ezoteryczną teorię bytu.
Brakuje tylko określenia znaczenia życia biologicznego i teorii reinkarnacji. Ale to uzupełnia filozofia Nietzschego. Podkreśla on znaczenie cielesności. Cielesność jest według niego najważniejszym czynnikiem rozwoju. Wobec tego należy ją wykorzystać maksymalnie, żyjąc intensywnie i twórczo. Człowiek jest linią rozciągniętą między zwierzęciem a nadczłowiekiem i istnieje wyłącznie w procesie stawania się. Nietzsche był zwolennikiem teorii wiecznego powrotu, czyli, można powiedzieć reinkarnacji, która ujawniła mu się podczas mistycznego doświadczenia. Przedstawia teorię trzech przemian w procesie rozwoju. Najpierw jest się wielbłądem - człowiek dźwiga ciężar obowiązku moralnego. Potem staje się lwem, który niszczy stare wartości i tworzy nowe. Na końcu zostaje się dzieckiem, które tworzy bawiąc się. "Ostatni" człowiek jest ucieleśnieniem nihilizmu, bez pragnień i dążeń - rozpuszczony w nicości.


W tej teorii widzę cykl rozwoju podobny do występującego w symbolice astrologicznej. Faza wielbłąda (w astrologii symbolu wielbłąda nie ma) to faza budowania ego. Zbieranie energii, afirmacje życia i rozwój moralny poprzez reguły narzucone z zewnątrz. Końcowym tego efektem jest wytworzenie się sumienia, które jest zbiorem autentycznych wewnętrznych wartości. Człowiek posiadający sumienie nie potrzebuje już moralnych wytycznych z zewnątrz ażeby postępować etycznie. Faza lwa ( ten symbol został oddany dosłownie) to niszczenie starego i tworzenie nowego. Rzeczywiście w astrologii zadaniem lwa jest transformowanie energii. Druga faza to dostrzeżenie poza własnym ja , reszty świata. Niszczy egoizm i na jego miejsce uspołecznia.


Wreszcie faza ostatnia - dziecka. Przypomina astrologiczne rozpuszczanie się w energii i informacji. Bycie ufnym dzieckiem Boga. Rozumienie bez rozumowania. Powrót do źródła wszechrzeczy. Fazy rozwoju są, więc podobnie ujęte u Nietzschego i w ezoteryce. Jak zobaczymy podobne w swojej wymowie fazy rozwoju wyróżnia filozof, o którym poniżej.
Soren Kierkegard zaprzecza filozofii oświeceniowej. Twierdzi, że świata nie można poznać za pomocą nauki i doświadczeń. Doświadczenie zmysłowe zmienia się i brak nam środków na stwierdzenie czy jest ono zgodne z prawdami koniecznymi. Nie jesteśmy w stanie dzięki doświadczeniu ustalić tychże prawd. Abyśmy byli pewni naszej wiedzy musielibyśmy wykazać, że jest niemożliwe, aby była ona fałszywa. Tymczasem nasze doświadczenie sensoryczne ma do czynienia wyłącznie ze zmiennymi i wszystko, co uważamy teraz za prawdziwe, za chwilę może okazać się fałszywe. Uważamy, że do prawdy możemy dojść w dwojaki sposób. Po pierwsze - za pomocą dociekań logicznych. Tylko, że wtedy poznanie składa się ze zdań logicznie prawdziwych, lecz niezawierających treści faktycznej. Albo ze zdań faktycznych, których prawdziwości nie da się wykazać przez procedury logiczne. Po drugie: Wiedzę można zdobyć tylko w akcie oświecenia - a to z kolei zależy od łaski Boga i osobistego pragnienia. Wiedza, bowiem po prostu jest a człowiek poprzez oświecenie może ją w sobie odkryć - wówczas ją posiada, lub nie zostaje oświecony - wtedy nie posiada żadnej wiedzy. Wewnętrznego oświecenia nie da się w żaden sposób udowodnić doświadczalnie. Ponadto Kierkegard  uważał, że są stadia egzystencji:
Estetyczne czyli zmysłowe
Etyczne - refleksyjne


Religijne. Stadium najwyższe. Nie przyjmując jednak religii jako przekonanie, lecz sposób egzystencji.
Cóż przypominają te poglądy? Poziomy świadomości i transcendencję jako metodę poznania. Kierkegard tym samym wrócił do pierwotnego założenia Platona o wrodzonych ideach i przypominaniu sobie wiedzy, a nie uczeniu się. Zaprzeczył tym samym sensowności materializmu, który dopiero na dobre się zadomowił w umysłach ludzi i stał się ich dumą - objawem "oświecenia" i nowoczesności. Tak, że jego filozofia nie podobała się i przez długie lata "leżała w szufladzie". Dopiero dzisiejsze czasy, przygotowujące nowa epokę, odkryły ją na nowo. Kierkegard stał się obecnie jednym z bardziej cenionych myślicieli. Kolejny wielki człowiek, który wyprzedził swoją epokę przygotowując podświadomość społeczną świata do nowego etapu ewolucji.

Współczesność
Nadszedł burzliwy wiek XX. Wahadło historii osiąga swoje maksimum po stronie materii. Podczas gdy filozofowie przełomu epok zadają sobie najdonioślejsze pytania o sens życia i istotę bytu, wdraża się do społecznej świadomości racjonalistyczna myśl kartezjańska. Teraz już jest obowiązującym sposobem myślenia. Prawie wszyscy zapomnieli o mistycznym, religijnym podejściu do życia. Uważa się go za głupi i dziwaczny. Ogół społeczeństwa zafascynowany jest dynamicznie, wprost fantastycznie, rozwijającą się nauką i techniką, które to oparte są przecież na materialistycznym i pragmatycznym myśleniu. Budzi się przekonanie, że technika to panaceum na wszystkie ludzkie problemy i powiedzie nas wprost do mitycznej Arkadii. Spotkało nas jednak wielkie rozczarowanie, bo zamiast stanąć u bram krainy wiecznej szczęśliwości, znaleźliśmy się u progu Apokalipsy.
Jednak jak w każdym czasie, tak i teraz, znaleźli się ludzie, którzy odbiegli od społecznej sztampy. Zachowali pozanaukowy i pozaintelektualny sposób myślenia. Kultywowali nauki hermetyczne. Można już było robić to oficjalnie. Nie groziło to śmiercią a co najwyżej ośmieszeniem. Powstała współczesna teozofia z Towarzystwem Teozoficznym. Celem istnienia Towarzystwa było popularyzowanie nauk ezoterycznych w nadziei, że to odwróci lub przynajmniej przyhamuje złe tendencje w ludzkiej mentalności. Tak się jednak nie stało. Teozofia nie została zrozumiana, - co zresztą zgodne było z samą teozofią. Nie można, bowiem nauczyć się i zrozumieć tego, czego nie można doświadczyć. Transcedencja a nawet w pełni syntetyczny sposób myślenia dostępny jest niewielu ludziom. Cała reszta musi przyjąć wiedzę na wiarę. Wiara a nie wiedza - to religia. Teozofia przecież nie chciała i nie mogła stać się religią. Tak, więc los Towarzystwa został przesądzony. Ośmieszono je, zdeprecjonowano, a sami jego członkowie okazali się niegodnymi nauk, które niby wyznawali. Tak się zawsze dzieje z ideałem gdy sięga bruku.


Liderami teozofii byli: Rudolf Steiner, Helena Bławatska, Arthur Powell, Annie Besant,  C.W. Leadbeater, Sinnet. Są to prawdziwi mistrzowie i autorzy wielu dzieł. Moja wiedza ezoteryczna oparta jest głównie na ich publikacjach…i własnych doświadczeniach. Ich stanowisko jest jednolite, tworzące zręb wiedzy ezoterycznej. Myśliciele ci pozbierali całą wiedzę hermetyczną i ujęli w spójny system. Wiedza ta przez to staje się czytelna i łatwo dostępna.


W hermetyzmie współczesnym odpadło naturalnie wiele dziedzin, które przejęła nauka oficjalna. To, czym zajmowali się dawni alchemicy, czyli eksperymentami naukowymi, robi się dzisiaj w wielkich, profesjonalnych laboratoriach. Nauka stała się potęgą, lecz zagubiła swój podstawowy sens. Sens, jaki niosła w sobie alchemia. Mianowicie poczucie jedności wszystkiego i konieczność transmutacji samego badacza. Powinien on się zmieniać wraz ze swoimi naukami, bo jeżeli tego nie zrobi nie zrozumie własnych odkryć a efekty swojej pracy wykorzysta niewłaściwie. (Zdobycze współczesnej nauki najpierw i przede wszystkim, wykorzystywane są w przemyśle zbrojeniowym)


Rudolf Steiner  zasługuje na specjalną uwagę. Był to człowiek wybitny, liczący się w swojej epoce nie tylko jako teozof. Zajmował się wieloma dziedzinami życia prezentując prawdziwie alchemiczne i humanistyczne podejście. Jak alchemik widział związek między wszystkimi dziedzinami życia sam zajmując się medycyną, pedagogiką, architekturą, malarstwem, rolnictwem. Był znawcą i propagatorem dzieł Goethego. Goethe jest mu szczególnie bliski, ponieważ jak on sam, był wtajemniczony. W dziełach Goethego wyraźnie można dostrzec znajomość kosmicznych praw. Wiedza Steinera zaowocowała w praktyce stworzeniem systemu pedagogicznego zwanego Szkołą Waldorfską. Jest to system wychowawczy opierający się na indywidualnym i pełnym dobroci ( jak dzisiaj powiedzielibyśmy- bez stresowym) podejściu do dzieci i młodzieży, eliminującym " zunifikowaną tresurę". System taki umożliwia tworzenie osobowości w oparciu o osobiste preferencje i uzdolnienia dziecka. Uwzględnia również konieczności karmiczne. Rozwiązanie karmicznych węzłów oraz unikania nawiązania nowych. Jak wiemy, pedagogika Steinera nie jest niestety stosowana. Oto kolejny przykład człowieka, który swoimi myślami i praktyką działania wyprzedził swoją epokę stając się liderem cywilizacji.


U progu XX wieku rewolucje przeżywa wiele nauk. Fizyka, podobno ( tak twierdzili sami fizycy) odkrywa całą swoją prawdę. Rzeczywiście przełom jest zasadniczy. Powstaje zupełnie nowe podejście do materii - teoria korpuskularno - falowa, teorie pól, teoria kwantowa. Heisenberg formułuje teorię nieoznaczonośći. Wpłynie ona w sposób znaczący  na sposób myślenia o materii. Wreszcie Einstein tworzy wielką teorię względności. Odkryta zostaje promieniotwórczość i możliwość rozbicia jądra atomu. Zaowocuje to natychmiast skonstruowaniem i użyciem bomby atomowej.


Karol Darwin wraca z Galapagos oświecony odkryciem ewolucjonizmu. W ten sposób ludzkość po raz pierwszy (poza ezoterykami) zapoznaje się z wielką prawdą o świecie. Lecz darwinowska teoria ewolucji pogłębiła jeszcze przekonanie o możliwości odkrycia wszystkiego "szkiełkiem i okiem" oraz słuszności materialistycznego i mechanistycznego podejścia do świata.
Karol Marks "wymyśla"  komunizm. Idea ta zostanie niebawem sprawdzona doświadczalnie. Niestety okaże się, że nie była prawidłowa a skutki jej wdrożenia są tragiczne. Konsekwencje tej aczkolwiek szlachetnej, lecz niezbyt mądrej teorii, do dzisiaj ponoszą dziesiątki milionów ludzi.


Filozofowie zdominowani przez obowiązujący w tej epoce racjonalistyczny i materialistyczny sposób myślenia odchodzą od klasycznej metafizyki a zajmują się badaniem tego, co możliwe do zrozumienia i obiektywnego zbadania próbując określić granice obiektywności. Czyli zajmują się studiami nad świadomością. Szukają sposobów dotarcia do obiektywnej prawdy i wyeliminowania z teorii poznania wszelkiego subiektywizmu i dojścia do jednoznacznej prawdy. Takim sposobem miała okazać się logika posługująca się językiem jako kluczem do umysłu. Ten sposób myślenia zafascynował współczesnych i był nadzieją na rozwiązanie zagadki świadomości. Stworzył go Frege a rozwinął Russel i Whitehed. Kierunek ten został nazwany logiką matematyczną lub symboliczną. Dołączył do nich Ludwig Wittgenstein, który uważał, że świat można rozpatrywać jako zbiór faktów a język jako wyraz tego świata, definiujący go. Ogół zdań prawdziwych składa się na całość nauk o przyrodzie. Zaprzeczył tym samym racjonalności intuicji i poznania wewnętrznego. Jego powiedzenie to - "O czym nie można mówić o tym należy milczeć".


Wartość tej koncepcji ocenił sam autor negując ją w późniejszym okresie życia. W przeciwieństwie do tego, co sądził poprzednio, teraz stwierdził, że struktury logiczne nie są niczym absolutnym stanowiąc przypadkowe wytwory języka, które mają swe źródło w pierwszych założeniach języka naturalnego. Z filozofii analitycznej wycofał się również Whitehed. Rozczarował się tym pozornym panaceum na poznanie. Uważał później, że celem filozofii jest racjonalizacja mistycyzmu. Ujął to jako "wyrażanie nieskończoności wszechświata w kategoriach ograniczeń języka i zdobycie bezpośredniego wglądu w niewypowiedziane głębie".
Racjonalizacją mistycyzmu, o której mówił Whitehed zajmuje się właśnie ezoteryka.


Chociaż autorzy filozofii analitycznej wycofali się z niej ( oprócz Fregego i Russela) to całkowicie racji jej odebrać nie można. I wbrew pozorom racji tej nie odbiera właśnie ezoteryka, której to filozofia analityczna niby zaprzecza. Ezoteryka zjawisko to tłumaczy w ten sposób: Wszelkie zjawiska logiki są domeną niższej sfery mentalnej, której objawem jest myśl konkretna - właśnie logiczna. Ale jest to sfera podrzędna w stosunku do następnej - sfery syntezy. Obie one są faktem i naturalnie żadnej z nich nie należy eliminować. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że ze struktur języka można wysnuć wnioski dotyczące funkcjonowania umysłu na tym poziomie. Lecz nie jest to jedyny poziom dla umysłu i jego możliwości nie kończą się tutaj. Tak, że za pomocą tego narzędzia można zbadać umysł do poziomu myśli konkretnej. Nie dowiemy się niczego o abstrakcjach i syntezie.
Przeciwne zdanie do tego, jakie mieli filozofowie analityczni przedstawił Henrii Bergson. Był zdania, że w filozofii należy odrzucić wszelką analizę, ponieważ ta przeciwstawia się "chwytaniu rzeczy od wewnątrz" i odbieraniu ich jako całości, czyli rozumieniu intuicyjnym. Dzięki intuicji widzimy, w jaki sposób skupiają się przeciwieństwa i jak można uzasadnić przeciwne punkty widzenia. Bergson twierdzi, że świat poznajemy intuicyjnie i podczas jego trwania. "Jesteśmy nieustannym postępem przeszłości, która zmienia się w przyszłość, puchnąc w trakcie tego przejścia." Poprzez nas samych poznajemy prawdę o świecie. Świat jest trwaniem. Świat jest ewolucją. "Rozciągamy się w nieskończoność i wykraczamy poza nas samych." To, co nazywamy materią nie jest niczym innym jak powtarzaniem się doświadczenia.


W duchu filozofii Bergsona była również bardzo popularna filozofia chrześcijańskiego teologa Teiharda de Chardin. Uważał on, że ludzkość ewoluuje ku duchowej jedności (jedności chrystusowej).W ciągu ewolucji zmiana dokonuje się głównie nie w ludzkim ciele a w świadomości.


W podobnym duchu  również utrzymana jest filozofia zwana egzystencjalizmem a reprezentowana przez Jeana Paula Sartre’a, Alberta Camusa, i Simone de Beauvoir. Egzystencjalizm jest uświadomieniem sobie absurdalności ludzkiej egzystencji i doszukiwania się w niej celu samego w sobie. Celem nie ma być egzystencja, lecz to, co dzięki niej możemy zbudować w sobie. Podkreślona jest tu wolność woli i wolność tworzenia siebie samego. Sartre mawiał "Człowiek tworzy samego siebie." Każdy jest odpowiedzialny za to, co czyni, oraz za to, kim się staje, niezależnie od warunków zewnętrznych. Kiedy utożsamiamy się ze swoimi rolami lub stajemy się niewolnikami naszych sytuacji, działamy w "złej wierze". Złą wiarą jest postrzeganie siebie samego jako czegoś ustalonego i osadzonego, określonego przez swoją pracę lub "ludzką naturę".


Sartre oddziela świadomość człowieka od świadomości bytu, czyli świadomości osobowej od jaźni. Świadomość osobowa nakierowana jest na przedmiot. Nasze postrzeganie świata skażone jest wpływami z naszego wnętrza, jest osobiste. Tym samym świadomość "zawsze jest tym, czym jest, i nie jest tym, czym nie jest." Nie jest rzeczą i leży poza przyczynowym porządkiem świata.


Prawdziwymi studiami nad świadomością stała się fenomenologia. Słowo  fenomen pochodzi z języka greckiego i oznacza - zjawisko. Używał go już Kant w znaczeniu określającym świat doświadczenia. Prawdziwą fenomenologię zbudował Husserl. Określa ją jako naukowe badanie struktur świadomości. W tym chce znaleźć pewność filozofii. Centralną doktryną fenomenologii Husserl’a stanowi teza, że świadomość jest intencjonalna. Oznacza to, że każde działanie świadomości nakierowane jest na określony przedmiot poznania. Działanie fenomenologa chce pokazać sedno treści świadomości. Uzyskuje się to poprzez przeprowadzenie serii redukcji na wrażeniu poznawczym. Pierwsza zasadnicza redukcja to "zawieszenie" wszystkich pytań dotyczących prawdy a nasuwających się w kontekście doświadczenia. Druga redukcja wyklucza czysto empiryczną treść świadomości i skupia się na zasadniczych cechach. "Wychodzi" z tego czysta intuicja - istota rzeczy.


Pojęcie fenomenologii wzbogacił i rozszerzył uczeń Hassrel’a - Heidegger. Wprowadził on pojęcie Dasein (bycie tu). Dasein nie jest świadomością ani umysłem. Jest związane ze światem, którego jest świadome. Ale świadome inaczej niż przez poznanie. Jest to raczej wyczuwanie świata, wiedza wewnętrzna, rozumienie wrodzone. Nie ma tu dualizmu między umysłem a ciałem, podmiotem i przedmiotem. Podmiot nie wie, tylko jest wiedzą. Jaźń nie jest, jak u Kartezjusza "rzeczą myślącą" różną od cielesnej egzystencji, lecz jest tą egzystencją razem z ciałem. Wyróżnia dwie jaźnie. Pierwsza Das Man ("się") jest konstruktem społecznym, rolą do odegrania. Druga jest jaźnią właściwą, którą człowiek uświadamia sobie, gdy staje oko w oko ze śmiercią.
Pojęcie Dasein odpowiada ezoterycznej jedności całego bytu. Człowiek jako istota cielesna jest tylko jednym z fragmentów - tym najbardziej materialnym, zjednoczonej całości - jej przejawieniem. Człowiek w swojej całej istocie posiada wiedzę bytu i przez to wiedzę o świecie. Ponadto Dasein porównać można do określonego poziomu świadomości, gdzie człowiek nie tylko posiada informację, lecz jest swoją własną wiedzą. Utożsamia samym sobą wszystko to, czego jest świadomy. Jaźń Das Man będącą u Haideggera rolą odgrywaną w świecie - to osobowość będąca tylko"delegatem" ego na ziemię. Ego, czyli człowieka właściwego (pojęcie ego wg. teozofii)    Heidegger uznaje, że świadomość Deisen jest właściwa wszystkim ludziom. Pojęcie to można rozumieć jako nieuświadomioną świadomość. Egzystencjalizm i fenomenologia całkowicie pokrywają się z podejściem ezoterycznym. Jest to właściwie nadanie nowoczesnych pojęć starożytnej wiedzy. Heidegger twierdzi, że świadomość jaźni jest nieświadoma. Ezoteryka mówi, że nieświadomość bytu może stać się świadoma. Osiąga się to w procesie rozwoju duchowego. Niektóre rodzaje medytacji mają na celu właśnie doświadczenie nie dualności bytu i osiągnięcie stanu zjednoczenia z wszechświatem - tym, co Heidegger nazwał Dasein.


Fenomenologia Hyssrela i Heideggera była zgodna z psychoanalizą Freuda i psychologią głębi Junga. Obaj ci badacze w sposób rewolucyjny zmienili podejście do człowieka. Są to jedne z najbardziej popularnych nazwisk XX w. Rzeczywiście, ich myśli dotarły nie tylko do czołówki intelektualnej świata, ale również do zwykłych ludzi, zmieniając im świadomość.
Zygmunt Freud wprowadził pojęcie nieświadomości definiując ją jako część człowieka mającą na niego ogromny wpływ, a która jest poza możliwością jego postrzegania - czyli poza świadomością. Jest jednak możliwość dotarcia do podkładów nieświadomości poprzez psychoanalizę.
Psychoanaliza w skrócie - to cykl spontanicznych skojarzeń, które odsłaniają istotę rzeczy. Główną treść, na której oparte jest myślenie i działanie. Freud jednak przesadził chyba sprowadzając prawie wszystkie problemy człowieka i jego motywacje do seksualności.


Carl Jung - uczeń Freuda poddał w wątpliwość poglądy swojego mistrza wytykając mu właśnie to jednostronne podejście. Stworzył pojęcie podświadomości społecznej i archetypów, które nadają kierunek i treść życia ludzi. W tej to właśnie podświadomości gromadzą się dane stanowiące tło każdego umysłu indywidualnego.
Inny kawałek prawdy udało się zauważyć twórcą pragmatyzmu. Byli nimi Charles Sanders Peirce, William James i John Dewey. Pragmatyzm wywarł ogromny wpływ na sposób myślenia w XX w. Współczesna mentalność oparta jest na nim. Być może sukcesy gospodarcze, szczególnie w Ameryce, gdzie pragmatyzm się narodził i najmocniej wdrożył, zostały zdobyte dzięki niemu, lub niestety przez, niego. Pragmatyzm jest przede wszystkim metodą oceny i rozwiązywania problemów intelektualnych. Określa również rodzaj wiedzy, którą możemy zdobyć. Filozofowanie ma za cel rozwiązywanie problemów i radzenie sobie z tym, czego doświadczamy. Idee są warte tyle, na ile są w stanie rozwiązać bieżące potrzeby człowieka. Teorie są narzędziami, których człowiek używa, aby rozwiązać problemy swojego doświadczenia i mają prowadzić go do sukcesu. Nie ma stałych idei i teorii. Zmieniają się one razem z nami, naszymi potrzebami i problemami, naszą wiedzą. Prawda nie jest czymś stałym i niezmiennym. W każdym stadium rozwoju prawdą będzie to, co umożliwia człowiekowi radzenie sobie z problemami. Pragmatyści wyprowadzili wniosek, że teoria jest prawdziwa, jeśli jest skuteczna.


Skrajnym podejściem pragmatyzmu jest instrumentalizm Deweya Twierdzi on, że to, co konstruuje nasze doświadczenie jest interakcją między biologicznym organizmem a otoczeniem. Doświadczenie jest nie tyle poznaniem przedmiotu a raczej wykonanym działaniem. W toku aktywności organizm napotyka sytuacje, w których nie może kontynuować swojego działania. Wtedy rodzi się myślenie jako środek służący do pokonania tych kłopotliwych sytuacji. Dzieje się to poprzez wypracowanie hipotez i wskazówek dla przyszłego działania. Myśl, więc jest instrumentem do rozwiązywania problemów.


Według ezoteryki owszem, jest to prawda, ale na tym najniższym poziomie. Kiedy człowiek, którego ego jest jeszcze nie wypełnione treścią reaguje po prostu na bodźce. W ten sposób zdobywając doświadczenie, rozwija się. Reaguje głównie na bodźce zewnętrzne. Bodźce wewnętrzne są skąpe i z trudem docierają, ponieważ nie pozwala na to zdolność percepcji. Teoria Deweya potwierdza się na "dużym materiale", bo zdecydowana większość ludzi jest na tym właśnie poziomie. Według prawa ewolucji prawdą jest również to, że teorie rzeczywiście się zmieniają zgodnie ze zwiększaniem się poziomu rozumienia i odkrywaniem praw natury.


Według mnie, pragmatyzm jest teorią cyniczną i skrajnie materialistyczną. Jest bardzo łatwy do zwulgaryzowania. A w tej postaci pozwala na dowolne manipulowanie prawami i wymyślanie swoich własnych prawd nie zważając na prawa naturalne ( ezoterycznie - kosmiczne lub boskie). Pozwala na uznanie za prawdę tego, co w danym momencie jest wygodne dla jednostki lub określonego społeczeństwa. Praktyka pokazała, do czego tego rodzaju myślenie, skrajnie egoistyczne, doprowadza. Do nieograniczonej ekspansji gospodarczej i ideologicznej, według teorii, że wszystko można. Do gospodarczego terroryzmu w "białych rękawiczkach", do niszczenia innych kultur i narodów. Do niszczenia przyrody, czyli do tego, przed czym teraz stoi świat - do progu samozagłady. Co prawda za pomocą myślenia pragmatycznego można pokonać te trudności lecz wydaje mi się, że tego rodzaju postępowanie - od skrajności do skrajności, narobienia sobie kłopotów a potem ich rozwiązywania, jest mało rozumne.                                            
Przedstawiłam tutaj panoramę całej filozofii zachodniej. Widok z lotu ptaka - szeroka perspektywa, lecz żadnych szczegółów. Co rzuca się w oczy? - ogromna rozmaitość całkiem sprzecznych idei. W swoim czasie wzbudzały one entuzjazm i kierowały mentalnością wyznaczając styl i sposób życia, po czym zostawały odrzucane jak zużyte ubranie. Doprowadziło to współczesnych do pesymistycznego wniosku, że prawda nie istnieje a jest tylko funkcją aktualnych potrzeb, że nie ma żadnych wartości, na których można by się oprzeć, że wszystko jest tylko czczym gadaniem i iluzją. Ten sposób myślenia został określony jako postmodernizm. Tysiące stron zapisanego papieru, miliony godzin wykładów i dyskusji nie dały żadnej odpowiedzi, nie wyjaśniły sensu istnienia i mechanizmu życia. Jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byli starożytni. Z tym, że oni byli przekonani o swojej racji i wierzyli w to, co podpowiada im intuicja. My natomiast jesteśmy "nakręceni" na jądro materializmu, negujący poznanie intuicyjne i wewnętrzną wiedzę. Opętani techniką, technologicznym i intelektualnym przesytem. Wszystko nam się pomieszało. W tej gęstwinie bodźców, ofert, możliwości, przymusów i nacisków nie możemy znaleźć istoty rzeczy. W ogólnym chaosie i hałasie nie słyszymy samych siebie. Zachłyśnięci pseudo- wolnością biegamy bez sensu za "żywiołkami drobniejszego płazu". W takiej atmosferze trudno zanegować większość tych iluzorycznych wartości i znaleźć dla siebie oazę spokoju i sensu. Do tych niecnych celów - wyścigu po "nic" została również wprzęgnięta ezoteryka, a raczej jej strzęp, który pozostał po przemieleniu w tym światowym młynku. Tym koktajlem filozofii i współczesnego obłędu stał się New Age. Popularna, populistyczna i pragmatyczna mieszanka, w swojej przeważającej części naiwna. Amerykański, pseudofilozoficzny pop corn. Co stało się wobec tego z prawdziwą wiedzą i wartością? Ano, jest tam gdzie zawsze była. Ponad wszystkimi pomniejszymi trendami i modami, ponad hałasem życia. Patrzy z góry, ze stoickim spokojem i wyrozumiałością, na ludzi miotających się w tyglu ewolucji.

Myśl wschodnia
Zupełnie inna jest filozofia wschodu. Mówić o niej jest znacznie łatwiej niż o zachodniej gdyż jest jednolita i w ciągu wieków właściwie nie zmieniała się. Filozofie Indii, Chin, Tybetu, Japonii - bo to o nie głównie chodzi, niewiele się między sobą różnią i razem stanowią wieloraki, ale spójny system. Istota wszystkich tych systemów jest podobna. Różnią się głównie naciskiem na inne poszczególne aspekty, w gruncie rzeczy podobnej ideologii.


Na wschodzie nie ma jako takiej filozofii naukowej. Myśl filozoficzna jest jednocześnie religią. Religia z kolei dyktuje tam kulturę, sposób życia i myślenia w sposób znacznie większy niż na współczesnym zachodzie, chociaż nie ma tam sformalizowanych instytucji religijnych.


Filozofie te to: hinduizm, buddyzm, zen, konfucjonizm i taoizm. Sednem tych filozofii i religii jest przekonanie o jedności wszechświata, który zawarty jest w najwyższym i jedynym Bogu - Brahmanie. Świat jest jedynie częścią boskiej emanacji i kosmicznej harmonii. Na świecie przejawionym, jakim jest świat materialny, panuje cierpienie. Jedynym sposobem uwalniającym od cierpienia jest uzyskanie oświecenia.


Hinduizm
Oparty jest, jak zresztą wszystkie te filozofie, na przekazie wedyjskim. Wedy, to zbiór starożytnych, świętych ksiąg napisanych przez anonimowych mędrców, podobno mniej więcej1500-500 lat p.n.e. Wedy składają się z kilku części. Są to hymny i modlitwy, oraz rytuały. Ostatnia część, najważniejsza, to Upaniszady. Jest to część filozoficzna zawierająca esencję duchowego przesłania hinduizmu.


Najpopularniejszym tekstem - przesłaniem jest Bhagawadgita.
W hinduizmie Brahman jest jedynym Bogiem i całą rzeczywistością. Świat powstał przez samo ofiarę Boga, w którym Bóg sam staje się światem a świat w końcu ponownie staje się Bogiem. Boska emanacja nie jest właściwą rzeczywistością a iluzją stworzoną z rzeczywistości. Różnorodność świata jest tylko pozorna i pochodzi od Brahmana. Jest nim i w nim się ponownie łączy w jedność. Więc wszystko i wszyscy jesteśmy jednym. Przejawem Brahmana w duszy człowieka jest Atman. Formy występujące w przyrodzie są względną i zmienną mają. Świat mai jest rytmiczną, dynamiczną grą. Człowiek wikła się w tą grę poprzez działanie prawa karmy. Karma - to właśnie czyn, działanie. Ciąg przyczyn i skutków, którymi napędzane jest koło samsary, to ciąg wcieleń. Uwolnić się od tego błędnego koła można poprzez oświecenie. Oświecenie to uzyskanie świadomości funkcjonowania wszechświata i doświadczenie zjednoczenia z Brahmanem.


Hinduizm ma bardzo bogatą mitologię. Czci się dziesiątki bogów. Nie ma to jednak znaczenia, nie jest to religia politeistyczna, ponieważ bogowie ci są tylko przejawieniem jedynego Brahmana. Takim samym przejawieniem, co reszta świata, włącznie z nami samymi.


Hinduizm nie daje jednej recepty na wyzwolenie. Uznaje, że prowadzi do niego wiele dróg, a każda z nich jest jednakowo ważna. Stąd tyle różnych technik duchowych, często sprzecznych z sobą. Lecz to zupełnie niczemu nie przeszkadza, ponieważ Brahman jest jeden a przejawiać się może w nieskończonej ilości form, lecz wszystkie one i tak są nim.


Buddyzm
Jest drugą wielką filozofią wschodu. Jego przekaz w zasadzie zgodny jest z wedami jednak nie opiera się głównie na nich. Pochodzi od księcia Siddharthy Gautamy zwanego Buddą. Żył on w IV w. p.n.e. Budda, poruszony cierpieniem, jakie widział na świecie postanowił znaleźć drogę wyzwolenia. Przez 7 lat był ascetą, aż w końcu doznał oświecenia. Jego wiedza " stamtąd" to doświadczenie boskości. Stanowi on przekaz filozoficzno - religijny Buddy.
Ścieżka Buddy jest ścieżką środka. Należy żyć umiarkowanie. Nie odmawiać sobie szczęścia i radości, piękna i dobrobytu, lecz nie zatopić się w świecie materialnym i nie dać się porwać pragnieniom.


Budda położył nacisk w swoim przekazie nie na metafizykę a wyłącznie na sytuację człowieka będącego niewolnikiem maji. Skupił się na aspekcie psychologicznym swojej filozofii. Wszelkie cierpienie pochodzi od oporu stawianego nurtowi życia. Od trzymania się sztywnych form i nieuznawania przemijalności.


Buddyzm utrzymuje, że idea odrębnego, indywidualnego ja jest iluzją. Tylko intelektualnym pojęciem pozbawionym realności. Trzymanie się tego pojęcia wywołuje frustrację. Opieranie się na tym błędnym punkcie widzenia, jakim jest indywidualność zwie się niewiedzą. Z powodu niewiedzy dzielimy postrzegany świat na pojedyncze, odrębne przedmioty, a więc staramy się zamknąć płynne formy rzeczywistości w kategoriach powstałych w umyśle. Podstawowe, więc założenia filozofii Buddy dotyczą przede wszystkim wewnętrznej przemiany jednostki osiąganej dzięki wglądowi. Wgląd jest to bezpośrednie postrzeganie wewnętrzne rzeczywistości syntetycznej, czyli nie jako pojedynczych, indywidualnych elementów, lecz jako jedną całość. Najwyższym poziomem wglądu jest osiągnięcie stanu nirwany - całkowitego zjednoczenia się z boskością i poczucie totalnej jedności całego wszechświata. Jest to stan całkowitej utraty poczucia iluzorycznego ja i zlanie się z wszechogarniającą kosmiczną potęgą. Potęga ta jest stanem czystej, bezpostaciowej energii. Jest to najwyższe doświadczenie mistyczne, którego opis w zasadzie jest niemożliwy w sztywnych kategoriach pojęciowych współczesnego języka.
Budda swoją filozofię ujął w Czterech Szlachetnych Prawdach.
Wszystko w życiu jest cierpieniem.
Cierpienie powstaje z egoistycznej żądzy.
Egoistyczna żądza może zostać zniszczona.
Do zniszczenia egoistycznej żądzy dochodzi się ścieżką szlachetności.


Budda, więc pokazuje drogę ostatecznego uwolnienia się od życia ziemskiego, uwolnienia z koła samsary, czyli bezustannego wikłania się w ciąg przyczyn i skutków i podejmowania wciąż nowych inkarnacji. Przestrzega przed szukaniem sensu istnienia w zapewnianiu sobie jak najlepszych warunków ziemskiej egzystencji. Twierdzi, że jest to niemożliwe i złudne. Nie można znaleźć szczęścia w świecie, który praktycznie nie istnieje. Uwolnienie się od cierpienia to uwolnienie się od złudy życia. Ścieżka Buddy jest również ścieżką indywidualnego rozwoju bez sugerowania się regułami i dogmatami, a co najważniejsze, przestrzega przed "zawieszaniem się" na mistrzu.


Budda nie spisał swoich nauk. Były one przekazywane ustnie. Dopiero w I w. jego doktryna została spisana. Odbyło się to na soborze w Sri Lance. Zapis ten w języku pali znany jest jako kanon palijski i formułuje podstawę szkoły, hinajamy, która jest ortodoksyjną religią.


Drugim kierunkiem buddyzmu jest mahajana - wielki wóz. Powstała ona sto lub dwieście lat po hinajamie. Opiera się na świętych księgach zwanych sutrami. Prezentuje naukę Buddy w sposób o wiele bardzie dopracowany niż kanon palijski. Zawiera w sobie wiele metod prowadzących do rozwoju. Ukoronowaniem procesu rozwoju jest osiągnięcie stanu Buddy, który jest jednoznaczny ze stanem pełnego oświecenia.


Prawdziwa, przebudzona mądrość (bodhi) składa się z dwóch elementów:
Pradźnia - transcendentalna, intuicyjna inteligencja.
Karuna - miłość i współczucie.
Człowiek wysoko rozwinięty powinien charakteryzować się obiema cechami.


Poza tym mahajana zawiera koncepcje filozoficzne i kosmogeniczne bardzo zbliżone do współczesnej myśli naukowej.
Filozofią mahajany zajmował się buddyjski mistrz Aswaghosza (I w. n.e.). Ujął on w traktacie "Przebudzenie wiary" sedno wschodniej kosmologii wprowadzając pojęcie "takości". Dotyczy ono najgłębszego stanu zjednoczenia świadomości człowieka z wszechświatem i Bogiem. Wyrafinowaną filozofię mahajany stosował Nargadżuna. Dowodził on, że rzeczywistości nie można ująć w zakres pojęć i idei. "Takość" Aswakhoszy określił jako próżnię lub pustkę. Pustka oznacza, że wszystkie pojęcia rzeczywistości powstałe w umyśle człowieka są ostatecznie puste. Rzeczywistość lub pustka nie jest jednak stanem zwykłej nicości, lecz jest źródłem wszelkiego życia oraz istotą wszystkich form. Pustka wraz z formami z niej powstającymi stanowią ciało bytu - Dharmakaja. Można to zrozumieć jako - Bóg i jego przedstawienie. Przenika wszelkie rzeczy materialne i odzwierciedla się w ludzkim umyśle jako bodhi, czyli przebudzona mądrość.


Pojęcie bodhi jest moim zdaniem tożsame z koncepcją Platona, przewijającą się w całej europejskiej filozofii, mówiącą o tym, że człowiek niczego się nie uczy a jedynie odkrywa prawdy, które ma w sobie.


Wydaje mi się również, że w języku, którym posługuje się filozofia wschodu znajdują się terminy języka przyszłości, który będzie zawierał pojęcia syntetyzujące na wyższym poziomie syntezy. Takimi pojęciami, których nie ma w językach zachodnich jest właśnie takość, pustka czy bodhi.


Konfucjonizm
Powstał w Chinach w V w. p.n.e. Założony został przez znanego w owych czasach nauczyciela zwanego Konfucjuszem. Konfucjanizm, w przeciwieństwie do hinduizmu i buddyzmu, nie zawiera w sobie kosmologii ani idei indywidualnego rozwoju duchowego. Konfucjusz nie jest prorokiem ani tym bardziej nie jest uważany za Boga. Można wręcz powiedzieć, że konfucjanizm uchodzący za religię, religią wcale nie jest. Jest systemem filozoficznym i zbiorem zasad moralnych.
Przekaz Konfucjusza dotyczy głównie roli, jaką człowiek powinien odgrywać w społeczeństwie. W tym ma znaleźć swoje powołanie i sens życia. W poszanowaniu społecznych norm, zidentyfikowanie się ze społeczeństwem i uznanie dobra społecznego ponad dobro własne. Szlachetny człowiek, według Konfucjusza, to taki, dzięki któremu społeczeństwo może zostać przeobrażone i zharmonizowane.


Wychowanie w społecznych normach realizowane jest poprzez wykonywanie rytuałów. W rytuałach wyraża się jedność społeczna. Rytuał zbliża i jednoczy. Dlatego każdy szlachetny człowiek powinien skrupulatnie wypełniać rytuały.
Specyfika chińskiego myślenia odzwierciedlona jest w języku. Język chiński, zgodnie z ideologią, do jakiej się odnosi, określa pojęcia jako idealizacje, do których człowiek powinien się dostosować. Jednym słowem, należy tak kształtować rzeczy, aby odpowiadały swoim nazwą. Nazwa, bowiem to wzór. W Chinach, równolegle do konfucjanizmu istniała inna ideologia - taoizm. Z konfucjanizmem jest on w ideologicznej zgodzie. Można wręcz powiedzieć, że obie ideologie uzupełniają się.


Taoizm
Jednym z najważniejszych pojęć filozofii wschodu jest pojęcie tao. Za jego twórcę uważa się Lao-tsu.- chińskiego nauczyciela, który żył w V w. p.n.e. Przypuszcza się jednak, że idee te były znane dużo wcześniej. Tao to bycie i życie zgodne z nurtem przyrody. Harmonia zarówno z najbliższym otoczeniem jak i z całym kosmosem. Akceptacja przemian jak i poddanie się im.
W pojęciu tao zawarta jest specyfika chińskiej mentalności. Mianowicie, podporządkowanie indywidualności społeczeństwu i nurtowi rozwojowemu.


Ten sposób myślenia obcy jest człowiekowi zachodu nastawionemu na rozwój indywidualny. Nawet w ezoteryce zachodniej jest nastawienie na indywidualność. Europejski okultyzm wyraźnie zaleca przyspieszanie własnego rozwoju i wychodzenie poza średnią społeczną, chociaż oczywiście uznaje jedność wszechświata. Dążenie do harmonii z nim jest przecież naczelną zasadą wszystkich ezoterycznych systemów.


Bycie w tao to poddanie się przyrodzie i pozwolenie na to aby przyroda swobodnie przepływała przez człowieka. To działanie bez działania. To nie wtrącanie się do przebiegu naturalnych sił i nie kontrolowanie ich. Jakże to różne od zachodniego sposobu życia i myślenia. My, ludzie kultury zachodniej uważamy przeciwnie. Usiłujemy całą naturę sobie podporządkować i kontrolować. To samo robimy z umysłami swoimi i tych, na których mamy wpływ. Kontrola własnego umysłu, emocji, losu, jest wręcz cnotą a budowanie cywilizacji, czyli sztucznego środowiska będącego w kolizji z naturalnym, jest naszym głównym celem. Trzeba przyznać, że jak do tej pory, znakomicie się nam to udaje.


Tao to droga. Podążanie za rymem natury, tej na zewnątrz i tej w sobie. Zmienianie się i rozwijanie razem z nią. Rytm tao jest spiralny, cykliczny a każdy stan, jaki pojawia się w danej chwili prowadzi do kolejnego stanu albo do powrotu tego, co już było. Tao jest jak przemijanie pór roku, jak przechodzenie nocy w dzień a dnia w noc. Każdy stan zawiera w sobie swoje przeciwieństwo tak jak dopiero co narodzony człowiek nosi już piętno starości i śmierci.
Taoiści uważają wszystkie zmiany w przyrodzie za manifestację dynamicznej gry pomiędzy przeciwieństwami. Idea ta została odzwierciedlona w symbolu yin-yang.Strona ciemna i jasna płynnie przechodzą jedna w drugą a każda z nich ma w sobie zalążek drugiej.


"Za ciemnością jasność podąża, Tao to sprawia."
Wg. R, Wilhelma


Przeciwieństwa są tym samym, zawarte są w sobie. Nie ma pojęcia dobra i zła, są one wzajemnie zależne. Z filozofii tej wysnuć można wnioski dotyczące postępowania człowieka i praw, jakie rządzą jego losem. Ponieważ przeciwieństwa występują razem to w sukcesie zawarta jest już klęska a w klęsce sukces. Ażeby utrzymać harmonię należy wobec wszystkiego zachować umiar. Ażeby osiągnąć jakiś cel należy wykorzystać jego przeciwieństwo.
"Jeżeli zamierzacie coś ścisnąć należy to najpierw rozciągnąć.


Jeżeli chcecie coś osłabić musicie to najpierw wzmocnić." 
Lao-tsu


Nie należy działać siłowo. Nie należy wszystkiego kontrolować. Nie potrzeba wszystkiego rozumieć intelektualnie. Wystarczy świat czuć intuicyjnie, pozwolić mu przepływać przez siebie, działać spontanicznie. Wówczas osiągniemy prawdziwą mądrość, oświecenie i wgląd w Prawdę. Świat intelektualnej wiedzy jest sztuczny. Tak samo sztuczny jak konwenanse towarzyskie. Jest tworem materialnego, śmiertelnego intelektu.


Wzajemne oddziaływanie yin i yang ukazane są jako zasada kierująca wszystkimi ruchami tao. Chińczycy na podstawie tej filozofii sformułowali system kosmicznych archetypów, które płynnie się zmieniają przechodząc jedne w drugie. System ten to Księga Przemian  I Ching.  I Ching jest od wieków, na równi z Wedami, uważany za poważne dzieło i przekaz. Trzeba go uznać za jedno z najwspanialszych dzieł filozoficznych świata. Zawiera w sobie mądrość i wiedzę o wszechświecie. Służy również jako księga wróżbiarska. Przyznam się, że mam pewne doświadczenie w pracy z I Ching. Odpowiedzi jakie dostaję na zadane mu pytania wręcz mnie zdumiewają. Mam wrażenie jakbym rozmawiała nie z martwą księgą a z żywym mędrcem, który odkrywa przede mną tajniki mojego własnego umysłu.


Połączeniem hinduistycznej kosmologii, buddyjskiej medytacji, taoistycznej spontaniczności i konfucjańskiego pragmatyzmu jest ZEN. Praktyka zen nie wymaga odejścia od życia i jego prozaicznych czynności. Przeciwnie. Karze, poprzez medytacyjne zjednoczenie się z otoczeniem i wtopienie w rzeczywistość, życie w świecie i ze światem. Płynięcie w harmonii z nurtem sił daje nadzwyczajne efekty w praktycznym funkcjonowaniu. Wtedy, kiedy umysł jest spokojny osiąga maksimum swoich możliwości wykorzystując istniejące w przyrodzie siły. Na praktykach zen oparte są np. wschodnie techniki walki, gdzie adepci dochodzą do niewiarygodnej wprost sprawności, siły i precyzji. Zen polega na wierze w doskonałość naszej pierwotnej natury. Proces oświecenia to stawanie się tym, czym byliśmy od samego początku. Odrzuca wszelkie abstrakcje. Każe oczyścić umysł z niego samego i być w codzienności. Praktyki zen są dzisiaj dość popularne na zachodzie, lecz niestety głównie w formie karykaturalnie zredukowanej.  Najczęściej towarzyszą one treningom wschodnich sztuk walki, lecz tutaj z całej tej filozofii zostaje tylko technika bicia. Jak łatwo zauważyć filozofia wschodu nie kryje tajemnic w wiedzy wewnętrznej. To, co na zachodzie było ścisłą ezoteryką, tutaj jest składnikiem całkiem jawnej filozofii a nawet poglądów społecznych. Czy wiedza na temat konstrukcji wszechświata, intuicyjnego umysłu, praw ewolucji duchowej i świadomego rozwoju zaszkodziła tym ludziom?. Chyba wręcz przeciwnie. Są pogodni, spokojni i świat nigdy nie miał z nimi kłopotów. Są, co prawda bardzo biedni, bo nie rozwijają cywilizacji w takim tempie i z taką pazernością jak ludzie zachodu. Jednak oni akceptują swoją biedę uważając ją za sprawiedliwą i przejściową konieczność. To my, ludzie zachodu i władcy planety, usiłujemy im zaadoptować nasze widzenie świata i koniecznie przekonać o tym, że jest im źle a co za tym idzie wpoić im idee wzrostu gospodarczego i oczywiście jedyną Prawdę, jaka jest tylko w naszym posiadaniu.

 

Joanna Rajska

Rate this item
(5 votes)
Last modified on Tuesday, 24 February 2015 17:50

Rozmowy zaawansowane