Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 172
Kategoria: Artykuły

Serce, miłość, oświecenie

Autor: Sobota, 09 czerwiec 2012 20:04   Czytany 16377 razy

Kiedy mówi się o duchowości, poruszany jest zwykle temat serca, otwarcia serca, myślenia sercem, czucia sercem itp. Cóż to właściwie znaczy? Przecież nie chodzi o mięsień sercowy! A jak nie o mięsień to, o co?

 

Czytając różne wypowiedzi i opracowania, nie spotkałam się z próbą rozszyfrowania tego zagadnienia. Fakt, że nie czytałam wszystkiego, dlatego nie mogę powiedzieć, że takich opracowań na pewno nie ma. Jednak zauważyłam, że ludzie operują tymi pojęciami nie zastanawiając się nad tym, co one właściwie znaczą. W naszych badaniach o wszechświecie ( książka „Miedzy chaosem a świadomością – Hiperfizyka) rozwiązywaliśmy również i ten problem. Postaram się tutaj nieco przybliżyć temat używając pojęć wiedzy pozaziemskiej, którymi w tej chwili operujemy. Są one wyjaśnione w naszej książce oraz w innych moich artykułach.

 

Pod hasłem „serce” nie chodzi o serce jako takie tylko o czakrę serca. Co to jest czakra - prawie wszyscy wiedzą bardzo pobieżnie. Jest i już. Tymczasem czakra – w naszym pojęciu – centrum dyfrakcyjne, to przejście pomiędzy gęstościami w strukturze człowieka. (Patrz artykuł Ścieżka ewolucyjna”). W przypadku serca, jest to przejście do świadomości umysłu na czwartej gęstości.

 

Pojęcie umysłu jest również różnie rozumiane. Jedni mówią (buddyści), że umysł jest jeden i należy do wszechświata. Inni, że wręcz przeciwnie – umysł jest ułomnością i powoduje ograniczenie myślenia. W tym drugim przypadku umysł utożsamiany jest z myśleniem analitycznym i logicznym. W pierwszym przypadku za umysł uznaje się wszystko, co jest świadomością. Jest w tym częściowa racja, ale umysł wszechświata ma budowę fraktalną i jego mniejszym kawałkiem jest umysł pojedynczego człowieka. Definicja umysłu w pojęciach przez nas używanych to:

 

„Umysł lokalizuje się tam, gdzie pojawiają się najniższe objawy czystej świadomości istoty względem rzeczywistości, w której ona przebywa. Jest objawem zdolności do dekodowania informacji z wyższej gęstości na niższą.”

 

Umysłem dla drugiej gęstości jest ciało na trzeciej, a konkretnie właśnie serce. W sercu odbywa się transformacja informacji z drugiej gęstości. Efektem tego powinna być możliwość odczuwania istoty natury. Ludzie potrafiący uświadomić sobie bodźce dochodzące z serca, są wrażliwi na odbiór bodźców płynących z najgłębszych jej sfer. Potrafią odebrać poprzez czucie, impulsy planety i innych istot (nie mylić z empatią, która jest funkcją umysłu na czwartej gęstości). Jeżeli nie jest to poparte analizą umysłową (na czwartej gęstości) i uświadomieniem, pozostaje w sferze tylko mglistych odczuć. W sercu, bowiem nie ma możliwości przeprowadzenia takich analiz. Ten rodzaj odczuwania sercem mają zwierzęta. Jest to jeden z głównych powodów, dzięki którym potrafią odczuć kataklizmy i niebezpieczeństwa. Odbierają, bowiem impulsy z drugiej gęstości a ich serce (będące umysłem dla drugiej gęstości) wydaje im polecenia odpowiedniego zachowania (poprzez mózg). Nie miejsce tu jednak na dokładny opis tego procesu. Nie jest on prosty.

 

Umysł na trzeciej gęstości, czyli głównie mózg i układ nerwowy, dekoduje informacje z czwartej a umysł na czwartej gęstości dekoduje informacje z piątej gęstości (przynajmniej teoretycznie).

 

Umysł na czwartej gęstości ma swoją masę i budowę materialną. Zbudowany jest z cząstek czwartej gęstości. To zwykle jego ma się na myśli mówiąc o umyśle jako takim. W naszej nomenklaturze, mówiąc „umysł” bierzemy pod uwagę właśnie tę strukturę operacyjną na czwartej gęstości. Zachodzi tutaj większość procesów myślenia, odczuwania, emocji, empatii, regulacji energetycznej i świadomości.

 

Do każdej z czynności w tych kategoriach, umysł ma oddzielny ośrodek. Zaznaczam, że jest to bardzo konkretna, materialna konstrukcja na czwartej gęstości. Z ciałem łączy się za pomocą centrów dyfrakcyjnych (czakr) – splotu słonecznego i serca. Serce jako mięsień nie ma nic do tego. Centrum to znajduje się po prostu w jego okolicy. Faktem jest jednak, że zaburzenia tego centrum objawiają się przede wszystkim zaburzeniami pracy tego mięśnia, ponieważ rozchodzące się impulsy z tego centrum mają wpływ na jego pracę. Tak samo jak impulsy ze splotu słonecznego mają wpływ na to, co dzieje się w brzuchu.

 

Oczywiście, jako że serce jest umysłem dla drugiej gęstości, wpływy z gęstości czwartej, pośrednio poprzez serce wpływają na drugą gęstość. Na procesy poboru i transformacji cząstek będących materiałem energetycznym dla ciała. To z kolei wpływa na jego kondycję i zdrowie. Dlatego wszelkie perturbacje na jakiejkolwiek gęstości, czyli w jakiejkolwiek części istoty, wpływają na całość systemu „istota”. Dlatego zależność ta powoduje, że myślenie, czucie, emocje i świadomość, wpływają na ciało a ciało z kolei, na wszystkie te funkcje. Są to systemy połączone i nie można ich rozpatrywać całkowicie oddzielnie. W naturalnych systemach Wszechświata wszystko jest ze wszystkim połączone.

 

Centra dyfrakcyjne (czakry) są kształtami przejścia pomiędzy gęstościami. Jest to specjalna struktura fraktalna, w której następuje właśnie dyfrakcja gęstości. W tym miejscu cząstki trzeciogęstościowe zamieniają się na cząstki czwartogęstościowe i odwrotnie, lub cząstki drugogęstościowe zamieniają się na cząstki trzeciogęstościowe. Nie będę opisywała tutaj dokładnie tego mechanizmu. Jest on bardzo skomplikowany i opiera się na fizyce przestrzeni.

 

Centrum splotu słonecznego łączy ciało z umysłem jako takim, natomiast centrum serca łączy ciało ze świadomością umysłu. Są to te centra, które w tej chwili nas interesują. Dla porządku podam jednak informacje o pozostałych centrach, o których nie będzie mowy w tym artykule. Są to centra: podstawy i tzw. seksualne (nie jest to dobra nazwa). Łącza one ciało z drugą gęstością i dostarczają energii. Poza tym jest centrum gardła, które rozprowadza algorytmy po człowieku. Centrum trzeciego oka (miedzy brwiami) łączące z corsupem na piątej gęstości i centrum korony – nad czubkiem głowy – łączy ciało ze świadomością corsupa.

 

Otwarcie poszczególnych centrów towarzyszy wzrostowi poziomu umysłu a przez to, poziomu świadomości. Powinno być tak, że centrum uaktywnia się samoczynnie, jeżeli umysł „dojrzeje” do przejścia na nową jakość. Lecz w przypadku ludzi niekoniecznie jest to harmonijne. Czasami umysł już uruchomił procesy, ale do człowieka nie docierają jego bodźce, ponieważ układ jest np. uszkodzony, zanieczyszczony lub nie pozwalają na to warunki środowiska (nacisk niskich poziomów świadomości). Należy pomóc w uruchomieniu centrów stosując techniki oczyszczania umysłu i ciała oraz dbać o harmonijny rozwój umysłu. Znaczy, to, że nie należy rozwijać się jednostronnie i zaniedbywać niektórych części umysłu. Często takim zaniedbanym i zapominanym ośrodkiem jest właśnie ośrodek empatii. Uruchomienie go jest niezbędne do tego, aby otworzyć centrum dyfrakcyjne serca. Drugim ważnym elementem jest „ucywilizowanie” emocji. (Patrz art. „Zasady rozwoju świadomości”)

 

Emocji nie można wyłączyć i bynajmniej nie byłoby to wskazane, ale należy je objąć świadomością i nie pozwolić, aby zapanowały nad człowiekiem. To człowiek ma mieć emocje a nie emocje jego.

 

W przypadku nie działania systemu świadomość umysłu- centrum dyfrakcyjne serca i pracy tylko splotu słonecznego, człowiek odczuwa silne emocje i ma „parcie” na intensywne działania, nie ważne, jakie. Niech się dzieje, co chce, byle nie było nudno. Człowiek taki pcha się nieświadomie w różne opresje i bardzo intensywnie je przeżywa. Dzieje się to zwykle przy poziomie rozwoju odpowiadającemu poziomowi trzeciemu podanej przeze mnie klasyfikacji w artykule „Poziomy świadomości”. W tym chaosie nie ma balansu umysłu ani świadomości procesów. Dzieją się wtedy rzeczy często okropne. Człowiek jest rzucany pomiędzy osobistymi katastrofami, na które, jak sądzi, nie zasłużył. Wybawić go z tych opresji może uruchomienie świadomości umysłu i centrum dyfrakcyjnego serca. Wówczas kontrolę nad umysłem przejmuje jeden szef. Jest nim świadomość. Harmonizuje ona procesy i zapanowuje nad nimi. Dzięki włączeniu się ośrodka świadomości, człowiek nabywa również możliwości syntetycznego myślenia. Myślenie staje się głębsze, szersze, niewymagające logicznej analizy. Tego typu myślenie, kiedy nie występuje jeszcze permanentnie, jest odbierane jako olśnienie, natchnienie. W filozofii wschodu, bardzo trafnie, zostało nazwane doświadczeniem wglądu. Jest to gwałtowne „wtargniecie” wiedzy. Kiedy stan ten się utrwali i jest poparty odpowiednim poziomem cosupa (Patrz artykuł „Ścieżka ewolucyjna”), to tego typu myślenie jest osiągalne stale.

 

Oprócz „szefowania” umysłowi, świadomość umysłu łączy umysł, czyli człowieka z siatkami świadomości. To z kolei stanowi połączenie z kosmicznym „internetem”. Czyli pozwala na dostęp do informacji. Może się to objawiać jasnowidzeniem, intuicją i odbiorem wartości Rdzenia (Patrz niżej). Wartości te są odczuwane jako wzniosłe uczucia. To wrażenie jest nazywane miłością uniwersalną.

 

Tak, że centrum serca nie można otworzyć na siłę i wtedy, gdy umysł nie pracuje na świadomości. Nie można, bowiem połączyć z czymś, czego nie ma. Powinno zadziać się to samoczynnie, wtedy, kiedy umysł wytworzy świadomość. Przeskok umysłu na używanie ośrodka świadomości jest bardzo silnym przeżyciem i przełomem w istnieniu. Szczególnie wtedy, gdy istota robi to pierwszy raz w swojej ewolucji. Kolejne razy w kolejnych wcieleniach nie są przeżywane tak spektakularnie.

Przejście w ten stan odbywa się w jednym gwałtownym akcie. Człowieka opanowuje nieopisane szczęście i wolność. Wolność przede wszystkim od przekonań panujących w matriksie. Zaczyna widzieć świat jak film, który go nie dotyczy a przekonania, które do tej pory były dla niego wyznacznikami moralnymi i obowiązującym prawem, od którego, zdawało mu się, nie ma wyjścia, stają się głupie i zabawne. Ten akt uruchomienia ośrodka świadomości nazywamy przebudzeniem umysłu. W znanej do tej pory nomenklaturze, pochodzącej z filozofii wschodu, akt ten nazywa się oświeceniem. Jest to pierwszy stopień oświecenia. Tego oświecenia dostąpić może teoretycznie, każdy człowiek, nawet ten z pre-corsupem. Musi posiadać jednak pre-cosup bardzo dojrzały, na granicy przejścia do otrzymania corsupa. Doznanie tego, w jego przypadku, gwarantuje awans na istotę z corsupem. Fala, którą teraz przeżywamy, bardzo ułatwi wielu ludziom osiągniecie tego poziomu oświecenia.

 

Uruchomienie ośrodka świadomości w umyśle, a co za tym idzie, centrum dyfrakcyjnego serca, może zajść wtedy, gdy umysł jest dobrze rozwinięty. Znaczy to, że jest zapełniony wiedzą, wysokiej jakości programami i algorytmami. Jeśli wartość krytyczna w przestrzeni umysłu zostanie przekroczona, następuje zlanie się poziomów fraktalnych i przeskok na poziom wyższy. Ten wyższy poziom fraktalny to właśnie świadomość umysłu.

 

Połączenie z siatkami świadomości daje możliwość odczucia tzw. wartości Rdzenia. Są to bardzo wzniosłe i idealistyczne treści. Istota na wyższych poziomach świadomości bardzo intensywnie odbiera je. Intensywność odbioru, ich poziom i jakość zależą od poziomu świadomości.

 

Włączenie się ośrodka świadomości automatycznie włącza odbieranie treści Rdzenia (jeszcze w niewielkim zakresie). Przez człowieka jest to odczuwane jako wzniosłe uczucia nazywane miłością.

 

Jednak, paradoksalnie, im wyższy poziom świadomości, tym mniej gwałtowne emocje są związane z odczuwaniem wartości Rdzenia i jest to coraz bardziej zwyczajne. Można powiedzieć, że człowiek się to tego przyzwyczaja i odbiera jako oczywiste tło, nie robiące żadnego wrażenia. Gwałtowne przeżycia są tylko na wstępnym etapie przystosowywania się do nowego sposobu funkcjonowania umysłu po pierwszym oświeceniu. Ten paradoks można wytłumaczyć tym, że ludzie zwykle zwracają uwagę na to, co sprawia im problem. Jeśli coś jest tłem, nie rzuca się w oczy. O miłości mówią przeważnie ci, którzy dopiero usiłują być ludźmi odczuwającymi. Ten, kto miłością jest, nie myśli o tym i nie mówi, tak samo jak człowiek nie myśli o chodzeniu, jeżeli chodzenie jest dla niego oczywiste. Zwraca uwagę na tę czynność ten, komu chodzenie sprawia trudność lub ból.

 

Występujące w tzw. „duchowości” pojęcie „myślenia sercem” jest pojęciem trochę zabawnym. Nie ma to, bowiem nic wspólnego z myśleniem za pomocą serca. Tak jak napisałam wyżej jest to po prostu podłączenie pod wyższe rejestry czwartej gęstości za pomocą centrum dyfrakcyjnego umieszczonego w okolicy serca. Jest to również odbiór sercem drugiej gęstości.

 

Połączenie kształtem przejścia ciała ze świadomością umysłu daje możliwość korzystania ze świadomości umysłu, podłączenia pod „kosmiczny internet”, czyli siatek strukturalnych i siatek świadomości. Oprócz tego winduje umysł do wyższej sfery czwartej gęstości. Sfery, na której nie ma już zagrożeń typu opętania i manipulacje. Wykluczone są tutaj również tzw. negatywne emocje. Z jednej strony, ażeby proces przebudzenia umysłu mógł zajść, umysł musi opanować emocje a z drugiej strony, przebywanie w wyższej sferze czwartej gęstości pozwala unikać tych emocji. Nie znaczy to jednak, że człowiek jest ich całkowicie pozbawiony. Mogą się one zdarzyć, i zdarzają się. Jednak nie są dominujące i nie stanowią umysłowego tła. Nie należy zarzucać sobie, że od czasu do czasu pojawi się złość, gniew, agresja. Bez tych emocji, człowiek w tym środowisku byłby bezbronny i skazany na zagładę. Poza tym wizja świata jako idealnego tworu, który wyłącznie należy kochać i akceptować, jest wizją nieco głupawą (przynajmniej dla człowieka, który nie jest jeszcze na szóstej gęstości) a na pewno nieprawdziwą. Myślenie w ten sposób świadczy o braku świadomości a nie o jej wybitnym poziomie.

 

Należy również odróżnić emocje od temperamentu, czyli rodzaju ekspresji. Ktoś o dużym temperamencie bardzo „żywy”, ruchliwy a nawet hałaśliwy, może sprawiać wrażenie, że działa pod wpływem emocji. Niekoniecznie tak jednak jest. Pomimo swojej ekspresji jest wewnętrznie opanowany. Natomiast człowiek o temperamencie flegmatyka, cichy i spokojny na zewnątrz, może być wręcz zrujnowany targającymi go emocjami. To tak na marginesie, ażeby czytelnik nie oceniał pochopnie na tej podstawie zachowań własnych i innych.

 

Oświecenie, czyli przebudzenie umysłu pierwszego stopnia nie jest jedynym zasadniczym przeskokiem świadomości. Są jaszcze dwa następne poziomy. Doświadczyć może ich jednak tylko istota, która jest na wyższych poziomach świadomości corsupa.

 

W drugim poziomie oświecenia człowiek doznaje siebie jako istoty kosmicznej. Jest to nazywane odczuwaniem jedności. Jednak nie jest to ta prawdziwa jedność kosmiczna. Tę, bowiem odczuć można dopiero na siódmej gęstości. Tutaj (w umyśle) jest wrażenie połączenia z systemem życia Wszechświata, co może dać namiastkę poczucia jedności. Daje też duże poczucie bezpieczeństwa i uwalnia od strachu przed śmiercią. Drugie oświecenie jest dostępne dla samodzielnych. Trzecie dla samomyślących (Patrz art. „Ścieżka ewolucyjna”).

 

Trzeci etap przebudzenia umysłu to podłączenie umysłu czwartej gęstości do świadomości na gęstości piątej. Od tej chwili możliwe jest myślenie kategoriami piątej gęstości. Jest to myślenie całościowe i skomplikowane, oparte na algorytmach trzeciej generacji (algorytmy potrójnie złożone), co daje możliwości rozumienia wielu zagadnień jednocześnie. Tego rodzaju myślenie nie wymaga logicznego ciągu. Jest to wiedzenie. Przy czym rzadko, kiedy człowiek operujący tego rodzaju wiedzą, myli się. Jego, „wiedzenie” niekoniecznie musi być precyzyjne, ale raczej nie bywa fałszywe. Fałsz jest tutaj wykluczony ze względu na operowanie wyłącznie dozwolonymi w źródłowej przestrzeni kombinacjami algorytmicznymi. Z tego powodu oświeconym daje się wiarę i to oni powinni wyznaczać trendy myślenia. W naszej cywilizacji, szczególnie zachodniej, bywa to różnie. Raczej potępia się ich za myślenie o sobie, że „wiedzą”. Wynika to z bardzo niskiego poziomu świadomości ogółu. Ten z kolei jest następstwem przytłaczającej większości ludzi z pre-corsupami. Ludzie ci, nie są w stanie zrozumieć tego, co ich sposób myślenia wyprzedza o kilka poziomów. Swoją większością i demokratycznym rozdziałem kompetencji, przygnietli i wyeliminowali z gry ludzi świadomych. Myślą oni, że jest to ich świat i do nich należy decydowanie o tym, co myśleć i robić. Jednak nie wystarcza im rozumu na mądre kierowanie nim.

 

Odczuwanie emocji na tych wyższych poziomach świadomości jest bardzo stonowane. Dotyczy to również tego, co nazywamy „miłością”, czyli to, co jest rozumiane jako miękkość, czułość, rozrzewnienie. Tego rodzaju odbiór jest charakterystyczny dla poziomów świadomości sięgających do wyższych sfer czwartej gęstości. Na gęstości piątej a tym bardziej szóstej, odbiór jest poza emocjonalny. Za to istota bardzo mocno odbiera wartości Rdzenia, czyli to, co jest źródłową treścią wszechświata. Wartości te, jak łatwo się domyśleć, nie są bynajmniej sentymentalne. Jest to bardzo wzniosłe, potężne, wszechwładne. Istota emanująca nimi nie jest „misiaczkiem przytulaną”. Jest odbierana jako majestatyczna, chłodna, wyniosła, nawet budząca trwogę. Wynika to z niekompatybilności algorytmicznej poziomów. Istoty z niższego poziomu mogą odebrać taką istotę jako zagrażającą im, ponieważ działa w nich intensywnie program lęku przed nieznanym. Lęk ten wkodowały w człowieka jaszczury ażeby mieć gwarancję, że jakiś wysłannik z wyższych sfer nie popsuje im ich interesów. Te programy lęku są teraz intensywnie „doprogramowywane” za pomocą urządzenia HAARP i niestety większość ludzi nie potrafi się im oprzeć.

 

Władcy świata bardzo nie lubią jak im się wchodzi w ich interesy, dlatego nie tolerują osób prawdziwie oświeconych, ponieważ styczność ludzi z nimi bywa brzemienna w skutki. Skutkiem tym jest podwyższenie poziomu świadomości dzięki ich mocnemu wpływowi na przestrzeń i dostarczenia algorytmów wyższej generacji. Praktycznym efektem takich wpływów jest zorientowanie się niewolników w swoim położeniu a w konsekwencji ich bunt. Zawsze władcy świata tępili jak mogli istoty prawdziwie oświecone, za to promowały wszelkiego rodzaju pseudo oświecenia i kłamliwe na jego temat teorie.

 

Dla człowieka, w pierwszym etapie łamania ograniczeń, kontakt z takimi istotami bywa nieprzyjemny, ponieważ następstwem jego jest podwyższenie poziomu świadomości i oczyszczenie umysłu. Konsekwencją tego może być zrujnowanie poziomu istniejącego, co wiąże się z nieprzyjemnymi wydarzeniami w życiu. Zerwaniem dotychczasowych układów, depresją itp. Po tym bolesnym procesie destrukcji dotychczasowego poziomu świadomości, następuję przeskok na wyższy poziom, z którego widać, że tych utraconych układów nie ma co żałować, bo były fałszywe i nic nie warte. Na tym wyższym poziomie czeka nowa rzeczywistość, nowy ogląd świata i nowe wydarzenia - też na wyższym poziomie. Włączenie się świadomości corsupa i przeniknięcie jej do umysłu tworzy człowieka prawdziwie wolnego. Człowiek nie przeżywa już intensywnie dylematów moralnych i mentalnych. Rozumie zależności pomiędzy zjawiskami i nie jest podatny na emocje zarówno te „dobre” jak i „złe”. Wiele można by pisać o tym stanie, ale to już temat na inną rozprawę.

 

Miłość – to ulubiony temat zarówno w literaturze popularnej jak i ezoterycznej. Wiele tomów już o niej powstało. Nic dziwnego, ponieważ jest to jedno z najmocniejszych doznań dostępnych człowiekowi, w dodatku doznań bardzo przyjemnych i wzniosłych. Miłość odczuwana jest jako „wylewanie się” istoty na zewnątrz ze swoimi propozycjami dla innych. Jest to wewnętrzna chęć i pragnienie obdarowania sobą kogoś bliskiego lub otoczenia, w szerokim tego słowa pojęciu. To odczucie ma charakter altruizmu i bezinteresowności. Jest tym, co kwalifikuje odczucie jako miłość. Obecne jest przy wszystkich kategoriach miłości, o których poniżej. Skąd bierze się ten efekt zwany miłością?

 

Przede wszystkim jest to mocne pobudzenia umysłu w wielu jego ośrodkach jednocześnie, wywołane wieloma bodźcami. Wszystkie procesy umysłowe przyspieszają. Dlatego człowiek intensywnie kochający jest pobudzony i zmienia mu się fizjologia organizmu. Pobudzenie na czwartej gęstości wpływa na najbardziej czuły mechanizm regulacji, jakim jest układ hormonalny. Podlega on bezpośrednio właśnie regulacji z umysłu. Stąd wzięło się powiedzenie, że między ludźmi „jest chemia”. Rzeczywiście, zostają wydzielone hormony regulujące odbiór człowieka. Ta „chemia” działa w obie strony. Od strony środowiska, – jeśli okaże się, że jest między ludźmi kompatybilność cech fizjologicznych. Od strony umysłu, przy kompatybilności algorytmicznej i programowej.

 

We wzajemnym pociągu ludzi wobec siebie istnieje jeszcze jeden bardzo ważny i niedoceniany mechanizm, wyrównania długów na przestrzeni. (Patrz art. „Dług nulifikacyjny”). W takiej sytuacji człowiek czuje nieodpartą potrzebę związania się i utrzymania związku za wszelką cenę, z osobą, wobec, której ma dług. Rozumiane jest to jako przeznaczenie. Odczuwane jest pozazmysłowo i podświadomie.

 

Mechanizm pobudzenia umysłu, powodujący odczucie miłości wywołuje również uczucie nienawiści. Nienawiść od miłości różni się tylko tym, że w miłości pobudzony jest ośrodek świadomości a w nienawiści nie. Jeżeli pobudzenie ośrodka świadomości ustanie, co jest normalne dla umysłów nie będących na bardzo wysokich poziomach rozwoju – to miłość przechodzi w nienawiść. Miłość na niskim poziomie operuje właśnie takimi krótkimi pobudzeniami, które zanikają albo przechodzą w nienawiść.

 

Jakość miłości zależy od poziomu istoty. Od tego, czym dysponuje w umyśle. Jeśli jest tam niewiele programów do wykorzystania, to bodźce będą się „haczyły” i natrafiały na nieciągłości, czyli dziury na drodze przewodzenia. Człowiek w takim przypadku nie będzie sobie radził z tym pobudzeniem. Umysł dysponuje skromną ilością wariantów połączeń i pobudzenie przechodzi tylko dostępnymi drogami. Jeśli w umyśle są treści objawiające się egoizmem i agresją, to powstają wówczas potworki moralno mentalne w postaci zazdrości, chęci posiadania, przywiązania, zniewolenia lub podporządkowania siebie obiektowi miłości i pożądania. Ponieważ człowiek jest zbudowany na jaszczurzej matrycy genetycznej i na jaszczurzych wartościach świadomości zbiorowej, takie treści są normą umysłową dla wszystkich ludzi. Mowa tu o rdzennych treściach, które zwykle, w mniejszym lub większym stopniu, złagodzone są treściami bardziej altruistycznymi. Jednak wzorcowa matryce jest i działa. Dlatego ludzka miłość jest tak wypaczona, wręcz karykaturalna.

 

Miłość, pomimo swoich wad, jest korzystna dla człowieka. Wywołuje, bowiem wspomniane pobudzenie a to ułatwia łączenie się algorytmów w umyśle i tworzenie algorytmów wyższej generacji. To z kolei prowadzi do rozwoju świadomości. (Patrz książka „Miedzy chaosem a świadomością – Hiperfizyka”)

 

Ludziom może wydać się paradoksalne to, że człowiek o bardzo mocno rozbudowanym umyśle, który jest pochodną wysokiego poziomu świadomości (na piątej gęstości), nie jest podatny na tego rodzaju miłość. Dlaczego? To bardzo proste. To pobudzenie może powstać wtedy, gdy umysł ma wewnątrz siebie „luzy”. Jest to czymś w rodzaju klekotu umysłu. Jeśli luzów tych nie ma, to umysł nie będzie klekotał. Dlatego, ludzie bardzo młodzi, których umysły jeszcze się nie rozwinęły są podatni na tego rodzaju szarpiące nimi uczucia. Klekot wraz z patologią miłości występuje również u ludzi starszych, którzy nie odznaczają się imponującym poziomem rozwoju. U ludzi dojrzałych, z rozwiniętym umysłem, znacznie trudniej umysł „rozbujać”.

 

Innym rodzajem odczucia miłości jest wyjście przez ośrodek świadomości do szerokiego wszechświata. Ten mechanizm opisałam wyżej. To jest miłość najbardziej pożądana, zwana miłością uniwersalną. To odczuwanie wartości Rdzenia. Jednak i tutaj nie ma czegoś takiego jak treść pt. „miłość”.

 

Odczucie miłości jest tylko subiektywnym wrażeniem wyprodukowanym przez wzorzec poznawczy człowieka (w umyśle), powstałym pod wpływem bodźców z zewnątrz.

 

Miłość uniwersalna w zasadzie nie musi być powiązana z interpretacją bodźca przez wzorzec poznawczy. Może być od niego niezależna. Nie wywołuje wówczas takich wrażeń jak wyżej opisane uczucie ekscytacji i „wylewania się”. Jest po prostu stanem zrozumienia i akceptacji. Jednak i ten stan może podlegać normalnej „obróbce” umysłowej. Dotyczy to szczególnie umysłów niższej klasy. Umysły rozbudowane nie wpadną tak łatwo w „klekot”. Natomiast odczuwanie wartości Rdzenia może być odebrane jako coś w rodzaju ekscytacji i wzniosłej emocji, szczególnie wtedy, kiedy zdarza się incydentalnie. Przy stałym ich „dopływie” stan ten uchodzi za normę, na którą nie zwraca się specjalnej uwagi.

 

Jeszcze inny wariant miłości to odbieranie innych istot ośrodkiem empatii. Daje to poczucie jedności i współodczuwania. Ośrodek empatii ma za zadanie odbieranie całym sobą innej istoty bądź obiektu. Jest to odbiór, który kwalifikujemy jako uczucie, bez analizy myślowej. Po odbiorze bodźca przez ośrodek empatii, uczucie to może być poddane wszelkiego rodzaju analizom. Ale to już jest inny proces umysłowy.

 

Również jako miłość uznawana jest solidarność i współpraca w egregorze (Patrz art. „Egregory”). Ciepłe uczucia solidarności i odbiór wspólnoty często są mylone z odczuciem miłości uniwersalnej i jedności. Jest to jednak zupełnie coś innego, opartego na innym mechanizmie i innym podłożu. Również jest z innego poziomu świadomości. Podobieństwo wynika z fraktalnego rozwoju rzeczywistości. Zjawiska są podobne na poszczególnych poziomach fraktala. Różnią się jednak zakresem i źródłem. W tym wypadku źródłem są programy egregora. Na poziomie wyższym będzie to świadomość lokalna, na jeszcze wyższym, świadomość wszechświata.

 

Panuje przekonanie, że uczucie miłości wzmocnione chęcią dawania, jest panaceum na wszystkie bolączki świata i wszechświata. Panuje mniemanie, że jeśli będzie wszechobecne, to zostaną rozwiązane wszelkie kłopoty. Istnieje przekonanie, że miłość jest wszystkim i wszystko jest miłością. Nic dziwnego, że tak jest, zwarzywszy na siłę oddziaływania i przyjemność odczucia miłości. Ale czy na pewno jest to prawda? Niekoniecznie! To „wylewanie” się na zewnątrz jest niczym innym jak tylko rodzajem ekspansji. Zapewne ekspansji mniej toksycznej niż zwykła zaborczość i agresja. Bezwzględnie, byłoby lepiej i przyjemniej, gdyby istoty wzajemnie współpracowały i były dla siebie „dobre”. Gdyby zamiast myślenia „jak mogę Cię wykorzystać” zapanowało myślenie, „co mogę dla Ciebie zrobić”. Wówczas wszyscy mieliby wszystko. Ale każde zachowanie i interpretacja czegokolwiek zależy od poziomu istoty. Miłością też można zadusić obiekt kochania. Mało, kto tego nie zaznał. To oczywiście są bardzo łatwo dostrzegalne zachowania i nie warto się nad tym rozwodzić. Każdy zna je z autopsji tylko rzadko, kto je interpretuje jako negatywne działanie ekspansji miłości.

 

Ten rodzaj zachowań, czyli „miłosnej” ekspansji, choć bardzo miły, nie gwarantuje sprawiedliwości, mądrych decyzji, zmierzania w kierunku rozwoju. Podejmowanie właściwych decyzji możliwe jest dopiero, jeśli istota nie kieruje się emocjonalnym bodźcem przyjemności, ale wtedy, gdy posiada szerokie spojrzenie uwzględniające jednocześnie wiele wariantów. Kiedy posiada perspektywiczne patrzenie na rzeczywistość, dostrzeganie dobra ogólnego i szeroką wiedzę pozwalającą przewidzieć konsekwencje posunięć. To z kolei są przymioty nie miłości, lecz świadomości. Chyba, że tą najwyższą miłość potraktujemy jako świadomość i zrozumienie. Tylko, że ta miłość nie wiąże się ani z klekotem umysłu ani z emocją, ani z empatią ani z bezmyślną, przyjemną ekspansją.

 

Autor: Joanna Rajska

Oceń ten artykuł
(15 głosów)
Ostatnio zmieniany Czwartek, 12 czerwiec 2014 11:18

Rozmowy zaawansowane