Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 172
Kategoria: Artykuły

Fala 2012

Autor: Czwartek, 07 czerwiec 2012 16:56   Czytany 10849 razy

W niektórych środowiskach wiele mówi się o zmianach w roku 2012, końcu świata, katastrofach i przyszłym, wspaniałym świecie. O co właściwie chodzi? Chodzi o Falę - kosmiczne zjawisko dotyczące całej galaktyki. Fala, jak to fala, przesuwa się po przestrzeni. Jej „szerokość” obejmuje kilkanaście naszych lat. Jej czoło dotarło do nas już kilka lat temu. Apogeum nastąpi pod koniec roku 2012 i będzie utrzymywało się przez kilka miesięcy. Przez następnych kilka lat natężenie będzie malało.

Wykorzystując przedstawioną w tej książce wiedzę, postaram się wyjaśnić, na czym polega to kosmiczne zjawisko. Fala jest wygenerowana przez tzw. piony galaktyczne. Są to miejsca skondensowanego przekazu Głównego Logosa na DSŚ. Czyli miejsca wejścia informacji od samego Rdzenia, przez które Rdzeń interweniuje. DSŚ wysyłają skumulowaną informację na siatki strukturalne. Przekazana informacja może być różna. Tym razem jest to fala, która zmienia strukturę przestrzeni tak, aby umożliwić pożądane zmiany. Informacja przesuwa się po przestrzeni wywołując pobudzenie siatek strukturalnych. Pobudzenie to jest przekazywane właśnie ruchem fali.

Fala niesie bardzo duże zaburzenia wywołując zmiany w warunkach fizycznych przestrzeni. W sensie dosłownym, rozbijane są dotychczasowe przestrzenne układy, a na ich miejsce wprowadzana jest inna organizacja. Efektem tego zabiegu jest uaktywnienie innych algorytmów, a w związku z tym, innych bloków zdarzeniowych. Fala jest interwencją Rdzenia. W języku religijnym można powiedzie, że Bóg się zmiłował i naprawia świat. Czy Bóg się zmiłował, czy po prostu materia uniwersalna dojrzała do tej zmiany? Raczej to drugie. Gdyby nie była w stanie zrealizować poleceń, to sam Bóg, by na to nic nie poradził.

Fala nie przynosi konkretnych rozwiązań. Czytelnik, już wie, że przestrzeń i algorytmy nie mają treści. Przestrzeń i DSŚ, wyznaczają tylko warunki ich łączenia się. Te algorytmy, z kolei, wpływają na siatki strukturalne wywołując wydarzenia oraz na wzorzec i model postrzegania, budując treści umysłu. Fala umożliwi wprowadzenie zmian, ale propozycje ich muszą istnieć. Jeśli zaistnieje nowy model rzeczywistości to fala go „skrystalizuje”. Jeśli modelu nie będzie – to utrwali chaos, który został nią wywołany. Dlatego, są tylko dwie możliwości zakończania procesu fali. Z tarczą lub na tarczy.

Jedna możliwość to przebudowa świata, ale tak - jak wspomniałam - potrzebny jest gotowy model nowego świata, który zostanie dzięki fali wdrożony. Druga możliwość to chaos, który doprowadzi cywilizację do całkowitego upadku. W tym wypadku optymistyczne prognozy przewidują przetrwanie cywilizacji przez najwyżej 20 lat. Stan świata w tej chwili nie jest najlepszy, a w przypadku niezareagowania pozytywnymi zamianami na falę, będzie coraz gorzej, aż do całkowitego jego upadku. Nietrudno sobie wyobrazić, do czego doprowadzi narastanie chaosu w sytuacji krańcowego przeludnienia, zdewastowanego środowiska i zlikwidowaniu infrastruktury cywilizacji. Do apokalipsy w wielkim mieście wystarczy brak prądu i wody.

Gdyby nie było fali, ta cywilizacja przetrwałaby równie krótko, ponieważ jest urządzona najgorzej, jak to możliwe. Bystry obserwator zjawisk przyrodniczych, społecznych i politycznych widzi to na pierwszy rzut oka. Taki potworek mentalno – fizyczny nie ma prawa istnieć we Wszechświecie. Istnym cudem jest to, że w ogóle jeszcze istnieje. Szczególnie teraz, kiedy cała Galaktyka się reformuje, a materia uniwersalna wymaga doskonalszych struktur. Ta cywilizacja doprowadziła do przekroczenia pojemności przestrzeni na tolerowanie tak dużej, nieskoordynowanej masy chaosu ze środowiskiem. Ludzkość obchodzi się z planetą i samą sobą jak buldożer zostawiający zgliszcza, unicestwia się swoją własną bronią.


Największym problemem jest masa cywilizacji, a konkretniej ilość ludzi. Gdyby ludzi była chociażby połowa, to nie byłoby problemu z przekroczeniem wartości krytycznej przestrzeni, nawet przy zatruwaniu środowiska. Środowisko nadążałoby z oczyszczaniem się. Przy tak ogromnej i, w dodatku, szybko zwiększającej się populacji, żadna technologia nie uchroni środowiska przed zagładą. Jakichkolwiek byśmy sposobów produkcji nie wymyślili, to i tak, każdy z nich w jakiś sposób eksploatuje planetę i przestrzeń. Każda eksploatacja jest dopuszczalna, ale tylko w określonych granicach.

Jednak, nie ma na co liczyć, że ludzie ograniczą rozmnażanie się, tym bardziej, że paradoksalnie jest na to nacisk społeczny. Jest to idiotyzm. Przepraszam za określenie, ale ono i tak jest za słabe, aby oddać poziom tej głupoty.

Fala umożliwi ludziom szybszą zmianę ich struktur (ciała, umysłu i corsupa). Będzie łatwiejszy dostęp do piątej gęstości. Ten dostęp już jest. Jeżeli człowiek będzie wykształcał zdolności łączenia się ze swoją częścią na piątej gęstości, to teraz łatwiej osiągnie pożądany efekt. Jeśli tego nie zrobi, straci szansę. Dla wielu jest to szansa jedyna. Jeśli masz pre-corsup, to warunkiem na otrzymanie corsupa jest właśnie nawiązanie kontaktu z piątą gęstością. Do tej pory było to trudne. Dzięki fali, wielu ludzi może ten kontakt uzyskać i przez to wykonać najważniejszy dla siebie skok ewolucyjny – uzyskać możliwość na indywidualizm i nieśmiertelność. Jeśli z tej szansy nie skorzystają – przepadło na zawsze, bowiem tym, kim są teraz dla siebie samych i dla przestrzeni, nie będą już nigdy.

Ludzie posiadający corsupa mają szansę na szybkie dobudowanie struktur i stworzenie sobie szans na dalszy przyspieszony rozwój. Możliwe też będzie uzyskanie specjalnych możliwości np. paranormalnych, jeżeli teraz mają na to potencjał i będą go w czasie fali trenowali. Nade wszystko jednak, jest możliwe uzyskanie wyższego poziomu świadomości. Ale jeśli nie otworzą się na przyjęcie nowych algorytmów dostarczanych przez falę, to te ominą ich niepostrzeżenie i znikną na zawsze. Fala, to swego rodzaju manna lecąca z nieba, lecz jeśli nie schylisz się po nią i jej nie skonsumujesz, to będziesz nadal głodny. Fala nic za Ciebie nie zrobi. Fala umożliwi Tobie wykorzystanie potencjałów, które masz i zdobycie nowych. Może umożliwić Tobie nawet to, co nazywamy oświeceniem.

O tym, że fala nadejdzie, zapisane było na strumieniu zewnętrznym Rdzenia od początku istnienia Wszechświata. Na Ziemi byli tacy, którzy potrafili odczytać zapis na DSŚ, siatkach strukturalnych lub kontaktowali się z wysoko rozwiniętymi istotami, które to potrafiły. Ludzie Ci nazywani byli prorokami. Są liczne proroctwa przewidujące to, co się teraz dzieje. Przez długi czas przekazywane były jak plotka, zniekształcając się po drodze. Wiele z nich jest w tej chwili swoimi własnymi karykaturami.

Wielokrotnie mówiło się o końcu świata i teraz mało kto już reaguje na wieści o domniemanym zagrożeniu. Jednak te pogłoski nie były bezpodstawne. Cywilizacja już wielokrotnie była w dużym niebezpieczeństwie. To, że do tej pory istnieje, jest zasługą istot, które pracują nad tym, aby ją podtrzymać. Naiwnością jest twierdzenie, że losy ziemskiej cywilizacji zależą od samych Ziemian. O tę planetę trwają rozgrywki polityczne od setek tysięcy lat. Ziemianie żyją w błogiej nieświadomości tych zagrożeń. Cywilizacja rzeczywiście przeznaczona była do całkowitej i burzliwej likwidacji – głównie ze swojej winy. Wedle oceny „instancji” wyższych nie zasługiwała na przetrwanie. Wiele w tym jest racji. Jednak przeważyły interesy frakcji, której zależy na utrzymaniu ciągłości tej ścieżki ewolucyjnej. Decyzja o zagładzie została odwołana i przysłano na Ziemię „desant”, którego „komandosi” robią wszystko, aby przetrwała infrastruktura cywilizacji. Warunkiem jednak jest podwyższenie poziomu świadomości Ziemian. Dla jednych jest to wiadomość przynosząca ulgę, dla innych jednak będzie to tragiczne w skutkach. W jakiej grupie znajdą się konkretni ludzie – zależy od nich samych.

Cywilizacja po fali, jeśli ta odniesie pożądany skutek, uzyska wyższy status kosmiczny. Nie będzie wolno już bezkarnie porywać ludzi i traktować ich jak króliki doświadczalne. Obce cywilizacje będą z nami współpracować, a nie nas wykorzystywać. O tym, że tak robią jest w tej chwili tajemnicą poliszynela. Jako terapeutka mam styczność z wieloma takimi przypadkami. Dobrze, jeśli wykorzystanie ogranicza się do pobrania „tylko” materiału biologicznego. Gorzej, gdy człowiek taki staje się ciągłym dostarczycielem potrzebnych im produktów na czwartej gęstości. (Patrz rozdz. Wszechświat jako algorytm)

Wykorzystują nieświadomość ludzką, ignorancję, niski status cywilizacji i brak możliwości obrony. Przedstawiciele armii niektórych państw współpracują z nimi i sprzedają ludzi w zamian za technologię. Przy czym, niekoniecznie rządy tych państw o tym wiedzą. Załatwiają to tajne służby, często bez wiedzy szefów rządów. Ukrócenie tych nielegalnych procederów jest w planie przekształceń w czasie i po fali. Takie są ambitne plany szóstej gęstości. Jednak ich wcielenie w życie będzie wymagało współpracy ludzi. Nikt nam tego, bez naszego udziału, nie zorganizuje.

Jak wspomniałam wyżej, został na Ziemię przysłany „desant komandosów” z piątej i szóstej gęstości po to, aby zrealizować zamierzenia ratunkowe dla cywilizacji. Zostali oni nazwani lightworkerami. Są nimi rodowici Ziemianie, jak i przybysze z innych ścieżek ewolucyjnych, wcieleni w ziemskie ciała. Wdrażają w życie strategię szóstej gęstości. Po co to robią? Nie wszyscy są tacy, jak większość Ziemian, dbających wyłącznie o własny interes. Robią to prawie bezinteresownie. Prawie, bo ich korzyścią jest satysfakcja z pomocy, przygoda i bodźce ewolucyjne. Czy im się to uda, zależy głównie od tego, na ile Ziemianie pomogą im w ratowaniu własnej cywilizacji, a jeszcze bardziej, na ile nie będą im w tym przeszkadzać.

Została przysłana tutaj nadzwyczajna pomoc, ponieważ cała Galaktyka przechodzi duże zmiany, a Ziemia ma dołączyć do galaktycznej wspólnoty. Powinniśmy wobec tego dorównać im poziomem. Cywilizacje w galaktyce przechodzą z paradygmatu walki i rywalizacji na współpracę. Wiele z nich już osiągnęło ten poziom, ale teraz będzie to tłem dla wszystkich.

Rozpadowi ulegną matryce genetyczne pochodzące ze starego Wszechświata. Taką matrycę posiadają cywilizacje tzw. jaszczurze. Czytelnicy śledzący teorie spiskowe wiedzą, o co chodzi. Nazwa „jaszczury” nie jest bezpodstawna. Są to istoty funkcjonujące na bazie algorytmów skupiających i „zasysających” do siebie. Daje to efekt skrajnego egoizmu. Przyświecają im wytyczne: moje jest najważniejsze; walcz o swoje, cierpienie jest dobre i ważne, przyj do przodu, nie patrząc na boki, liczę się z innymi tylko wtedy, gdy mam w tym interes lub zmuszony jestem przemocą, stosowanie przemocy, aby uzyskać to, co się chce jest oczywiste.

Panował przez wieki kodeks moralny, zaaplikowany przez jaszczury, w którym była wytyczna, że najważniejszym jest - „Bóg, honor, Ojczyzna”. Narody stosując się do tego zalecenia bezustannie ze sobą walczyły, dostarczając jaszczurom produktów umysłowych w postaci negatywnych emocji, które są dla nich pożywieniem (Patrz rozdz. „Czwarta gęstość”).

Matryca genetyczna i zaaplikowane „przymioty” prymitywnego drapieżnika, występują jako pierwotne instynkty przetrwania. W mózgu bardziej rozwiniętej istoty odzwierciedlają się one w jego pniu. Taki mózg, ograniczony do tego, co znajduje się właśnie w pniu, mają gady. Stąd nazwa „jaszczury”. Nie przeszkadza to tym istotom posiadać dużą inteligencję. Czyni to je jeszcze bardziej niebezpiecznymi.

Algorytmy z tego rodzaju ścieżek ewolucyjnych zostają wycofywane. Istoty na nich oparte będą musiały zniknąć z przestrzeni Wszechświata. Nie odbędzie się to jednak na zasadzie jednorazowej eksterminacji, tylko powolnego procesu przekształcania. Każde nowe pokolenie będzie się rodziło na nieco zmienionej matrycy. W końcu ze starej matrycy nie pozostanie już nic.

Ludzka cywilizacja jest ukształtowana na jaszczurzej matrycy. Jest również trochę jaszczurów wcielonych w ludzkie ciała. Jaszczury przez ok. 300 000 lat panowały nad Ziemią, wdrażając swoje zasady. Oprócz tego, że zmanipulowały matrycę genetyczną, to jeszcze okroiły nasze DNA do dwóch helis trzeciogęstościowych. Takie DNA nie pozwala na uzyskanie dużych możliwości umysłowych i szerszego postrzegania. To m.in. jest przyczyną postrzegania przez człowieka tak wąskiego spektrum rzeczywistości i nie widzenie drugiej i czwartej gęstości oraz tak trudny dostęp do gęstości piątej. Dwie nici DNA budują ciało tak, że nie może ono utrzymać rozbudowanego umysłu, dużej strefy nulifikacji, obsłużyć narządów zmysłów. Mózg nie potrafi zanalizować większej, niż w tej chwili ilości danych. Ciało jest najsłabszym elementem systemu „człowiek”. Ludzie, którzy posiadają większe niż normalnie możliwości umysłowe, mają znacznie zmodyfikowane DNA na wszystkich gęstościach. Modyfikacja została dokonana na matrycy z piątej gęstości.

Panowanie jaszczurów widać gołym okiem i na każdym kroku. Oprócz wspomnianych wyżej „przymiotów”, jaszczury zaaplikowały ludziom niechęć do poznawania, lenistwo umysłowe, brak kreatywności, wyższość wiary nad wiedzą. Człowiek miał być posłusznym i niemyślącym stworzeniem.
 
Jaszczurów już nie ma!!!
 
W kwietniu 2010 roku zostały zmuszone do opuszczenia Ziemi. Zostało jednak jaszczurze plemię. To jesteśmy my wszyscy. Posiadamy, niestety, jaszczurzą matrycę genetyczną. Ludzie, którzy są na wyższym, niż przeciętnie poziomie rozwoju potrafią przymioty tej matrycy pokonać wartościami pochodzącymi z rozwiniętego corsupa i „Ja”. Ci, którzy bazują głównie na matrycy, mają tylko te przymioty.

Podstawą do zmian, które wywoła fala, jest przebudowa wielu fraktali wszechświata i, co się z tym wiąże, przeskok na wyższy poziom DSŚ. Materia uniwersalna Galaktyki dojrzała już do przejścia na inny poziom istnienia. Nie polega on na czymś szczególnym. Nie przeskoczy cała materia (jak niektórzy sadzą) na jakiś domniemany poziom duchowy. Będzie to „tylko” przełączenie na inny rodzaj algorytmów, o generację wyżej, niż jest obecnie. Mimo wszystko, jest to duża rewolucja. Ziemia też bierze w niej udział.

Jeżeli człowiek nie nabudował sobie tych struktur i nie stworzył mostu kwantowego – no to cóż! Efektem będzie odczepienie go od zasilania przez przestrzeń. Jego umysł straci możliwość funkcjonowania. Nie będzie pasował do nowych algorytmów (nie będzie czytał z przestrzeni, czyli myślał) nie będzie dla niego bloków zdarzeniowych – bo nowe bloki nie będą do niego pasowały. Tacy ludzie, w sensie dosłownym, stracą „rozum”. W cudzysłowie, ponieważ ich rozumem były programy wgrane na dotychczasowe siatki. Są to przekonania, za pomocą których myślą. A właściwie nie myślą, tylko je odtwarzają we własnym umyśle. Bez tych przekonań ich umysł nie działa. Zdawało by się, że takich ludzi jest mało. Wręcz przeciwnie! To ponad 70% ludzkiej populacji. Łatwo sobie wyobrazić co może się dziać kiedy takie masy ludzi stracą wyznaczniki swojego funkcjonowania.

Pierwsze większe przełączenie, z jednoczesnym odłączeniem starych programów, będzie już w czerwcu 2011 r. Powinno spowodować znacznie zwiększoną umieralność i wszelkie zaburzenia psychiczne. Spodziewać się można nasilenia rozruchów społecznych, dziwnych, nieracjonalnych zachowań polityków (to już widać), zwiększonej agresji. Spodziewanym efektem jest zapadanie ludzi na depresje i apatie. Prawdopodobnie objawi się to również w zwiększonej ilości samobójstw i morderstw. Brzmi to strasznie, ale dotyczy tych, którzy nie przełączą się na program nowych siatek. Jeśli jednak człowiek dbał o rozwój świadomości, to nie grozi mu ten scenariusz. Czytelnik tej książki, skoro dobrnął do tego momentu, nie znudził się i nie zezłościł, jest już przełączony na nowe siatki i na pewno nie grozi mu zostanie zombi. Przeciwnie!

Ludzie, którzy męczyli się w starym świecie, teraz będą mogli nareszcie odetchnąć. Nadchodzi ich czas!!! Zmienią się warunki życia na lepsze. Będzie wielki boom technologiczny. Nareszcie zapanuje sprawiedliwość. Łupieżczy system ekonomiczny zostanie obalony. Zmieni się gruntownie sposób myślenia. Nie będziesz musiał, Czytelniku, szukać z przysłowiową świecą człowieka, z którym możesz swobodnie porozmawiać w stylu jaki Ci pasuje. Nie będziesz musiał ukrywać swoich niekonwencjonalnych poglądów. Ten świat nareszcie będzie Twoim światem!

Na tym również będzie polegało „przejście ziemi w czwarty wymiar”, o którym tyle się mówi. Po przeczytaniu tej książki Czytelnik już wie, że to określenie jest tak nieprecyzyjne, że aż nic niemówiące.

Planeta trzeciogęstościowa nie może przejść do innego wymiaru – chyba chodziło autorom tego terminu
o gęstość, bo przecież nie o wymiar przestrzenny. Planeta wówczas zniknęłaby. Byłaby to potężna katastrofa kosmiczna, likwidująca cały kawał przestrzeni. To byłby dopiero koniec świata!

Zanim jednak cywilizacja wraz z planetą przejdą do następnego etapu ewolucji, będzie trzeba przejść przez kilka nieprzyjemnych okoliczności. Ponieważ fala wywoła częściowe zniszczenie dotychczasowych układów fizycznych siatek strukturalnych – to wszystkiego można się spodziewać ze strony środowiska fizycznego. Trudno przewidzieć, co stanie się w czasie przemodelowywania siatek i dodania cząstek,
i atrybutów. Planeta może kompletnie wyjść z równowagi. To zresztą już się dzieje. Gwałtowne zmiany klimatu, wiele ruchów struktur głębokich warstw Ziemi, już wywołują ogromne trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów. To dopiero początek.

Największym jednak kłopotem może okazać się Słońce. Fala dotyczy również naszego Słońca. W strukturze gwiazdy wywoła zmiany warunków fizycznych. Co z tego wyjdzie – tego nie wie nikt. Ilość zmiennych jest tak duża, że nawet najbardziej zaawansowane naukowo cywilizacje nie są w stanie tego dokładnie przewidzieć. To, że ze Słońcem już dzieje się coś dziwnego, wiedzą naukowcy z jego obserwacji. Wiedzą oni jedynie „coś”. Obserwują, że jest nienormalnie. Ale nie mają pojęcia dlaczego tak jest.

Słońce, zamiast wejść już w swoją zwiększona aktywność, zgodnie z cyklem 11-letnim, jest wręcz spowolnione. Pod wpływem fali i dodatkowych cząstek przebudowuje się grawitacja. Ma to wpływ na cały układ słoneczny. Szykują się więc zmiany naprawdę gruntowne. Jeśli Słońce zechce w sposób gwałtowny rozładować gromadzące się w jego wnętrzu napięcia, to „poczęstuje” nas taką ilością swojej masy, że nasza nieodporna na nic technologia, zwyczajnie nie wytrzyma tego. Przede wszystkim w niebezpieczeństwie jest elektronika. Satelity komunikacyjne (szpiegowskie też), komputery, bazy danych, itp. W następnej kolejności padną generatory prądu. Ta cywilizacja bez elektroniki, a tym bardziej bez prądu, praktycznie nie istnieje.

Prawdopodobieństwo strat spowodowanych wyrzutem masy koronalnej liczone z piątej gęstości w styczniu 2011 roku, wynosiło: 57% szans na niewielkie straty – niestety, to prawdopodobieństwo maleje, ale procesy nie są liniowe i może groźna sytuacja się nie zrealizuje. Kilka procent prawdopodobieństwa na bardzo duże straty, 20% na średnie. Średnie straty to zniszczenie elektroniki i spalenie generatorów oraz śmierć kilu procent populacji wyłącznie z tego powodu.

Nie będzie natomiast gwałtownego przebiegunowania. Bieguny w tej chwili przyśpieszyły przesuwanie się, ale będzie to trwało jeszcze dziesiątki lat. Prawdopodobny najbliższy termin na gwałtowne przestawienie jest za 58 lat, lecz tylko w przypadku specjalnej ingerencji (np. szóstej gęstości).

Mówi się o kilku dniach ciemności. W kosmosie nikt nic na ten temat nie wie. Jeśli chcielibyśmy snuć przypuszczenia, to może chodzić o interwencję obcej cywilizacji, która zamanipuluje planetą. Jak wspomniałam w poprzednim rozdziale możliwości mają ogromne. Lecz taka manipulacja, bez wiedzy Ziemian, nie wróżyłaby niczego dobrego.

Można by straty zminimalizować, gdyby decydenci zechcieli te fakty wziąć pod uwagę. Ale oni wolą zajmować się głównie uwodzeniem społeczeństwa i zastanawiać, jak zorganizować emerytury za trzydzieści lat, uwzględniając dzisiejszy system. Adresuję do nich powiedzenie: „Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb ucięli”. Cywilizację czeka jeszcze kilka niespodzianek, o których nie mają pojęcia, i co gorsza, nie mają zamiaru się dowiedzieć. Za chwilę to, czym się z takim zapałem zajmują, stanie się nieaktualne i w obliczu katastrofalnych zagrożeń, śmieszne i trywialne.

Powodzenie fali zależy od tego, jak każdy z nas się zachowa. Jeśli odpowiednia ilość ludzi przyjmie nowe algorytmy i pozwoli swojej świadomości przeskoczyć na wyższy poziom, to cywilizacja odrodzi się w nowej szacie. Nareszcie zapanuje upragniona złota era!

Jeśli, natomiast ludzie nie przyjmą nowej świadomości, czeka cywilizację bezwzględna zagłada w ciągu kilkunastu lat. Jeżeli tak wielu ludzi będzie dalej ignorowało ostrzeżenia, udawało, że nic się nie dzieje i ciągle starania o swój rozwój odkładało na później, to nastąpi ta druga ewentualność.

Jak będziesz czuł się Czytelniku, kiedy świat będzie się walił, a Twoi bliscy będą umierać z głodu i wycieńczenia?

Ty, natomiast, będziesz miał świadomość, że kiedy mogłeś przeciwdziałać temu, nie zrobiłeś NIC.

Zmiany oczekiwane przez szóstą i piątą gęstość.

Jak już wcześniej napisałam, podłożem jest zmiana warunków na DSŚ i przestrzeni. Do tych nowych warunków dostosować się musi cała przestrzeń egzystencjalna. Algorytmy zaskoczą na nową generację, niektóre podfraktale połączą się, stwarzając nowe poziomy, w tym poziomy świadomości.

Jak to się odbije na ziemskim społeczeństwie?

Na czwartej gęstości zostaną umysły z przewagą cząstek synchronizacyjnych, które są zdolne do funkcjonowania na wyższych sferach tej gęstości. Jednocześnie znikną umysły związane z najniższą obecnie sferą. Zostanie wyczyszczona „podszewka” czwartej gęstości. Przestaną nas męczyć nieprzyjemne istoty tam żyjące. To automatycznie podwyższy poziom ziemskiego mentalu.

Zanim jednak cywilizacja wraz z planetą przejdą do następnego etapu ewolucji, będzie trzeba przejść przez kilka nieprzyjemnych okoliczności. Lightworkerzy i istoty niewcielone, na piątej i szóstej gęstości, robią co w ich mocy, aby infrastruktura cywilizacji jak najmniej ucierpiała.

W trakcie przechodzenia fali wymagana będzie możliwość podłączenia się pod wyższe sfery DSŚ. Jeżeli struktura człowieka będzie w stanie podłączyć się pod nowe programy siatek – to taki człowiek przetrwa i będzie mu się żyło znacznie lepiej niż do tej pory. Możliwość podłączenia zależy od stanu struktury i poziomu świadomości. Jeżeli most kwantowy istnieje i zostały nabudowane przez człowieka odpowiednie struktury fraktalne to będą one uruchomione przez wytworzenie kształtów przejścia (Patrz rozdz. Kształty przejścia), Uruchomienie to jest umożliwione nowym oprogramowaniem siatek świadomości w synchronizacji ze strumieniem zewnętrznym.

Fragment książki: "Hiperfizyka - Między chaosem a świadomością"

Dodatkowe informacje

  • Prawa autorskie:

    Licencja
    Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Z wymogiem załączenia podpisu autora oraz linku do strony www.wolnaludzkosc.pl

Oceń ten artykuł
(13 głosów)
Ostatnio zmieniany Czwartek, 12 czerwiec 2014 11:18

Rozmowy zaawansowane