Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 172
Kategoria: Artykuły

Etapy rozwoju cywilizacji

Autor: Wtorek, 17 czerwiec 2014 00:00   Czytany 34636 razy

Przyjmuje się powszechnie, że o poziomie rozwoju cywilizacji świadczy rodzaj technologii, jaką dysponuje. Tymczasem sama technologia mówi niewiele o poziomie świadomości istot i dla cywilizacji nie jest celem samym w sobie. Może być co najwyżej bodźcem i przyczynkiem do rozwoju, natomiast celem jest rozwój samych istot. To nie istoty służą cywilizacji, tylko cywilizacja jest polem doświadczalnym, na którym eksperymentują budując same siebie. Budowanie siebie jest procesem bardzo złożonym i długotrwałym. Istota wiedzę, świadomość i własną indywidualność tworzy bowiem etapami.

W naszej galaktyce życie w tej chwili powstaje niekoniecznie w sposób naturalny, a ewolucja często jest sterowana przez rozwinięte istoty. Większość początkujących cywilizacji zakładana jest sztucznie a rozwój ich jest sterowany. Taką właśnie sytuację mamy na Ziemi. To, co dzieje się w świecie materialnym jest tylko objawem tego, co zostało zaplanowane w innych rzeczywistościach i realizowane jest przez bardziej od nas rozwinięte cywilizacje. Rozwój jest wyreżyserowanym dramatem, w którym mniej lub bardziej świadomie grają aktorzy, będący jednocześnie podmiotem i przedmiotem tego dramatu. Cywilizacja jest sceną, placem zabaw, symulatorem, w którym trenuje się istoty po to, by stały się wielkimi, samodzielnymi istnościami wszechświata. Przed ukończeniem edukacji ze sceny można zejść wyłącznie w nieistnienie. Natomiast po jej zakończeniu istota sama staje się reżyserem następnych dramatów.

Proces rozwojowy, który przechodzi istota, zawarty jest w ścieżce ewolucyjnej. Ścieżka ta określa cel, jaki istoty mają osiągnąć (specjalizację rozwojową), dopasowuje rodzaj istnienia do środowiska i określa scenariusz całego rozwoju. Większość ścieżek ewolucyjnych realizowana jest właśnie w cywilizacjach. W wielu ścieżkach technologia jest jednym z istotnych narzędzi rozwojowych na niektórych etapach ewolucji, jednak nie jest to narzędzie jedyne. Narzędziami są przede wszystkim sytuacje życiowe, jakim istota jest poddawana.

Proces rozwoju jest kontrolowany tylko częściowo. Dostarcza się raczej cywilizacji środki do tworzenia a nie gotowe rozwiązania. Cywilizacja dostaje wędkę – nie rybę. To, co istoty stworzą sobie w ramach dostępnych środków, to już jest ich sprawa. Bowiem od ich decyzji i starań zależy, czy pójdą prostą i łatwą drogą, czy też ich wybory poprowadzą drogą wyboistą i krętą. Rozwiązań jest wiele i w ich zakresie istoty mają wolną wolę. Interwencje ze strony twórców ścieżki ewolucyjnej następują wówczas, kiedy osiągnięcie celu jest zagrożone.

 

W tym artykule będzie mowa o etapach rozwoju istot budujących swoją indywidualność.

 

Zbiór istot sprzężonych wspólnym polem mentalnym, organizacją życia i środowiska, tworzących jakiś system, nazywamy cywilizacją. Poziom cywilizacji zależy od ich indywidualnego poziomu i odwrotnie – poziom cywilizacji narzuca istotom poziom rozwoju. Istoty początkujące dostają od razu gotowy pakiet treści do przyswojenia. Mogą nim dysponować, choć nie wypracowały go osobiście. Natomiast istoty starsze są często tłamszone, jeśli cywilizacja jest poniżej ich własnego poziomu. Nie mogą wtedy przejawić wszystkich swoich możliwości i mocy. Jedynie w prawidłowo zorganizowanej cywilizacji wszystkie istoty do niej należące powinny znaleźć dla siebie bodźce rozwojowe i treści adekwatne do swojego poziomu. Dlatego cywilizacja jest zwykle zorganizowana hierarchicznie: istoty o najwyższych poziomach zajmują się kierowaniem całym systemem (to są ich treści i bodźce), zaś istoty o niższych poziomach spełniają wszystkie inne role i w tym znajdują adekwatne do swoich możliwości zadania i treści.

Na ziemi było już wiele cywilizacji, lecz były one na innych (od naszej) ścieżkach rozwojowych.

Współczesna cywilizacja pojawiła się ok. 9000 lat temu. Jej ścieżka ewolucyjna jest dość nietypowa, bo została stworzona z kombinacji rdzennej ścieżki ziemskiej i narzuconej na nią ścieżki jaszczurzej. Ścieżka ziemska jest pradawną ścieżką, która była obowiązująca w poprzednich cywilizacjach. Jednak w wyniku podboju ziemi przez cywilizacje jaszczurze została ona zmodyfikowana dla potrzeb okupanta. Z połączenia obu ścieżek powstała trzecia ścieżka, która jest trudna i niespójna. Zostało w niej zredukowane DNA, przez co współczesny człowiek dysponuje znacznie uboższymi możliwościami w porównaniu z ludźmi z poprzednich cywilizacji.

 


Cywilizacja, w której żyjemy rozwijała się w następujących etapach:

 

Pierwszy etap:

 

Instynkt i intuicja

 

Zaczął się mniej więcej 9000 lat temu. Chodziło w nim o wdrożenie podstawowych treści nadanych w ścieżce ewolucyjnej.

Człowiek miał dostosować się i przyzwyczaić do środowiska oraz nauczyć się odbierania przez ciało bodźców. Można powiedzieć, że była to nauka obsługi ciała i zachowania się w środowisku.

Instynkt jest nadanym, gotowym schematem reakcji. Intuicja natomiast jest odbiorem sygnałów z wyższych poziomów fraktalnych istoty, nie objętych jeszcze świadomością. Na tym etapie chodziło też o to, aby intuicja była odbierana w sposób czysty i niezakłócony.

Nam, ludziom współczesnym może się wydawać, że przymioty, które posiadamy, są oczywiste, ale ludzkość rozpoczynająca ewolucję w tej linii ewolucyjnej musiała się tych oczywistych dla nas zachowań i reakcji nauczyć. To ich zdobycz i umiejętności posłużyły następnym pokoleniom jako gotowe schematy reagowania na podstawie, których można było budować kolejne mechanizmy wewnętrzne i rozbudowywać wiedzę i świadomość.

 


 

Drugi etap:

Żądza i realizacja.

 

Rozpoczął się ponad 7000 lat temu a skończył ok. 5000 lat temu.

Jedną z treści, jakie człowiek miał sobie przyswoić na tym etapie, to spontaniczna kreacja. Teraz człowiek powoływał do istnienia wszystko, co dało się powołać. Na zasadzie – jeśli mogę coś zrobić – to robię to. Drugą cechą do nabycia była umiejętność rozpoznawania i zaspokajania własnych potrzeb. Umiejętność zadbania o siebie. Potraktowane to było jako cel sam w sobie. Przeżycie jako takie było najwyższym dobrem, a służyło mu właśnie zaspokojenie potrzeb własnych.

Nie przez przypadek ten okres zbiegł się z dużym skokiem cywilizacyjnym. Polegał on na wprowadzeniu rolnictwa, budownictwa i zakładaniu dużych osad, w których panowała już hierarchia władzy i podział pracy. Zorganizowanie życia i stworzenie gospodarki dawało większą możliwość zaspokojenia potrzeb ludzi.

Ten skok cywilizacyjny i mentalny był możliwy dzięki zdobyciu przez człowieka podstawowych umiejętności na pierwszym etapie rozwoju. Teraz miał się on nauczyć rozpoznawać i realizować swoje potrzeby. Miał stać się ekspansywny i śmiały w tej ekspansji. To uświadamia i buduje indywidualny zręb istoty. Istota ma docenić samą siebie i zauważyć swoją odrębność. Jest to podstawowy etap budowania ego.


 

Trzeci etap:

Siła, moc, spełnienie.

Rozpoczął się ok. 5000 lat temu a skończył ok. 2500 lat temu.

Na nim człowiek miał się nauczyć uświadamiać sobie i precyzować swoje oczekiwania. Jest to ważny etap w rozwoju samoświadomości. Istota musi zdać sobie sprawę z tego, że czegoś się po sobie spodziewa i czegoś od siebie, dla siebie, wymaga. Po raz pierwszy pojawiło się tutaj świadome dążenie do samodoskonalenia. To samodoskonalenie realizowało się poprzez zdolność do poświęcenia się w imię wyższych celów – dla tworzenia czegoś.

Od 3000 lat p.n.e. do końca poprzedniej ery, człowiek miał umocnić swoje ego poprzez podkreślanie swojego znaczenia. Priorytetem było wytworzenie poczucia własnej wielkości i chwały. Z tego powodu wznoszono ogromnym wysiłkiem wspaniałe budowle. Władcy demonstrowali w ten sposób swój majestat. Rozgrywano również bitwy i pojedynki, w których można się było popisać i zademonstrować swoją odwagę oraz poświęcenie. W tym właśnie czasie powstał etos heroicznego wojownika. Wojownika, który dla chwały i sławy poświęci najwyższe dobro jakim jest jego własne życie. Wielkich władców i wojowników oraz ich dokonania opiewali poeci a rzeźbiarze w marmurze oddawali ich wspaniałe postacie i utrwalali dla potomnych na murach wielkich budowli sceny przedstawiające ich bohaterskie dokonania.

Ludzie tamtej epoki pełni byli żądzy i namiętności oraz nieopanowanych emocji. Byli również okrutni i bezwzględni, lecz takie ich zachowanie było spowodowane brakiem innych treści w przestrzeni mentalnej. Byli tacy, jacy mogli być w tych warunkach. Następne cechy mają wypracować w kolejnych etapach ewolucji.


 

Czwarty etap:

Wiara, nadzieja, miłość”

Etap, który w tej chwili się kończy.

Etap ten zaczął się ok. 500 lat p.n.e. Brzmiały jeszcze wtedy echa chwały wielkich bohaterów i ich postawy nadal stawiano za wzór – jeszcze dziś jesteśmy zafascynowani bohaterstwem i heroizmem dawnych wojowników i władców. Nic zresztą dziwnego, bo cechy te oparte były na czystych wartościach Rdzenia a są one nieprzemijające i stanowią podstawowe źródło jakości i wielkości wszechświata. Mamy je w sobie, bo są one dorobkiem ewolucyjnym cywilizacji.

W tym czasie jednak powstawały już inne treści. Pojawiły się na ziemi istoty, które wyprzedzały swoim rozwojem cywilizację. Byli to wielcy myśliciele, którzy służą nam za przykład do tej pory. Oni pokazali, że ten widzialny świat jest tylko małą manifestacją czegoś znacznie potężniejszego. Uświadomili, że jest „obok” wielka przestrzeń , od której ten świat zależy. Oni rozumieli, czym jest człowiek i przestrzeń, i to rozumienie przekazali ludzkości. Lecz aby ludzkość zaczęła ten ich przekaz sobie uświadamiać, musiało upłynąć aż 25 wieków. Co działo się w międzyczasie?

W naszej kulturze rzeczywisty przełom zaindukowała grupa ludzi, której liderem był Jezus Chrystus. On przekazał i zwerbalizował ideę oraz stworzył warunki do jej rozprzestrzeniania. Nie znaczy to, że Jezus i jego ludzie (ówcześni lightworkerzy) stworzyli nową epokę. To przestrzeń mentalna Ziemi i poziom ewolucyjny jednostek był gotów na wejście w nową fazę rozwoju. Oni postawili przysłowiową kropkę nad „i” i zmaterializowali to, co było już w przestrzeni. Nie oznacza to wcale, że idee Jezusa zostały wdrożone w postaci dosłownej. Wręcz przeciwnie. Ideał został bardzo mocno zmodyfikowany i przyjęło się tylko to, na co ludzie byli gotowi. Uczniowie Jezusa przekazali je w sposób, na jaki było ich stać i zgodnie z ich własnym rozumieniem, które, co oczywiste, nie dorównywało swoją głębią mistrzowi.

Na tym etapie ewolucji człowiek miał wyraźnie odróżnić siebie jako jednostkę (własne ego) od reszty świata, a przede wszystkim wszechświata. To, co ludzkie było profanum a to, co zewnętrzne sacrum. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa bardzo mocno to zaznaczano. Człowiek i materia byli nikim, zaś wielkim był tylko Bóg. W tej chwili ludzie, nadążający za ewolucją, nie zgadzają się z takim pojęciem rzeczywistości ponieważ zaindukowana już została w nas następna faza rozwoju, której będzie przyświecać „wiedza, rozsądek i świadomość”. Ale o tym za chwilę.

Ten etap ewolucji miał wyekstrahować poczucie odrębności i oddzielenia od wszechświata oraz umocnienie „ego” jako indywiduum. Miało się to dokonać za pomocą porównania siebie z zewnętrzem, którego nie można postrzegać, ani wziąć udziału w byciu „tam”. Bez tej fazy nie ma możliwości wejścia w fazę pełnego indywidualizmu.

Ćwiczeniem było tu przeżywanie treści wiary, nadziei i miłości.

Wiara oznacza oczekiwanie na coś zewnętrznego.

Nadzieja – oczekiwanie, że coś z zewnątrz przybędzie i uczyni człowieka szczęśliwym. Szczęście tutaj jest czymś będącym poza człowiekiem.

Miłość – jakaś bliżej nieokreślona siła, która rządzi wszystkim i jest poza istotą.

Miłość w tej chwili jest postrzegana również jako pojęcie, pod którym kryją się takie cechy jak życzliwość, tolerancja, zrozumienie, empatia, bezinteresowność, wybaczanie. Niewątpliwie są to cechy pożądane dla istoty żyjącej w społeczeństwie i świadczące o wysokim poziomie rozwoju, ale istota cechy te musi rzeczywiście posiadać – być tymi cechami, a nie tylko je deklarować. Jeśli jest „tym” wówczas można powiedzieć, że jest w stanie miłości.

Ten etap rozwoju objawiał się w sposobie myślenia odzwierciedlonym m.in. w sztuce. W średniowieczu poeci zamiast wielbić wojowników walczących dla chwały, pisali teraz poematy na cześć bladolicych niewiast, a trubadurzy śpiewali pieśni ku chwale rycerzy starających się o względy pięknych dam. Na obrazach uwieczniano już nie bitwy, a rachitycznych, umęczonych i rozmodlonych świętych. Naturalnie to jest tylko część prawdy, bo okrucieństwo i wojny toczyły się w najlepsze. Człowiek bowiem starał się dopiero o zdobycie tych cech, a jeszcze ich nie posiadł. Jednak idea przyświecająca wojnom, była inna niż w starożytności. Teraz walczono o rozprzestrzenienie ideałów tej epoki, a nie jak poprzednio, tylko dla samej chwały osobistej.

Wojny są również objawem rywalizacji i ambicji. To są też cechy, które miały wytworzyć w człowieku określony skutek. Tym skutkiem jest dążenie do rozwoju i samodoskonalenia. Wojny w zasadzie były zabawą dla władców, którzy w ten sposób realizowali swoje ambicje, dążąc poprzez to do własnego rozwoju. Tymczasem w pozostałych uczestnikach wojny narastał bunt przeciwko takiej rzeczywistości. Wytworzenie owego buntu było jednym z celów takiej sytuacji. Ludzkość miała zostać uciemiężona do tego stopnia, aby w końcu zbuntować się przeciwko tyranii. Ów bunt wytworzył treści, o jakie chodziło. Są to wartości spójne z dążeniem do indywidualizmu, czyli podkreślenie swojego znaczenia, poprzez chociażby przeciwstawienie się swojemu zniewoleniu. Wytworzenie wartości dążenia do wolności i samokreacji jest promowaną przez Rdzeń bardzo cenną treścią dla całego wszechświata.

W czasie tych dwóch tysięcy lat różne były objawy sposobu myślenia mającego doprowadzić do tego, by człowiek uzyskał świadomość bycia wyodrębnioną z przestrzeni indywidualną jednostką. Jedne były bardziej skrajne i dosłowne, w innych przebijały treści poprzednie lub już następne.

W skład pojęcia „miłość” wchodzi również odczuwanie współczucia wobec istoty cierpiącej. Tego też miała nauczyć się ludzkość na tym etapie rozwoju. Niewątpliwie poziom współczucia i wrażliwości na cudzą niedolę jest wyższy niż był kiedyś, ale również widać ogromne zapóźnienia niektórych ludzi w tym względzie.

Inną treścią, jaką miał w tym okresie wytworzyć człowiek, było poszukiwanie własnej głębi świadomości. Głębia świadomości polega na uchwyceniu wielu wątków myślowych jednocześnie. Trzeba było wprowadzić do rozwoju mechanizm zmuszający umysł do samo weryfikacji i wielokrotnego rozpatrywania tych samych zagadnień tak, aby dostrzec w nich różne aspekty. Służyć temu miała skłonność dosentymentalizmu, który polega na mentalnym cofaniu się do poprzednich sytuacji i z przyjemnością rozpatrywaniu ich wielokrotnie. Sentymentalizm był traktowany jako duża wartość. Szczególnie widoczny był w okresie romantyzmu. Za romantycznym sentymentalizmem rzeczywiście kryje się głębia i wielowątkowość.

Innym mechanizmem skłaniającym do wewnętrznego przeżywania była podatność na melancholię idepresję. W tych stanach umysłowych człowiek częściowo izoluje się od bodźców zewnętrznych i skupia na swoim wnętrzu rozpatrując własne myśli i odczucia.

Następnym elementem świadomości i odrębności, którą człowiek miał wykształcić było zauważenie zewnętrznej manipulacji. Odróżnienie programów narzuconych z zewnątrz od tego, co człowiek sam stworzył w sobie i co jest mu potrzebne w danym momencie rozwoju. Temu miał służyć samokrytycyzm. Właściwie pojęty, pozwala obiektywnie spojrzeć na siebie i zobaczyć swoje niedoskonałości, a przede wszystkim pozwala odróżnić własne treści od tych narzuconych.

Kolejnym ważnym zadaniem w kończącym się obecnie okresie ewolucyjnym było opanowanie emocji i wytworzenie kontroli nad sobą. Emocje mają być użyteczne człowiekowi jako narzędzie, którym ma się posługiwać. Nie mają być wartością samą w sobie. To człowiek ma mieć emocje – a nie emocje człowieka.

Lansowana przez niektórych gloryfikacja emocji jest błędem i właściwe świadczy o zapóźnieniu w rozwoju. W następnym etapie ewolucyjnym będzie wymagane opanowanie emocjonalne i swego rodzaju „emocjonalny chłód”.

Wylewność, egzaltacja i deklarowanie miłości jest objawem przeżywania treści z kończącej się epoki i często towarzyszy faktycznej nietolerancji, będącej na pograniczu nienawiści. Jest to jednak manifestacja dużej potrzeby posiadania wymaganych cech, gdyż czas na ich uzyskanie się kończy. Często jednak ludzie epatujący tego rodzaju emocjami, manifestują dopiero potrzebę posiadania tych cech, a nie cechy już wykształcone.

Etap oddzielenia można przeżywać jeszcze na inne sposoby. W naszej galaktyce jest on również realizowany za pomocą mechanizmu najpierw przywiązania, a potem odrzucenia. Jeszcze inny sposób to ostra świadomość śmierci struktury w każdym momencie życia oraz ciągłe zagrożenie bytu.

Jeszcze inny sposób to bycie w ciele o bardzo dużej niestabilności i przez to również ciągłe zagrożenie życia.

Pojawia się tu pytanie, który sposób nauki tych treści jest najbardziej dolegliwy dla istoty? Wydaje się, że „nasz” wcale nie był najgorszy z możliwych.

Z nakazów ewolucyjnych można wysnuć wniosek, że rozwój istoty ma prowadzić do jej zindywidualizowania. Takie jest zamierzenie Rdzenia – stworzenie potężnych indywidualności. Tak jest rzeczywiście, bowiem Wszechświat opiera się na potężnych istotach. Jest właściwie taką istotą.

Dość popularne mniemanie jakoby należy wyzbywać się własnej indywidualności (ego) jest fałszywe. Zostało wprowadzone przez okupantów ludzkości po to, aby ta nie stała się samo stanowiącą jednostką kosmiczną, a poszczególni ludzie byli bezwolni i ulegli. Ta manipulacja była łatwa do wprowadzenia na bazie fazy rozwojowej, mówiącej o tym, że człowiek jest profanum w porównaniu z wielką wszechświatową siłą i będącym na zewnątrz człowieka Bogiem, od którego w pełni zależy.

Pielęgnowanie indywidualności jest również tylko pozornie sprzeczne z dążeniem do jedności. Bowiem Jedność jest celem ostatecznym. Jednak nie można do niej dojść inaczej, niż poprzez wykształcenie indywidualności. Wygląda na to, że Wszechświat zdecydowanie dąży najpierw do zindywidualizowania jednorodnej masy przestrzeni a następnie ponowne zjednoczenie jej fragmentów, ale już na innym poziomie wewnętrznej organizacji.


 

Piąty etap:

Wiedza, rozsądek, świadomość.

 

Ten etap ewolucji ma trwać ok. 500 lat.

Żyjemy w tej chwili w czasie, kiedy ścierają się dwie epoki. Istnieje teraz mnóstwo różnych prądów będących mieszanką wpływów epok poprzednich i epoki następnej. Ewolucyjni maruderzy hołdują jeszcze poprzednim treściom, z pełną zapalczywością zwalczając wartości będące przyszłością. Wręcz karykaturalną postacią starych treści jest pseudofilozofa New Age. W sposób zabawny, wręcz groteskowy, podsumowuje cele poprzedniej epoki. Jednak jest to niepoważny bełkot, bardzo szkodliwy w tym ważnym dla świata okresie. Wypacza bowiem kierunek rozwoju i prowadzi na manowce swoich wyznawców.

Religie mają w dalszym ciągu ogromną władzę nad ludźmi, narzucając sposób myślenia i uzurpując sobie prawo do dysponowania rządem dusz i ciał. Z drugiej strony zaś istnieje silne lobby skrajnie racjonalistyczne i redukcjonistyczne. Do niego należy właściwie cała nauka. Racjonalizm jest trendem przyszłości, ale racjonalizm uwzględniający spojrzenie szersze niż tylko oparte na logice oraz umyśle operującym na niskich poziomach fraktalnych wszechświata.

Te trzy zasadnicze nurty z wielką determinacją robią co w ich mocy, aby zahamować postęp. Aktywnie zwalczają wszystko, co nowe, bowiem ich zwolennicy nie są w stanie przestroić na to „nowe” swoich umysłów. Są ostatnim bastionem starego świata, którego dni są już policzone.

Różne takie zastrzeżenia można postawić, patrząc na świat objawiony z punktu widzenia człowieka. Z tej perspektywy nie widać głębszego sensu wydarzeń, które nam się przydarzają.Jeśli jednak spojrzymy na to, co było, jest i będzie z punktu widzenia konieczności ewolucyjnych i fizyki przestrzeni okaże się, że wszystko jest takim, jakie może być. To, co było i co będzie, jest efektem możliwości przestrzeni w danym momencie. Dzięki takiemu zrozumieniu nie możemy popaść w pesymizm i rozpacz myśląc, że jesteśmy jedynie pionkami w grze. Co prawda jest to gra, ale jesteśmy w niej jednocześnie pionkiem i rozgrywającym.

Właśnie ze zrozumienia tego faktu wynika mądrość i to, co nazywamy miłością uniwersalną. To z tego zrozumienia, a nie z założenia i deklaracji miłości, wynika miłość. Okres pojmowania miłości jako jakiejś enigmatycznej siły, która „załatwia” wszystko, już minął. Teraz przyjdzie czas na konkretną wiedzę, rozsądek i świadomość.

Pragnę zwrócić również uwagę czytelnika na oryginalne, a być może dla niektórych nawet bulwersujące, podejście i przedstawienie relacji między człowiekiem a jego rolą we wszechświecie, przedstawione w tym artykule. W powszechnym bowiem mniemaniu uważa się, że natura, Bóg, przestrzeń, inne istoty i cywilizacje powinny nieba przychylić człowiekowi oraz, że dla jego wygody i szczęścia istnieje świat i tylko jakimś niebywałym przeoczeniem jest to, że nie spełnia on ludzkich oczekiwań. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. To nie wszechświat, świat i przestrzeń są dla człowieka, tylko człowiek dla nich. Jedyne, co jest ważne to rozwój i świadomość prowadząca do jedności. To tworzenie i uzupełnianie bazy informacyjnej wszechświata. Istoty, jako świadome jednostki, mają to właśnie robić. W związku z tym muszą wypełniać założenia przestrzeni. Takim założeniem jest ścieżka ewolucyjna, której trzeba się podporządkować. Nie ma innego wyjścia – chyba, że będzie nim inna ścieżka, która też podlega warunkom przestrzeni. Kiedy jednak pojmie się na czym polegają te warunki, to przestaną być one dotkliwe i bulwersujące,a staną się fascynujące. Mamy wyznaczony tor treningowy, który ma nas doprowadzić do doskonałości. Dobrze byłoby zaufać trenerom i poddać się treningowi. Oczywiście można też w każdej chwili z treningu zrezygnować. Tyle że wtedy taka istota skazuje się na odtrącenie przez przestrzeń i wcześniej czy później trafi na „kosmiczny kompost”.

Poniżej czytelnik spotka takie stwierdzenia jak: cywilizacja i człowiek musi, powinien, wymagane będzie. Z powodu zachowania poprawności filozoficzno-semantycznej nie powinny się one znaleźć, ale... niestety, lub może na szczęście, jesteśmy na określonym torze przeszkód, który dla nas postawiono, po to, aby nas wytrenować. Można z tego treningu zrezygnować i nie poddać się koniecznościom, jednak wówczas należy liczyć się z konsekwencjami, które podałam wyżej.

 


 

Jakie treści ludzkość będzie musiała opanować w przyszłości?

 

Wiedza – ma być podstawą dla mentalu. Konkretem na bazie, którego ma nadbudowywać się świadomość. Mglista i subiektywna mistyka i religia odejdzie w zapomnienie jako poprzedni system pojęciowy – system na niższym poziomie, niż konkretna wiedza na temat rzeczywistej budowy i funkcjonowania wszechświata. To wiedza ma zbudować obiektywną świadomość. Obiektywną, dlatego, że opartą na pojęciach odzwierciedlających rzeczywistość natury. Pojęciach jak najmniej zależnych od osobistego do nich stosunku jednostki. Takie podejście pozwala na zrozumienie innych istot, bo wyłącza filtr subiektywnej klasyfikacji. To nie miłość z poprzedniej epoki jest gwarantem pokojowego współistnienia i tolerancji, a właśnie zrozumienie. Pomimo, że do tej pory miłość była na sztandarach, to jakoś w praktyce jej pozytywnych skutków nie widać, dlatego, że to nie ta, niezidentyfikowana siła, daje możliwość pokojowego współistnienia. Źródłem pokojowego współistnienia jest świadomość, czyli zrozumienie.

Zniknąć ma z przestrzeni mentalnej myślenie o świecie jako o składance oddzielnych kawałków. Ludzie mają uwewnętrznić świadomość tego, że wszystko jest ze wszystkim połączone i nie ma możliwości całkowitego wyizolowania jakiegokolwiek elementu. Świadomość tego faktu ma ogromne znaczenie dla całego systemu cywilizacyjnego. Głównymi konsekwencjami takiego myślenia są współpraca i tolerancja.

Osiągnięcie tego poziomu w cywilizacji nie jest łatwe, bo aby to zadziałało w pełni, to wszyscy jej członkowie muszą te treści uwewnętrznić. A wiadomo, że trudno znaleźć równowagę między tolerancją dla innych i robieniem swojego, wtedy gdy ci inni tolerancji nie wykazują. Trudno jest również współpracować z kimś, kto jest wrogiem.

 

Świadomość – to możliwość objęcia wielu zależności jednocześnie, to myślenie wielowątkowe. Pozwala na głęboki i obiektywny wgląd. To jest to, co stwarza podłoże do rozwoju mądrości oraz tego, co nazywamy dobrocią lub miłością.

Człowiek świadomy ma jednocześnie otwartą czakrę serca. To otwarcie będzie obowiązywało ludzi przyszłej epoki. Objawy otwartej czakry serca są zupełnie inne niż wyobraża to sobie większość współczesnych ludzi. Nie jest to bynajmniej egzaltacja i emocjonalne uniesienie – wręcz przeciwnie. Świadomość jest pozaemocjonalna i odbierana przez nas jako „chłodna”. Przyszli ludzie nie będą więc wylewni i emocjonalni. Będą chłodni i dostojni. Za to będą mądrzy, dobrzy, uczciwi i życzliwi wobec siebie. Będą żyli w zgodzie ze sobą i wszystkimi dookoła. Będą dbali o istoty o niższych poziomach świadomości i żyli w harmonii z planetą i całym kosmosem. Będą znali i rozumieli głębokie zależności między elementami natury i przestrzeni.

Jeśli ścieżka ewolucyjna przewiduje rozwój technologiczny, to na tym etapie cywilizacja opanowuje wysoką technologię. W tym momencie jest to już możliwe, ponieważ podejście do wiedzy jest racjonalne i rozsądne, a istoty mają też wystarczające możliwości umysłowe pozwalające im na stworzenie technologii oraz odpowiedni poziom moralny, aby nią odpowiedzialnie zarządzać. Trzeba dodać, że właśnie dlatego na Ziemi nie są jeszcze dopuszczone nowoczesne technologie. Nieodpowiedzialna ludzkość wysadziłaby nimi planetę. Jest wiele przyczyn nie dopuszczenia do zasadniczego przeskoku technologicznego. Trzeba te przyczyny objąć głębią świadomości, bowiem ich konotacja jest rozległa.

Epoki teraźniejszą i przyszłą połączy okres przejściowy trwający minimum pięć (5) a maksimum pięćdziesiąt (50) lat. W tym czasie w przestrzeń mentalną będą wprowadzane treści potrzebne do zrealizowania tego przejścia oraz wyznaczony będzie przyszły kierunek rozwoju. Okres przejściowy zacznie się w połowie 2013 roku.

Ten czas będzie wymagał od ludzi intensywnych działań. Konieczne będzie wykazanie się zdecydowaniem i przebojowością po to, aby sprawnie wyegzekwować warunki dla przyszłości. Każdy człowiek chcący nadążyć za zmianami, powinien wyznaczyć sobie własny cel i konsekwentnie do niego zmierzać. Również my, jako społeczność, musimy wyznaczać sobie cele i je realizować. Potrzebna do tego będzie determinacja, ponieważ istnieją jeszcze siły, które będą starały się użyć wszelkich metod aby temu przeszkodzić. W przypadku, kiedy zbagatelizujemy sobie te powinności, może okazać się, że straciliśmy szansę na urządzenie świata po swojemu.

W przyszłości wymagana będzie umiejętność wielowątkowego myślenia, której objawem jest holistyczne podejście do rzeczywistości oraz głębia świadomości. W okresie przejściowym przestrzeń sugerować będzie wdrażanie się do takiego sposobu myślenia. Łączy ono również postrzeganie oparte na odczuwaniu/czuciu oraz postrzeganie oparte na myśleniu. Ta dualność ma zostać zniwelowana. Myślenie będzie poparte czuciem lub czucie zanalizowane myśleniem.

Wymagana będzie również umiejętność połączenia tego, co naturalne z tym, co nienaturalne. Oznacza to, że technologia będzie akceptowana jako coś oczywistego i ściśle związanego z człowiekiem i środowiskiem. Elementy tego podejścia istnieją już w tej chwili, tyle, że nie uwzględnia się na razie potrzeb środowiska. Coraz więcej jednak ludzi zaczyna rozumieć, że planety niszczyć nie wolno. W przyszłym świecie myślenie o technologii, jako o nieodzownym składniku życia i elemencie rozwojowym, będzie uwewnętrznione.

Następną umiejętnością, którą ma zdobyć człowiek jest połączenie w działaniu metodyczności i spontaniczności. Docelowo ma to wytworzyć aspekt spontanicznej metodyczności i metodycznej spontaniczności. Taki ma być w przyszłości model tworzenia.

 

Przyszła cywilizacja ma być rozwinięta technologicznie. Technologia ma umożliwić dalekie kosmiczne podróże i kontakty z innymi cywilizacjami. Jednak człowiek i ludzka cywilizacja muszą wyrobić w sobie tożsamość cywilizacyjną i dążyć do samostanowienia. Będzie potrzebna determinacja w obronie swojej suwerenności i gotowość do obrony wolności. Ziemianin będzie miał poczucie dumy z siebie i z tego, że jest Ziemianinem. Rozpłynięcie się w masie wszechświata i nijakość są w tej ścieżce ewolucyjnej zakazane.

Przyszli ludzie będą mieli możliwość abstrakcyjnego i wielowątkowego myślenia. Zrozumienie siebie i zintegrowanie różnych aspektów rzeczywistości będzie wymagane od każdego. Na tej podstawie wytworzy się głębokie poczucie własnej wartości. To z kolei pociągnie za sobą dużą tolerancję wobec innych istot. Człowiek będzie musiał się przystosować do kontaktu z przybyszami z kosmosu. To wymaga dużej dozy akceptacji i tolerancji, by nie dziwić się innymi sposobami funkcjonowania. Dzisiejszemu człowiekowi trudno jest znieść inny kolor skóry, narodowość, religię czy orientację seksualną. Z pełną zapalczywością zwalcza się nawet każdy inny sposób myślenia niż własny. W przyszłości jakikolwiek rasizm i narzucanie jednej prawdy dla wszystkich będzie nie do przyjęcia. Wykluczeniu rasizmu i nietolerancji sprzyja obowiązek ewolucyjny kształtowania samoświadomości i zrozumienia siebie. Zrozumienie siebie pomaga również zrozumieć innych. To z kolei umożliwi zaakceptowanie potrzeb innych istot, które to potrzeby mogą być skrajnie różne.

Już niebawem, bo w okresie przejściowym, ludzie przeznaczeni do budowania przyszłego świata zaczną odczuwać wielką konieczność kreacji i samorealizacji. W przyszłości położony będzie duży nacisk na to, aby człowiek był twórczy i aktywny. Wewnętrzną „karą” za bierność i lenistwo będzie frustracja nie do zniesienia. Przypuszczam, że nie będzie przymusu do twórczej pracy lub pracy w ogóle, gdyż zapowiada się obfitość wszelkich dóbr.

Dla człowieka stanie się oczywiste, że należy kontrolować prokreację i dostosowywać liczebność populacji do możliwości środowiska i realizacji celów ewolucyjnych. Spontaniczna prokreacja będzie nie do pomyślenia. Seks natomiast stanie się cennym bodźcem rozwojowym, przyjemnością i sztuką. Relacje seksualne będą wyłączone z prokreacji i staną się potrzebnym elementem rozwojowym. Seksu będziemy się uczyli tak samo jak innych umiejętności.

Przestaną istnieć religie w tym buddyzm, który uważany jest teraz za bardzo dobry sposób rozwoju. Filozofie wschodu nie będą już wyznacznikiem zaawansowania mentalnego. Nawet prawda w nich zawarta nie będzie cytowana dosłownie. Filozofię zastąpią nauki przyrodnicze, które rozszerzą swoje ramy na to, co w tej chwili uznajemy za transcendentalne i nienaukowe. Nauka również zmieni swoją metodologię i zacznie brać pod uwagę nie tylko to, co jest w stanie zaobserwować wyłącznie w świecie materialnym. Obecne poznanie polega na badaniu tylko zjawisk czysto fizycznych, a badania oparte są wyłącznie o obserwację faktów w świecie postrzeganym zmysłami fizycznymi człowieka, pomimo, że rozszerzonymi o przyrządy badawcze. Nauka wreszcie przyzna, że nie można wszechświata ograniczać do ludzkiego wzorca poznawczego i sposobu myślenia człowieka. Przyzna, że wszechświat i natura nie mieszczą się w tych ramach, ale jednocześnie poznanie ich jest dostępne i możliwe.

Przyszły paradygmat naukowy obejmie poznanie odgórne tzn. poznanie za pomocą badania samym umysłem i sczytywania informacji bezpośrednio z informacyjnej bazy wszechświata.

Jak widać, ta perspektywa przyszłości jest odległa od wyobrażeń wielu ludzi. Myślano bowiem, że w przyszłości będziemy się rozpływali w medytacji i nic nie robili. Że pożądane będzie tępienie samego siebie, czyli tępienie ego, tak bardzo obecnie modne w niektórych środowiskach. Nastawiano się na wykluczenie technologii i myślenia na korzyść „bujania w obłokach”. Tymczasem będzie wprost przeciwnie.

Zaskoczeni będą również ci ludzie, którzy sądzą, że świat pozostanie taki, jaki jest obecnie, że filozofia wzrostu gospodarczego i demograficznego, wirtualny pieniądz, konkurencja, władza korporacji itp. pozostaną na wieczność. To wszystko lada chwila runie.

Rozczarują się również ludzie myślący, że zostaną przeniesieni do jakiejś mitycznej krainy w innym wymiarze. Niestety, tak się nie stanie. Ziemia pozostanie taka, jaka jest. My pozostaniemy również tacy sami, tyle, że wymagane będzie od nas racjonalne i skomplikowane myślenie oraz walka o swoją wolność i tożsamość.

Jednak człowiek w niedalekiej przyszłości będzie żył w innych ciałach. Genotypy na te ciała zostały przygotowane przez inżynierów genetycznych z innych cywilizacji. Rodzą się już dzieci z nowym DNA, które posiada więcej nici niż obecny kod genetyczny. Jednak ludzie posiadający stare DNA niewiele będą mogli je zmienić– między bajki można włożyć opowieści o nadzwyczajnych zmianach naszych ciał. Owszem, będzie to możliwe w naszych przyszłych wcieleniach, kiedy otrzymamy nowy typ ciał. Aby to się stało, ciała w których żyjemy teraz, będzie trzeba opuścić w klasyczny sposób.

Na bazie nowego DNA będzie możliwe uzyskanie różnych umiejętności, które obecnie uchodzą za paranormalne. Jednak te umiejętności nie mają być celem samym w sobie – celem ma być świadomość oparta na wiedzy i zapracowanie na pozycję naszej cywilizacji w galaktyce. Pozycję stworzoną na podstawie cywilizacyjnej tożsamości i poczuciu własnej wartości jej członków.

 

Czeka nas wobec tego dużo zmian wymagających od nas twórczej pracy i otwarcia umysłu na nowe treści, ale według mnie, to jest właśnie fascynująca przygoda i mamy ogromne szczęście, iż przyszło nam żyć w czasie zmiany epok. Należy ten fakt wykorzystać właściwie, z pożytkiem dla siebie, zbiorowości, jaką tworzymy i planety, której jesteśmy częścią. Bowiem TERAZ OD NAS zależy stworzenie warunków i uruchomienie potencjałów dla przyszłości.

 

Autor: Joanna Rajska

Oceń ten artykuł
(54 głosów)
Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 30 czerwiec 2014 12:16

Rozmowy zaawansowane