Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 172
Kategoria: Artykuły

Uwaga! Ziemia – ostatnie starcie

Autor: Wtorek, 24 luty 2015 17:55   Czytany 9226 razy

Jesteśmy w apogeum fali. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, chociaż i tak jest znacznie lżej niż spodziewaliśmy się. Mogło być dużo więcej kataklizmów, wojna światowa, kryzys ekonomiczny paraliżujący życie, epidemie nowych wirusów itd. Wygląda na to, że większość tych przykrości zostanie nam oszczędzona. Jest tak dzięki intensywnej pracy istot z innych rzeczywistości, cywilizacji i obywateli ziemi będących tzw. lightworkerami. Jest ich już w tej chwili 115 tys. w tym w formie wyzwolonej ok. 9 tys.

To w zupełności wystarczy dla przeprowadzenia transformacji we względnym spokoju i względnej harmonii gwarantując prawie płynne przejście do nowej rzeczywistości. Jednak idealnie nie jest i wcale nie miało być. Ludzkość musi wyciągnąć wnioski z doświadczeń, jakim była poddawana i jakie sama indukowała. Musi świadomie zanegować starą rzeczywistość i świadomie przyjąć nową. Ludzie muszą zauważyć zmianę treści i wartości, bo w przyszłym świecie mają wziąć świadomy udział w tworzeniu rzeczywistości. Wymagana będzie w nim osobista odpowiedzialność na wysokim poziomie za to, co się czyni oraz duża doza uspołecznienia. Polegać ona będzie na zgodnej współpracy ze świadomością dobra wspólnego i ograniczeniu swoich egoistycznych pragnień. Jednak wykluczony jest w nowym systemie stan ujednolicenia indywidualności i zlewnia jej w jedną, kolektywną masę. Stan komuny jest głęboko niesprawiedliwy, bo jednostki wybitne są w nim wyzyskiwane przez tylko sprytnych i bezczelnych kombinatorów. Znamy tę sytuację z socjalizmu gdzie np. zasłużony profesor był wynagradzany gorzej od robotnika i przyświecała przypowieść - „Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Możliwość korzystania z dóbr powinna być adekwatna do wkładu jednostki w ich tworzenie.

Wchodzimy w tej chwili w czas transformacji, w którym zostaje wykonywana selekcja treści i wartości. Już się to objawia ich polaryzacją. Teraz zostają oddzielane ziarna od plew. Do tej pory były zmieszane i trudne do odróżnienia. Zadaniem tego momentu zmian jest wyraźne pokazanie skrajnie różnych treści. Nie należy ich na siłę ponownie łączyć, bo to i tak w tej chwili nie wyjdzie. Za to trzeba się im uważnie przyjrzeć, wyciągnąć wnioski i świadomie wybrać którąś ze ścieżek. Zostało w tej chwili dokonane rozdzielenie rdzennej ścieżki ziemskiej od narzuconej na nią ścieżki jaszczurzej. Jest to czas zrzucania z oczu zasłony iluzji, pozbywania się fałszywej nadziei prowadzącej tylko do rozczarowania i zdemaskowania utopii. Ma być to również weryfikacja celu i sensu życia. Ten czas zapowiada się burzliwie. Ludzie podlegający transformacji są poddani dużemu naciskowi psychicznemu. Muszą uświadomić sobie wiele niewygodnych treści, które mają w sobie oraz zrezygnować z dotychczasowego sposobu myślenia. Nie spodziewajmy się, że będzie to łatwe. Tym bardziej, że „publiczność”, czyli wielu naszych bliskich nie zauważy zmian a w konsekwencji nie przejdzie selekcji. Nie należy liczyć również na to, że jaszczury łatwo oddadzą pole tym bardziej, że nie jest to zgodne z ich naturą. W ich naturze leży walka do ostatniej kropli krwi o swoje wpływy. Narzucą nam walkę na śmierć i życie, bez żadnej przesady w tym stwierdzeniu. Dla nich bowiem jest to być albo nie być. Użyją wszystkich najbardziej perfidnych metod, jakie mają w repertuarze.

W polityce jest to gra kryzysem, wojną, tworzeniem stron konfliktów, kłamstwem, programowaniem itp. W świecie ludzi zajmujących się świadomym rozwojem będą używać metod dodatkowych.

Koronną ich metodą jest granie na niskich emocjach. Dla usprawiedliwienia ich i nadania im „wielkości” nazywają je miłością. „Miłość” w tym wydaniu to tylko słowo. Kryje się za nim coś zupełnie przeciwnego - nienawiść i agresja. (Więcej na ten temat w artykule „Serce, miłość oświecenie” – na forum, w wątku strefa lightworkers). W manipulowaniu pojęciem miłości zastosowany jest tutaj taki przekręt: Najpierw następuje wylew własnych emocji usprawiedliwianych „otwartością serca” – na zasadzie musisz mnie słuchać i dać mi uwagę (a potem siebie w całości), bo ja robię to z głębi swojego serca i dla twojego dobra. Sam Bóg przeze mnie przemawia. Tutaj zastosowana jest tyrada pięknych przymiotników okraszonych wzruszeniem i niejednokrotnie łzami. Potem padają zakamuflowane warunki:, ponieważ ja ciebie kocham i wszyscy jesteśmy jednością to podziel się ze mną (ja z tobą niekoniecznie) tym, co masz. Kiedy to zrobisz padają następne warunki tak długo aż zostaniesz całkowicie pożarty. Jeśli będziesz się opierać zostaniesz oskarżony o brak serca, wielkie ego i zatwardziałość. Poleci cały stek kłamstw i bzdur dla uzasadnienia koniczności dania się pożreć. Jaszczur (bądź człowiek zmanipulowany) nie będzie miał tu żadnych skrupułów ani nie będzie go obchodziła jakakolwiek rzetelność informacji. Przeciwnie, dezinformacja jest jego głównym orężem w walce. Sama walka dla jaszczura jest czymś wzniosłym, ponieważ generuje cierpienie jego wroga i jego samego. Cierpienie natomiast jest mu potrzebne do rozwoju. Nie dziwmy się wobec tego, że jaszczur szuka okazji do wywołania konfliktu generującego cierpienie i walkę. Bądźmy tylko świadomi tego mechanizmu i nie dajmy się nabrać.

Charakterystyczne dla ścieżki jaszczurzej jest również niemożność pogodzenia w systemie mentalnym percepcji pochodzącej z odczuwania, z rozumem. W ścieżce jaszczurzej jest jedno albo drugie. Stąd wziął się podział sposobów odbierania i opisywania rzeczywistości na religię i naukę. Obie traktują o tym samym a są wobec siebie antagonistyczne. Człowiek hołdujący temu dualistycznemu podejściu jest albo kłębkiem chaotycznych odczuć, w których nie widać sensu albo oddaje się czysto logicznej analizie. Ani jedno ani drugie nie daje głębi świadomości , czyli mądrego rozumienia i zrozumienia.  Ten typ funkcjonowania nie pozwala na bycie właśnie w stanie zrozumienia, czyli miłości. W efekcie taki człowiek jest albo zimnym albo  gorącym draniem. 

Dla kontrastu – człowiek ze ścieżki ziemskiej potrafi połączyć te dwie, zdawałoby się skrajności. Nie ma dzięki temu wielkiej przepaści pomiędzy odczuwaniem a rozumowaniem. Daje to efekt uwewnętrznienia mądrości i wzbogacenia jej o czułość (lecz nie czułostkowość i sentymentalizm). Tego rodzaju stan wewnętrzny jest nazywany szlachetnością i wewnetrzna klasą. Nie ma potrzeby również epatowania swoimi emocjami. Więcej – uważane jest to (epatowanie) za nieco uwłaczające godności. Słusznie zresztą, bo z jakiej racji otoczenie ma zbierać czyjeś emocjonalne śmieci. Nie znaczy to jednak, że taki człowiek nie ma prawa zareagować adekwatnie do sytuacji, czasami w sposób gwałtowny. Nie wyobrażamy przecież sobie, żeby do rzucającego się na nas krokodyla wyjść z propozycją negocjacyjną - kochany krokodylu, bądź łaskaw mnie nie pożerać. Chyba, że mamy „otwarte serce” i zgodnie z nim zaproponujemy – kochany krokodylu, z radością stanę się twoim obiadem, bo jesteśmy jednością i to wszystko jedno czy zostanę tym, kim jestem, czy będę pokarmem dla ciebie. Każdy ma prawo do reakcji takiej, która będzie skuteczna w danej sytuacji. Szczególnie, gdy ma się do czynienia z jaszczurem. Nie należy liczyć na to, że negocjacje potratuje poważnie, jeśli nie będą one gwarantować mu jego zwycięstwa. Nie łudźmy się również, że doceni wielkoduszność i szlachetność. Potraktuje je jako słabość dającą możliwość jeszcze głębszego wtargnięcia i zawłaszczenia.

Człowiek na ziemskiej ścieżce potrafi połączyć również racjonalizm z mistycyzmem. Właściwie zrobi z tego jedną wartość. Dla jaszczurów jest sacrum i profanum. Dla człowieka jest jedna rzeczywistość, w której ma prawo w pełni egzystować i z niej czerpać. To, co najbardziej boskie jest mu najbliższe, jest tym i dlatego nie uważa tego za święte. Sacrum jest dla niego wewnętrznym tłem, którego się nie zauważa. Jaszczur jest poza tym. On i świętość to dwie różne rzeczy. Dlatego świętości oddaje hołd i nie mieści się w jego kategoriach myślenia stan utożsamienia z nią. Jaszczur tym nie jest i dlatego będzie stale o tym myślał, mówił i w sztuczny sposób wyrażał jednocześnie przecząc temu wszystkiemu całym swoim postępowaniem. 

Nie dajmy się otumanić tego rodzaju praktykami. Oszczędźmy sobie projektowania własnej szlachetności na takich ludzi i nie liczmy na to, że otrzymamy w rewanżu to samo. Nie dajmy się również sprowokować do walki, bo o to właśnie im chodzi. Róbmy swoje starając się ich ignorować. Będą teraz ostro atakować wytaczając najcięższe działa. Nie bójmy się jednak bo ich przegrana jest pewna.   

Jak odróżnić, co jest ziarnem a co plewem? Jest niezawodna metoda – „Po owocach ich poznacie”. Patrzmy więc na owoce a nie na słowa.         

Joanna Rajska

Oceń ten artykuł
(17 głosów)
Ostatnio zmieniany Wtorek, 24 luty 2015 17:57

Rozmowy zaawansowane